/nj_1980_50.djvu

			.j- 


.t 


"" 


'
 


,r' 



 


'.t F + 
F- 
i 


t_ " 
r"' 


: 


i- 
ł 


- GRA W ODPO- 
WIEDZIALNOŚĆ - na 


- 


.. 


" 


... ...i 
,/ 


":,, 


I E S 


.Redaktor Adam Kły'kow 
_ k.erown,i'k oddziału "G,a- 
zety Robotniczej" w Jele- 
niej Górze otrzymał z kura- 
torilum w cełu natychmi,a- 
stowego opublikowania in- 
wl'lmację tej treśc,i: "Kura- 
torium Oświ,aty i Wychowa- 
n'ia w Jelen,iej Górze niniej- 
szym serdecznie przepra- 
sza Ob, Helenę Piasto,włCZ 
_ Dyrektorkę Szkoły Pod- 
stawowej w Podgórzynie -:- 
za mylnie podjętą decyzję z 
dnia 17 paździerri-i'ka b.r. w 
stosunku do Jej o,soby". 
Podpisał kuraiło,r Ka1rol LI- 
sowski. 


n.......... 
...... :.::.
..:.;.:.:-;...
::::;:
:
::::: 
.. .;....:.:.:.:
:.:.:... 
.:...:...:.:.;:
.;.;.,
 
.....:.:.:.
:.. 
;,;lY'ł 


':::;';'::

::
:
;":g

i?-
:.:fIW'
 .'


"'"::




;;:. 
....<\.. 
""';'
.$!' 
'% 
'\, 

, 



 
;.- 
, 


I 
I TYGODNIK PZPR ROK xxm NR 50 (1168) 
1 10 G 
 UDNIA 1980 R. CENA 4 Z�? 'PL ISSN 0208-6883 
I W NUMERZE: 
I str. 3; 
I - T�?CK, BEZRUCH 
problemy komunika- 
I cji autobusowej widzia- 
ne oczyma przewoźnika 
i pasażera - na str. 4; 
I - CZY TYLKO P A- 
I SZE? - czyli .co decydo: 
wało o rozwoJu hodowlI 
I bydła w minionych la- 
tach - na str. 5; 
I 
I 
I 
I DUŻY _ S�?K, MY- 
I ŚLENIE 'S
KTOROWE 
- dwugłos Stanis
awa 
I Lejdy i Stefana Rogowi- 
cza na temat Państwo- 
I wego Gospodarstwa 0- 
 
gro
hiczego w 
arskiej 
 
I WSI - na str. 8 I 9; 
l -PU�?APKA - o 

udowlanych fikcjach pi- " 
I sze Alicja Niedźwiecka 
ł -- na str. 8 i 9; 
I 
I 
I 
I 


HISTORIA CO 
ROK - wrażenia Stefa- 
na Rogowicza z lektury 
najnowszego "Rocznika 
Jeleniogórskiego" - na 
str. 6; 


_ .)AK DOJŚĆ DO 
N�?DZY? - czyli kolej- 
ny odcinek "Ekonomii 
dla doświadczonych" 
Mariana Kozłowskiego 
- na str. 10; 


Ponadto:- 


- opowiadanie sensa- 
cyjne, horoskop, krzy- 
żówka, sport,_ listy czy- 
telników i pro
rao:ł tele- 
wizyjny na cały tydzień. 



:':"'-'\';:;::.;:: 



.::
. 



;'" 


;r=}
 

r;;"""'" 
;:11;

 
)I: n_ 


/i _
"'A<' ,...",.-t
'7f;-:'::'::
"
,,, 

5',,:
:, 
'" 4",
>: 


",,..

,..'f 
::t
..:::-:.-:..:.-: :

1W1fif
';'-
 


h 

 
I ,
,Z." 

" ...: ...
.
 

: 


;jj 
:
.
\, 
:...
. 


.;.. 

t. 


3 
:

 


" 
;.
 
 


15
,:'ff ,
 


.«. 
$-' 


: 
 


:}, 
';o.i 
.
 


'\ 
I 
'
 


, 
,i, 
? 



, 


:.:, ....-:..+;.:.. 


.", 


W;;iJ"f' 



. 



 


:;.;')". 


,,'''>Ii; 


'" 


"jf!!,' 
'.,' .
 
...'..' 


.;r 


" 
. ,_ .
 }."I,. 


# 


, 5,
; 
'
:"" 


. 

, 


,. 


 
J'<' 



. 


DZJie:nn:
karz skierował zainte- 
resowany,ch do biura ogłoszeń 
publikującego za opłatą tego ty- 
pu prywatne anonse. Na zapew- 
nienia, że sprawa do prywat- 
nych nie należy, że ma bardzo 
poważne społeczne znaczenie 
odpowiedział: proszę to ko.n- 
kremie uzasadnić, podać jakieś 
dane wyjaśniające sprawę, re- 
dakcja 'ruie może rozpowszech- 
niać jakichś tajemniczych syg- 
nałów urągających elementar... 
nym prawom czytelnika. 


- Więc 
oómawia? 


pa/n Zidecydowa
ie 


- W takiej formie tego nie 
puszczę. 


- Więc pańska decyzja spo- 
woduje strajk! 


i
(,.:::': 


.'

 ...:..::....; 


.:.:
..:::.)- 


. 
 ".1' ;'.: :'.
 ';
.:,;.; /.
.:::.. :.:.::::..::.t: 


..:e-... '1: ..: 


.. 


MARIAN KOZ�?OWSKI 


Choć ta pogróżka brzmiała 
bardzo groźnie, mój kolega z 
"Gazety" nie zmienił zdan'ia. Nie 
można ulegać histerii, w po- 
ważnych sprawach zwłaszcza. 


Potem w reda.kcjj "No'win" 0- 
debran.o kilka anonimowych te- 
lefonów. Dzwoniil,i :ł.aniepokoje- 
ni rodzice: "Szkoła strajkuje. 
zajmijcie się tą sprawą". W e- 
fekcie 5 listopada w rubryce 
"Szybko" ukazała się notatka: 


..Przez kilka dni nde praco- 
wali nauczyciele szkół w gmi- 
nie Podgórzy n - był ,to wyraz 
niezadowolenia, spowodowany 
ruieformałnym zwolnieniem dy- 
rektora Szkoły Podstawowej w 
Podgórzynie. Po rozrl'1owach z 
władzami Kuratorium Oświaty 


Strona 7 



. ".:- 


.. 
; 


. 5.. 


'- :'..-- 


,01- 
"f 


... 
.,1',' 



 


,;-...,... 
"ł' 
:': ',', ,.-' 
!,J' 
(, 


'" 


.,' -.;lo 


:"- 
Fot: ARTUR SClIABO\VSKI 


,M 


..., 


. SEKTOROWE' --,..trolla 


" 












I
mr. 
... .-.......... ...... -. -.-. 
........... 
........... 
..........-.. 
........... 
............ 
.. .. .. .. .. .. . .. .. .. .. 
I 


Przedsiębiorstwo Budownictwa I 
Komunalncgo w Zgorzelcu wy- 
konujc na Rynku w Nowogrodź- 
cu dwa budynki mieszkalne. 
Mieścić się w nich będzie 39 
mieszkań M-5 i M-4 oraz punkt 
usługowy. . 


o 
OBIEKTYW I 


.. 


. 



 


;:: FlliTJ...l 
'
}'
l:
f" 
.
}\ 
 ł -;
..t.::
if
 
'W .. r '
/jf' ,,: f" 
l

; fj
:;:;
)
.'
:= 
'.. ,," ,,' -''' ,', 'f;""." ''"', t,: '", 



:. 


''';.. 


, ,"-;'Y 
'"'i 
lił · 


<-:-":-./:-:-" 


.
 .x
:: 



J'C" 


i 


=(jo,;,. 


..', 


" 


....:
.. 


t' ','tLe. 


:-- 


(;::::::::
;::::::; 
"\
,, 


..

......

:.' . 



"'::...:: 


":""'


 
f .'
 
I 


'>f.::.:.. 



 "",_.:t 
..H ... 
:: M,. 


 
 "':; 


' 
' , 


.J 


........-,10 


-

 


...' 


",b", 
r ! 



. 


.',
:: 
.', 


4 
"::
,, 


" 
:'.ł. 


..... . 
i 


::'
. '$
: '':'
 . 


Alojzy Szewczyk i Czesław Kasprzyk murują scianę nośną 
ostatniej kondygnacji. Jcśli zostanie utrzymane dotychczasowe 
tempo, to w kwietniu }!j81 roku budowa zostanie zakończona. 


J:-
.... 
.. < 


; 
.-......
\ 


" 
,f"" 


.. ...:ń-...
_: . i. "".> " , , ;')H,: 7':
;/ 
," '_ '1' . ,':'(:'-", ',' 7' .. 


:...... 



 


.
 :: 
!!!>," '" ',"" 
łli',..':t"A,
, 
",:
",: 
.'*"
' 
, ." ,.......... ' , 
-- :

. ):....<. 


;:;€

l . .
 
 
, 
j 
J
)
 

 ":",:,:,Fł?'Vt". 
,,:
 ';ł

 , ' , 
 " , ;'
't , 
't
" 
. ._
.: :,. . 1"9 



. J!"'.' 


ł.:.- 


.;,.;:....... ..:.:y-" 
. .::-' -: .
\ 


'; 


t, 


r 
(' ,,1'" ", 


......:;.: 
.-:r:"'-:. 


'-:) 


. .': 

 .
.=:;.,.. .:.,. 


,..;.-: 


...: )o, 



,
 
. 


. ". 


<' 


.: '" 

' 


..:.
:..
 ."" 
-, , 
''''.! 


.
.' 


f 


VN 

,l
 ... 


q,,:" 



, 


." 
-, 
!""- 


'
\.." 


:-:.-y;.--. . 

 
"".::,
:::4

:
'3 



:
....> 


..., .... 



.. 

'r.\,... .
:;'r. 
_ :
 :;,"'..i..
: .

 
Budowa 54-metrowego mostu I klasy przez rzekę Kamienną 
w Barcinku pozwoli n3; znaczne' zintensyfikowanie 
rac przy bU- I 
dowie drogi Jelenia Gora - Zgorzelec. Most buduJe Grupa Ro- 
bot Mostowych z Lwóweckiego Rejonu Dróg Publicznych pod kie- 
rownictwem majstra mostowego Edwarda Twardochleba. Obecnie 
Jan Kozłowski, Marian Dziekański i, Zenon Szwajcar betonują po 
montażu łączenia płyt stanowiące przyszłą jezdnię mostu. 


l -t 


\.' 


...
_
....J: 


". 


"P 


"'%:. 


::;.0. 


\.. 


, 



 .'\, 


j r.

 _
 
l 
 R ",,
,
: t_ 
< ,
 '.":' 



:. : . "'- 


/40'; 


f/;'. . 


f I 


, 
.... !f.!. , ''':'';' I 
.:';. .........""' -
 . 
 
:', 

:;-;
.
 
 . .', ' 
Jla ......." w.j.w....
 ,d.uJ.gOnld.g. "ma w p..... Trud-I 
ne warunki drogowe, nieprzystosowanie szybkości jazdy do tych I 
warunków, nagłe wtargnięcia na jezdnie przez pieszych - są 
przyczyną wielu wypadków. W ostatnim tygodniu na terenie wo- 
jewództwa w Wypadkach zginęły dwie osoby, przyczY!lą jednego I 
ze śmiertelnych wypadków było nagłe wtargnięcie na jezdnię. 
Zdjęcia: ARTUR SCHABOWSKI 
! I 
ł -
 I 
-,... 
. ' 
I 
I 
V"".. I 
h 


,
. 
W' 


:...
.". , ,"-- 


._'-
 ..:... 
 


f:.,.,.....,,' 
-e-.... 



. -....--- 


f 


.:.-'! 



. 


,...-";' 


),,-_ 


-r 


,;fI 


.ł. 


.. 


......... 


-
,,

 

,., .'
1 
," :::t. 4' 

t 
", 
:
 


?lo""::' 


'

 
'\; 


'C::;.: 


'-':-- 



' 


. 
;

:! 


... ".." ,,;. 


'Zakład krawiecki nr 98 w Zgorzelcu podległy miejscowej Spół- 
dzielni Pracy im l\Ianilestu 22 Li}>ca speejałizuj
 się w sz
 ciu 
eleganckich i prakh.czn)'clt płaszczy, kostiumów damskich oraz 
ubrań męskich z modnej wełny o atrakcyjn)ch wzorach. Klienci 
chwalą sobic jakość wykonywanych zamówień, umiarkowane ce- 
ny i dotrz)P1)'wanie miesięcznych terminów. Zakład jest dwu- 
krotnym laureatem ogólnopul<;kiego konkursu "Zawsze do usług". 
Fot. HENRYK STOBIECKI 


fi, 


2 


... 



 


d 


SPOTKANIE (2) 


rak jak to zapowiadaJismy - 
l grudnia w Teatrze im. C. K 
Norwida odbyło się drugie spot- 
kanie władz wojewódzkich z 
przedstawicielami "Solidarno_ 
ści". Tak jak poprzednio miało 
Ono charakter informacyjno- 
-rozliczeniowy. Przebieg tego 
spotkania był inny niż pierw- 
szego, ponieważ nie wszyscy za- 
proszeni przedstawiciele władz 
wzięli w nim udział. Z zapro- 
szonych przybyli: prokurator 
wojewódzki Jerzy Krameris. 
prezes WK ZSL Jan Farbiszew- 
ski i przewodniczący WK 
D 
Wojciech Prz,eździęk. 


o r.'Wodach nieobecnoścI 
władze poinformowały za po- 
c;rednictwem "Gazety Robotni- 
P7ej': (patrz "GR" 1.12.80 "W 
sprawie spotkania w Jełenicj 
Górze"}. 
Pytania i tym razem dot
'cz)'_ 
ły aktualnych spraw nurtują- 
cych opinię publiczną woje- 
I wódz twa. Na skierowane do nie_ 
go pytania odpo'.viadał Jerzy 
Krameris. Ustosunkował się też 
szerzej do spraw poruszanyc!1 
I na poprzednim spotka'niu. .In- 
te!1cje organizatorów - czemu 
niejednokrotnie dawali wyraz 
1 - są p_o wszech nie akceptowa- 
ne. Dotyczą one odpowiedzial_ 
nOści za czyny i decyżje istotne 
ze społecznego punktu widze- 
I nia. Chodzi o przywrócenie za- 
ufania. 


Rzucone pxzed pięciu laty ha- 
sło utworzenia Narodowego 
Funduszu Ochrony Zdrowia 
s.potkało się z szerokim popar- 
ciem całeg<> społeĆzeństwa, wy- 
wołując wśród mieszkańcÓw 
województwa jełeniogórskiego 
r>adzieje na polepszenie stanu 
bazy leczniczej, tak bardzo za- 
niedbanej przez 
ałe lata. W o- 
kresIe 5 lat działalności Woje- 
wó-dzkie-g<> Komitetu NFOZ ze- 
brano łącznie 166 mln zł (w 
tym od załóg pracowniczych 
146 mln zł oraz od rolników 9,5 
mln zł). Wiele z tych sum wy- 
. datkowano w sposób bezpośred- 
ni na zakup nowoczesnej apa- 
ratury medycznej oraz na roz- 
budowę i. modernizac;p istnie- 
jących obiektów. 
I tak do koń
 wr-ześnia br. 
oddano do użytku w w<>jewódz- 
twie po rozbud<>wie lub kapi- 
talnYch remontach 4 wiejskie 
osrodki zdrowia, 3 żłobki, dom 
rencistów, 4 szpitale i stację sa- 
nj;tarngiczną _ 
wszystkie obiekty z pełnym wy- 
posażeniem (m. in. w Cieplicach 
Kow!l!rach, Gryfov.rie, Świerza
 
wie, JeżtJwie Sudeokim, Zgo- 


Takie spotkania są czymś no- 
wym w naszym życiu publicz- 
nym. Powodować mogą różne 
skojarzenia i emocje. Zastoso- 
wana tu forma diałogu władz z 
szerokim gronem ludzi pracy 
jest protestem przeciwko po- 
działowi życia publicznego na 
[asadę i kulisy. W naszym 
wspólnym interesie leży to, aby 
prowadziła ona do zlikwrdowa- 
nia klimatu nieufności,. niepo- 
partych rzetelnymi informacja_ 
mi dywagacji i plotek. Od po- 
wagi z jaką dialog ten będzie 
prowadzony zależą pożytki' z 
niego płynące a także sens je- 
go kontynuowania. 
Redakcja .,Nowin Jeleniogór_ 
skich" o sprawach poruszanych 
w czasie tych spotkań i -o spo- 
!>obach ich' rozstrzygnięcia bę- 
dzie informowała czytelników w 
miarę uzyskiwania kompetent- 
uych danych na ten temat. 
'Na zebraniu komitetów za- 
łożyCielskich NSZZ. "Solidar- 
n<>ść" w' dniu l grudnia br. pod- 
Jęta została uchwała mówiąca o 
tym, że .,Solidarność" jelenio- 
górska odcina się od wszelkich 
akcji mających charakter .sabo- 
tażowy. \Vezwano zatem wszyst- 
kich członków "Solidarności" do 
wzmożenia czujności na terenie 
zakładów pracy celem niedo- 
p
szczenia do tego rodzaju ak- 
cji. 
Prezydium 
darność" w 


MKZ NSZZ "Soli- 
Jeleniej Górze 0- 


świadczyło, źe równ<>cześnie 
wstrzYl.mje się .od wydawania 
wszelkich ulotek, natomiast ko- 
munikaty i wszelkie przekazy 
do członków "Solidarności'. bę-- 
dą ukazywały 'się wyłącznie w 
"Biuletynie", jako jedynym wy- 
dawnictwie MKZ. 


(maj) 


. 


Oświadczenie Krajowej 'Ko- 
misji Porozumiewawczej w 
sprawie strajków: Zg<>dnip z 
II 33 ust. 3 Statutu strnjk soli_ 
darnościowy a także każdy 
strajk, który wykracza poza je- 
den zakład pracy może być pod- 
jęty ,wyłącznie na podstawie de- 
cyzji Zarządu Regionalnego. 
Strajk, który wykracza poza te- 
ren jednego regionu 'może zo- 
stać podjęty wyłącznie na pod- 
stawie decyzji Komisji Krajo- 
wej Związku. Sekcje branżowe 
i zawodowe nie mają prawa po- 
dejmować decyzji o strajku bez 
zgody komisji ,krajowej. 
Krajowa Komisja PorozumieL 
wawcza podkreśla z całą mocą, 
że w panującej obecnie napię- 
tej sytuacji społecz'nej wsze łka 
działalność strajkowa nie u- 
zgodniona z.. właściwymi instan_ 
cjami związkowymi godzi w do- 
bro związku. W poczuciu odpo- 
wiedzialności za dobro kraju i 
naszej organizacji przestrzega_ 
my przed nieodpowiedzialnymi 
strajkami. Może się bowiem 
zdarzyć, że będziemy musieli 
publicznie zdystansować się od 
niezgodnej ze statutem akcji 
strajkowej. 


W INTERESIE ZDROWIA 


rzelcu). Ap->ratury me-aYCL.nej 
zakupiono za ogólną kWnowego 
w Lubaniu (na 353 łóżka za su- 
nę 181 mln zł). W budowie znaj- 
dują się jeszcze: przychodnia re- 
jonowa w Bolesławcu o 21 ga- 
binetach ,za 37 mln zł, żłobek 
przyzakładowy elektrowni "Tu- 
rów" na 75 miejsc za 10,7 mln 
zł oraz gminny Ośrodek Zdro- 
wia w Siekierczynie o 5 gabi- 
netach i 6 mies
kaniach dla 


pidcuwmkOw służ.by rorowia za 
1018 mln zł. 
Praktycznie nie ma na teil"enie 
województwa ani jednej pla- 
cówki, ktÓTa by nie otrzymała 
nowegnu .są znacznie większe, tak 
w lecznictwie otwartym, jak i 
zamkniętym, dlatego też właś- 
- nie. NFOZ wsparty dotacjamj 
państwowymi stwarza szansę na' 
częściowe choćby rozwiązanie 
palących problemów wOjewódz- 1 
kiej służb'y zdrowia. Wojewód.l- 
ki 
omitet NFOZ wierzy, że za- 
łogi wszystkich zakładów pil"acy I 
- na terenie J eleniogórSlkiego 
zrozumieją potrzebę i cel świad- 
czeń na fundusz, że każdemu 
bli-ska i ważna jęst sprawa Wła- 
snego zdrowia i zdrowia swoich 
najbliższych, i jak w latach u- 
biegłych, tak i teraz nie zabrak:" 
nie nikog<>, kto. nie poparłby 
idBi NFOZ. 


(:>..ka) 


.......-- . 
:
 \ i 
\ j j i! i i i! ii!!!i!i!!! 


SZYBKO I 


WOJEWODL.i\.fi. l1d.aUa po- 
święcona omówieniu zadań 
zwią:lJlnych z kampanią przed- 
zjazdową odb;rła się w Jeleniej 

órze w ramach działań orga- 
nizacyjnych po VII Plenum KC 
PZPR. Obradom przewodniezył 
I sekretarz KW - tow. Jerzy 
Golis, a uczestniczyli pierwsi 
sekretarze komitetów miej- 
skich, miejsko-gminnych i gmin- 
nych partii. 


x 


EGZEKUTYWA KW- PZPR 
zatwierdziła, na podstawie de- 
cyzji VII Plenum KC i oceny 
aktualnej sytuacji, plan działań 
politycznych i organizacyjnych 
w:województwie w najbliższych 
tygodniach. Rozpatrzono też in- 
formację o zaopatrzeniu handlu 
w okresie przedświątecznym. 
Obradom przewodniczył I se- 
kretarz KW PZPR - tow. Je- 
rzy Golis. 


*
 
I SEKRETARZ KW PZPR w 
Jeleni"j Górze tow. Jerzy 
Golis i tow. Eugeniusz Seremet, 
stolarz, mistrz montażu w Dol- 
nośląskiej Fabryce Maszyn 
Włókienniczych "Polmatex- 
. 


'. 


Dofama" w Kamiennej ,Górze 
zostali na VII Plenum -KC 
PZPR powołani na członków 
Komisji Zjazdowej. 
.... 



v\lĄL.oE.K z.awodowy Inży- 
nierów z. siedzibą w Jeleniej 
Górze został zarejestrowany 
przez Sąd Wojewódzki w War- 
szawie, uzyskując tym samym 
osobowość prawną. Jest on or- 
ganizacją o zasięgu ogólnopoł- 
skim, założoną w jeleniogórskim 
Zakładzie Elektronicznej Tech- 
niki Obliczeniowej. Bliższe in- 
formacje o zwiazku można u- 
7yskać w ZETO, ul. Pstrowskie- 
go 
O, tel. 28-160. 28-170 lub 
28-172 


LJ;{1-),DYCYJNĄ - Barbórkę 
świętowało 6 tysięcy pracowni- 
ków Kopalni Węgla Brunatnego 
"Turów". Z tej okazji Orderami 
Sztandaru Pracy udekorowano 
Jana Wilgana (I kłasy) oraz 
Jana Bojdo, Czesława Citoka, 
Eugeniusza Gawła, Włodzimie- 
rza Kumilewskiego, Ryszarda 
Marszała, Mariana Ostaniewi- 
cza Antoniego Sito, Stanisława 
\\Tisieckiego i Zenona Zytkę, 
a Krzyże Kawalerskie,Orderu 
Ocrodzenia Polsh wręczono Ja- 
nowi Kotowi, Zygfrydowi Ro- 
Jofowi i Wacławowi Wieczorko- 
wi. Nagrodę jubileuszową za 45 
lat pracy w górnic
wie otrzy- 
mał Ignacy Kuśnieróg. W uro- 
czystej akademii uczestniczyli 
m. in. I sekretarz KW PZPR - 


tow. Jerzy Golis, wojewoda je- , 
l.nlogO
kl - """oj Srndkow. ' 
ski i dyrektor generalny zjed- I 
noc
enia Przemysłu Węgla 
Brunatnego i Elektrowni we 
Wrocławiu Wiesław 7:;>1--."_ 1 
rowfyi 
I 
I 
I 
I 


\ 


PREZESEM n<>wej Rady Jele- 
l1i<>górski€g<> Klubu Dzie.rmika- 
rzy Studenckich został Andrzej 
. Chmielewski, se.kretaTzem Wi- 
to}'d Jan Czerwiński a skarb- 
nikjem Fiotr Tomecki. 


" 


"POZOSTAC ZA SZK�?EM" 
- to tytuł monodramu, którego 
autorem jest nasza redakcyjna 
koleżanka - Alicja Niedźwie,. 
cka. Jego premiera odbyła się 
w ub. miesiącu w klubie "Gen- 
cjana" Vi wykonaniu aktora 
Teatru im. C. Norwida - Sta- 
nisław,," �?opatowskiego. Mono- 
dram oparty jest na autentycz- 
nym życiorysie alkoholika, któ- 
ry wielokrotnie był pacjentem 
oddziału odwykowego. Widzami 
na premierze była głównie mło- 
dzież szkolna. Organizatorzy 
spekta
u Oddział Miejski 
Społecznego Komitetu Przeciw- 
ałkoholowego i jego komisja 
indywidualnej profilaktyki spo- 
łecznej przewidują dalsze spek- 
takle. Zdaniem młodzieży i nau- 
cz,rcieli. warto ten monodram - 
obejrzeć. 



o słan1ie 
j,eszcze 


Całeł wiedzy 
RzeczypospoIilteJ 
niewiele. 
Od dłuższego cZ'Jalsu tele- 
wizja polska _i inne środki 
masowego pOrOlZumł8W8Jn,ia 
się pokazują rażące przy- 
kłady marnołrawslJwa, nlie- 
Irompetencj1i, złej woU, ni- 
SZ'JC
jąoe maszy,ny ł urzą- 
dzenia, często z impol'llu. 


Pokazu'ją rozpaskudzone in- 
w
ycje, 
daliC2Jne sytuacje 
na budowach osiedłil mieszka- 
uiowych. Itd., itd. Pelna lista 
tej złej roboty, braku elemen- 
tamego poczucia odpowiedzial- 
ności byłaby baxdw długa, gdy- 
by ją chcieć ciągnąć dałej, jed- 
nak nie o wyliczanki tu chodzi. 
Oto widzimy bazę jakiegoś 
przedSliębiomwa ro.bót inżynie- 
ryjnych, nie gdzieś w zakaza- 
nym kącie Poisld, lecz w stoli- 
cy. W błocie r6:lil1e maszyny, 
- 
rządzenia, samochody ciężaro- 
we, części do tych urządzeń. 
R
rn6woa reportera szaeuje ich 
Wal WŚĆ w milionach złotych, 
wiele z nich pochodzi z impOT- - 
tu, żadue nie pracowały ani go.- 
dziuy, zwalono je tak przed la- 
ty w błoto i w tym błocie stoją 
po dziś dzien. To już w zasa- 
dz.ie nie przedmioty użytkowe, 
lecz złom. Na pytanie, kto wi- 
nien, pada odpawiedź: dyrekcja 


pl ::edsię biorstwa. Dyrektor 
przedsiębior:;twa tłumaczy się 
jeanak, że 
ie miał zaplecza do 
magazYliowa:1ia tych urządzeń, 
wobeoc tego bez najmniej szych 
wyrzutów sumienia patrzył, jak 
wielomilionowe dobro społeczne 
dIabli biorą. Inwe5'tor prawdo- 
podobnie nie - miał pieniędzy na 
zbudowanie odpowiednich po- 
miesZlczeń, przedsiębiorca bu- 
dowlany prawdopodobnie nie 
dysponówał tZJW. macami prze- 
robowymli, ktoś tam nie dyspo- 
nował czymś 
lUlym - i tak ko.- 


zakładzie. Tu 
jut oQpoś inJnego.. Egzelkwowall1ie od- 
powiedzialnoŚCi ma znaczenie 
nie tylko w przypadku tego jed- 
nego, konkre:bnego i zbadanego 
pTzypadk:u, obojętne jakd.ej dzie- 
dzilI1.y życia społecznego on do- 
tyczy. Ma ono' także działanie 
prewencyjne, wdra:iJające VI 
świadomość 9pDłe02lną prześwia- 
dczenie, że ka
da działalność, 
kawa decY7ja, ka2idy błąd czy 
sukces pojlegają społecZlnej we- 
ryfikacji. kontroli. cz..r egzekucji. 


mi tycia. stają więc na .tym sp.o- 
łecznym dywaniku ludzie, k1tó- 
rzy potrafią tylko jedno: wy- 
kręcać się. Jakże niemoralna 
jest to sytuacja! 
Czyteł'l1litk lub widz owych 
nie!'.zczerych ekspiacji z.aci!>ka 
pięści i krzyczy w bezsilnej zło- 
ści: to za co, panowie, braliście 
pieniądze? Za co? Za bezrad- 
noŚĆ, brak kwalifikacji, odwagi, 
kompetencji, umioejętno,ści ra- 
dzenia sobie z trudnaściami, 
czasem poważnymi, a najczę- 
śCiej śmies7Jnymi, za oglądanie 


GRA 


ODPOWIEDZIALNOŚĆ 


ło się zamy'k:a. Nie ma więc win- 
nego. Nie odnotowałem nato- 
'miast w naszych środkach ma- 
sowego przekazu cho.ćby jedne- 
g<> przypadku, by ktoś p'rzyznał 
się do winy i uczciwie powie- 
dział: tak, to ja pono.szę odpo- 
wiedzialn.ość za złą g.ospodarkę, 
za bałagall1, za mamotrawstwo, 
za błędne decyzje. 
Jest to po prostu gra nieuczd.- 
wa. Nie brnomlc2Jllych, ale przecież nie 
. ont! wyłącznie odpowiadają - za 
nieporządki w jakimś małym 


Tyłko na takich zasadach m.oże 
działać ulrowe spo,łeczeństwo. 
W iym momencie pozwolę so- 
bie na pewną trywialność. 
oto na społec7JllY dywanik, 
czyli przed kamerę telewizyjną, 
wZyWani są ludzie, do których 
fUlllJkcjli przywiązane było - o- 
prócz określonych prerogatyw i 
przywlilej6w - także ponosze- 
nie odpowiedzialności. Zadawa- 
no im PY'tama wobec miliobami, kwalifi- 
kacjami, wreszcie jej warunka- 


się ;na duchy opiekuńcze, za bu- 
dowa.nie sobie pi<>runochronów, 
chroniących przed odpowie- 
dzialnością, za 
czepia'l1Iie się 
pod móxnych, których gromy 
pomruk odsuwał od was wszel- 
kie niebezpieczeństwa rozlicze- 
nia snę, wreszcie za brak uczci- 
wości. nawet jeśLi chodz.i a przy- 
znanie się do winy? 
Dość jednak żalów choć nie 
sądzę by ktoś zawezwany do- 
społecznej spowiedzi zda był się 
na odwagę wzięcia na siebie od- 
powiedzialności bez przymusu i 
procesowego. udowodnienia mu 


l, 


wielko.ŚC!I. wńlny 1 zaraz.em wiel- 
kości ponm:;wnej odpowiedzial- 
ności. Ta bowiem 
est nie tylko 
kategorią prawną, a
e także mo- 
ra}ną, i do jej ponos;:e.ru1a trze- 
ba mieć odpowiednie predyspo- 
zycje. Tchórz zawsze b
7Jie po- 
kazywał paloem ilUlego. Czasem 
to pokazywanie palcem :Jywa f 
konieczne, i jest aktem OC:wagi, 
ałe są to przypadki w na",
m 
życiu bardzo sporadycme, J.1ko 
że i za odwagę, i bycie mor.11- 
nym ponoSIi się niekiedy cięwe 
5'tralty. 
Zdaję sobie sprawę z tego, 
że upominam si
 o PQst:lwy nle- 
populartl1e, o model zachow.aiJ 
wymagający niekiedy heroizmu. 
o przywrócenie rangi- pojęciu 
zwyezajnej uczciwości. Uczd- 
wa
cj jedno.stki wobec społe- 
czel'istwa i uczciwości społeczeń- 
stwa która, polega na konsek- 
wentnym egzekwowaniu odpo- 
wiedzialności. Bez względu na 
stano.wisko, ale konsekwentnie 
i pryncypialnie. Musimy parni"," 
tać: nie może być odnowy bez 
jasno określo.nej odpowiedzial- 
ności. 
1:ywię też nadzieję. te owa 
ponura galeria ludzi nieuda- 
nych, jaka przewija się pnes 
naszą prasę i telewizję, skońoą 
się z czasem i dosirzeżemy 
wreszcie wzory moralnie wi
- 
godne, SPójne z etycznym W7- 
obrażeniem ogółu. 
ANDRZEJ WIELUJ\łSKI 


Ja'k będzie dZli,el,ona szyn- 
ka? Czy renciścł i emeryoi 
będą mi'eli przydziały? Dla- 
czego władze wro,cławsł{.ie 
i wałbrzys,ki!e po.trafiły 
wcżeśniej ustaUć' jedn,oUls 
zasady podziału wędUn na 
święta, 2, u nals j'es
cze c,i- 
sza? 
Taki,ch pytań zadają 
nam czyłe'ln!j,cy w ostaltni'ch 
dnia'ch s,poro. Boże Nalro- 
dzeni'e przecież "za pasem" 
i ka'żdy chcia'łby wiedZlieć 
na co mo'że liczyć przy 
świątecznym sto,l,e. Zwła'sz- 
cza. w, obeonej sytuacji, kie- 
dy częst,o poważnym pro- 
blemem staje się Z'Jdobycie 
a
tykułów da,leko bardzIilej 
codziennych. 


A więc? 
- Wędlin będzie tyle samo, 
co przed rokiem twierdzi 
kierownictwo Wydziału Handlu 
i Usług Urzędu Wojewódzkiego 
w Jeleniej Górze - czyli tysiąc 
ton. W tej liczbie mieści się 200 


!II' 


ton tzw. wędzonek świątecz- 
nych (przede wszystkim szyn- 
ki. a w mniejszych ilościach 
polędwicy, schabu wędzonego 
i baleronu), 300 ton wędlin 
wyższych gatunków oraz 500 
ton wyrobów mięsn1th jakoś- 
ciowo niższych. 
Jak będą rozprowadzane? 
Jednoznaczna od,powiedź na to 
kolejne, niezwykle dla wszyst- 
kich istotne pytanie jest wręcz 
niemożliwa. Okazuje się bo- 
wiem, że w województwie jele- 
niogórskiin nie będą w bieżą- 
cym roku obowiązywać jednoli- 
, te zasady przydziału wędlin na 
święta. Decyzją wojewody do 
ich ustalenia na swoim terenie 
zostali uprawnieni naczelnicy 
miast i -gmin, w porozumieniu 
z członkami komisji handlu 
i usług MRN i GRN, przedsta- 
v'icielami związków zawodo- 
wych oraz organizacji społecz- 
nych. 
Rezultat takiego postawienia 

sprawy był zgoła zaskakujący, 
chociaż możliwy do przewidze- 
nia. Zamiast ułatwić i uprościć 
- skomplikowano i tak prze- 
cież niełatwy podział skromnej 
puli, stwarzając w dodatku 
ewentualność, że pokaźna grupa 


osób, mających bezdyskusyjne 
prawo do przydziału, może zo- 
stać pominięta. 
Na przykład w Jeleniej Gó- 
Orze postanowiono, że przydziały 
świąteczne wędlin otrzymają 
wyłącznie zatrudnieni na tere- 
nie miai!;ta z odbiorem w zakła- 
dach pracy. Wszyscy pozostali 
- z emerytami i rencistami 
włą
znie - będą mogli zaopa- 
trzyc się w nie tylko w skle- 
pach. 
Z kolei naczelnicy Kamiennej 
Góry, Lubawl-i i Marciszowa 
początkowo również postanowili 
wspólnie, że przydziały będą 
przysługiwały tylko pracują- 
cym. P6źniej jednak kamienno- 
górzanie, nic nikomu nie mó- 
wiąc wycofali się z tych usta- 
leń, decydując, że talony będą 
wydawać wyłącznie mieszkań- 
com miasta'- Tym samym pozo- 
stawiono na przysłowiowym lo- 
dzie wszystkich zatrudnionych 
w tamtejszych zakładach, 'a 
mieszkających w sąsiednich 
gminach, między innymi kilka- 
set os6b z Marciszowa i okolic. 
W rezultacie - jak poinfor- 
mowała mnie naczelnik tej 
gminy - zmiana pierwotnych 


wspólnych ustaleń sprawiła, że 
teraz po prostu nie ma już jak 
dzielić przydzielonych gminie 
800 kilogramów s"'ynki, ponie- 
waż na każdą uprawnioną oso- 
bę pr"'ypadałoby.... po kilka de- 
kagramówl Z drugiej jednak 
strony mieszkańcy Kamiennej 
Góry prawdoporobnie dzięki 
temu będą mieli kilkaset kilo- 
gramów świątecznych wędlin 
więcej. 
Natomiast w Lubaniu, gdzie 
obowiążywać ma zasada roz- 
prowadzania wędlin przez za- 
kłady pracy, władze miejskie - 
według oświadczenia naczelnika 
gminy - nie chciały objąć nią 
pracowników przedsiębiorstw 
i instytucji obsługujących rol- 
nictwo, choci; . w rozdzielniku 
wojewódzkim byli uwzględnie- 
ni. Niech wam daje gmina... 
Już z tych kilku Vl;"yrywko- 
wych przecież przykładów wi-' 
dać wyraźl).ie, że wspomniana 
decyzja nie tylko niczego nie 
usprawniła, lecz przeciwnie - 
jeszcze zagmatwała. Można 
i trzeba to było przewidzieć, 
chociażby z tego względu, że w 
sytuacji, kiedy towaru znacznie 
mniej niż chętnych, niezbędne 
są precyzyjne i 
asne zasady 
jego podziału. 
I nie przekonuje mnie jakoś 
twierdzenie dyrektora Wydzia- 
łu Handlu i Usług UW, że lu- 
dzie niepotrzebnie się denerwu- 
ją, poniewaź przed ;rokiem, 
kiedy wędlin było tyle samo. 


w wigilię można było kupit 
szynkę bez kolejki. Got6w je- 
stem raczej podpisać się pod 
opinią mo.ich ro.zmówców, ie 
kaźdy _ woli mieć pew- 
ność .otrzymania pół kilo- 
grama szynki (lub nawet nieco 
mniej), aniżeli płonną nadzieję 
kupienia jej w większej ilości 
wtedy. kiedy w
zyscy będą już 
siadać do wigilijnej wieczerzy. 
(wer) 


* 
Ja kinformuje Wydział Han- 
dlu i- Usług Urzędu Wojewódz- 
kiego, sprzedaż wędzonek świą- 
tecznych, gęsi, indyków i baka- 
lii odbywać się będzie od 15 
grudnia, karpia - od 19 do.23 
bm. (z wyłączeniem niedzieli), 
a śledzi solonych - od 10 grud- 
nie. 
W okresie przedświą tecznym 
i po świętach placówki handlo- 
we będą pracowały następują- 
co: 
- 20 grudnia (wolna sobota) 
- jak w dni powszednie, nie- 
czynne będą natomiast 21 bm.; 
- w wigilię sklepy będą 
czynne do 15, natomias1;. w Syl- 
westra do 16 (z tym, że naczel- 
nicy mają.prawo wydłużyć czas 
pracy placówek handlowych); 
- 27 grudnia handel detalicz- 
ny pracuje jak w każdą woln" 
sobotę; 
- sklepy mięsne będą nie- 
czynne 27 i 29 bm. 


Ll 


I 


Przodujący rolnicy z terenu 
województwa zastali zaprosze- 
ni w dniu 5 grudnia br. na spot- 
kan:i.e z przedstawicielam,i 
władz. Najbardziej zasłużeni 
działacze oraz rolnicy otrzymali 
odznaczenia państw<>we, resor- 
towe oraz regionalne, a najlepsi 
producenci rolni laureaci 
konkursu na nowe i zmoderni- 
Zlowane obiekty inwentarskie o- 
raz o tytuł mistrza produkcji 
zwierzęcej otrzymali zapr-aoo- 
wane z wielkim trudem nagro- 
dy. 
Moment wręczenia odznaczeń 
i nagród poprzedziło wystąpie- 
nie dra Leszka Skrzetuskiego - 
dyrektor'a Wydziału Rolnictwa, 
Gospodarki Zywności.owej i 
Leśnictwa, Urzędu Wojew@dz- 
kiego który scharakteryzował 
mijający rok w rolnictwie, 
zwracając szczególną uwagę na 


L. 


... 


podstawowe zBgadnienia: obni- 
żeme pogłowia zwierząt inwen- 
tarskich w regionie, niedostatek 
przygotowanych pasz obj
toś- 
cio,wych i nie wykonanie płanu 
zasiewów zbóż ozimych. Taka 
sytuacja dyktuje kierunki naj- 
pilniejszych zadań dla woje- 
wództwa - oszczędne i racjo- 
nalne gospodarowanie paszami, 
zwiększenie stada podstawowe- 
go oraz dosk.onałe przygotowa- 
nie do. prac wiosennych, tak a- 
by wstał obsiany i obsadzony 
każdy kawałek ziemi jUŻ\ z my- 
ślą Q przyszłorocLnych plonach. 


W dyskusji przew.ijały' się 
wątki gospodarki ziemią, nie- 
frasobliwego z.łomowania zuży- 
tego sprzętu i niedostatku ma- 
szyn specjalistycznych, zwła- 
szcza do zbioru zielonek. 


Z zainteresowaniem przyjęte 
zostało przez rolnik6w wystą- 
. pienie wicewojewody jelenio- 
górskiego Michała Leszczyń- 
skiego, który najwięcej uwagi 
poświęcił problemowi ziemi, za- 
powiedział konsekwentną kon- 
trolę jakości i sposobu trakto- 
wania tego podstaw<>wego war- 
sztatu produkcyjnego wsi. 


Jan Taterka z RJ.',omnowa o- 
trzymał Brą710wy Krzyż Zasłu- 
gi. Odznaki "Za zasługi dla w<>- 
jewództwa jeleniogórskiego" o- 
trzymali Roman Sikora (za- 
razem mistrz pro.duKcji mleka), 
Zbigniew Więckowski z Oleszny 
Podgórskiej, Henryk Wołyński 
x Działoszyna i Bolesław Multon 
z Rząśnika. Odznakami "Zasłu- 
żony działacz rolnictwa" ude- 
korawani zostali ,rainicy: Adolf 
Roga.lski z Osi-oka, Kazimierz 
Szczech z �?omnicy, Stanisław 
Gierułu z Okrzeszyna, Stani- 
sław Ozgo.wicz z Miszkowic, Ka- 
zimierz Sk znowu wprowa- 
dzjć. 
- .Jednak mimo tego, na licz- 
nie uczęszcz
nych liniach PKS 
pro\.vadzących do popularnych 
podgórskich miejscowości panu- 
je straszny tłok, a często wej- 
ście do autobusu - n.ł.wct \V 
godzinach szczytu to nie lada 
umiejętność. 
- Dobrze wiemy o tym i pro- 
w<:1dziliśmy już roźmowy, żeby 
mimo tak w"śrubowanych limi- 
tów p..liwowych przywrfdć na 
tych tra ;'lf'h czę
ć autobusów. 
Chodzi glówrJl( o kursy cłQ Kar- . 
;Jacza, Bie;.utowic, Szklarskiej 
Poręby, Wler.ia i Lubomier.ł:a, 
- Do ł-i
dy te ograniczenia' 
będą obowiazyWać? 
- Jai!: r.a r<-7ie do końca ro- 
ku kalend:Inr,wego, a pvtem zo- 
bacz n1\. 
- Ile i jaki(.h kursów mu- 
sicliścle zaw;

ić? 
- �?-lczn:<, ",:ypadło nam 125 
kursów co stanowi 17,2 proc. 
naszych dziennych przebiegów. 
Przypomnę, 
e zatządzenie Mi- 
nistra Komunikacji przewidy- 
wało ograniczenia aż o 20 pr<>c. 


Ta 'ticzba kursów obejmuje wY-.. 
łączenie praktycznie wszystkich 
przewmów tu
ystycznych, a 
także częściowe zmniejszenie 
k<>munika.cji dalekobieżnej. 
Cztery kursy zostały dodatko- 
wo ograniczone do terenu na- 
szego województwa - m.in. po- 
spieszny autobus do Kłodzka 
jeździ już teraz jako n<>rmalny 
tylko do Kamiennej Góry. 
- Skoro już o tym mieście 
mowa, to właśnie tam egrani- 
c2enia komunika('yjne są szeze- 
gólnic mocno odczuwane. 
- K:1mlenna Góra leży już 
pr2ktyczr.ie poza terenem na- 
,zego działama i posyłamy tam 
tylk4> n:e!.czne ilutobusy. TeTen 
teo1 ob.,ług!.1je właściwie Wał- 
brzych (znac.zru9: mniejsza <>d- 
leglość niż do Jeleniej Góry) a 
tarl:te oddział towarowo-osobo- 
wy PKS w Kumiennej GÓrze. 
W ogaI", tylko na terenie woj. 
jeleniogórsKiego transportem 
pasa7.E'rÓW - c.prócz naszego 
zajmuj,; się je5zcze dodatkowo 
czt,
ry oooziały towarowo-<>so- 
howe. 
- rakie r(17drobnieni-e przed- 
siębiorstwa na pewno }\-pbwa 
na mała sklllc.:zność podejmo- 
Wan3 ch (k'c:o'"zji, bo przecież 
kaidy z osobna. musi dbać o 
u...iaganie ja'. najlepszych wy- 
UHii,w Tracą "ięc na tym tyl- 
ko pasaż,'rowic - C23')j ci, dla 
Ui,rych m.in. prz.edsię1>iorstwo 
(J"ws' ało. 
- Przcprowad:wna w 75 r<>ku 
rcfurma admi:1istracyjna nie o- 
znaczała dla nas żadnej zmiany 
systemu komunikacji, a sytua- 
cja tylko dodatkowo się zagma- 
twała. Nasze województwo, po- 
dobnie jak wałbrzyskie, podle- 
ga dyrekcji we Wrocławiu, ale 
np. już legnickie - pod Zielo- 
ną Górę. Kiedy z Legnicy dość 
r,egularn;e wypadały kursy do 
Jeleniej Góry - nie mieliśmy 
praktycznie żadnego na to wpły- 
wu - nie pozostawało więc nam 
nic innego jak posyłać na tę 
trasę nasze autobusy. Aktual- 
nie wprowadzamy już pierwsze 
zmiany w tym system;e, dążąc 


Co pasażer winien jest 
PKS-owi? Przede wszyst- 
kim wdzięczność za to, że 
PKS chce go jeszcze tole- 
rować. Stwie'rdzenie to wy- 
da się zapewne p,rzewoź- 
ni,kowi nazby.t obra'zobur- 
cze, popieram je jednak 
wieloletnią obserwacją wła- 
sną, ogólnym odczuciem 
społecznym i. anałizą skarg 
nadchodzących w roku 
1979 do redakcji "Nowin 
Jełeniogórskich" . 


Decyzja Ministerstwa Komu- 
nikacji o ograniczeniu kursów z 
powodu braku paliwa (za wy- 
danie której PKS-u winić nie 
można, należy natomiast wyra- 
ZIĆ ubolewanie, iż podjęta ona 
została w starym stylu, bez kon- 
sultacji ze społeczeństwem) 
przelała czarę goryczy, chyba 
dość głęboką, skoro resort ry- 
chło ograniczenia częściowo od- 
blokował. Cała sprawa rozeszła 
się "po kościach", niesmak po- 
został. Zgadzam się z dyrekto- 
rem jeleniogórskiego oddziału, 
że PKS o ograniczeniach wie- 
dział wcześniej; już latem 1978 
roku ówczesny dyrektor Zbig- 
niew Wyrozumski ubolEwał nad 
tym, że zwierzchników mało ob- 
chodzi to, iż firma świadczy tak 
ważne dla ludzi usługi, bowIem 
czynl1lkiem niepodważalnym 
jest limit paliwa. Przekroczysz 
- nie pojedziesz! Był to pIerw- 
szy sygnał, na dL.więk którego 
należało tak konstruować roz- 
kład jazdy, by uwzględniając ta- 
ką okoliczność - przewidywał 
on kilka wariantów odwoływa- 
nia kursów. 
Prz) jmując takie rozwiązanie 
za celowe, trzeba by najpierw 
przeprowadzić dokładne bada- 
nia prowadzące do pełnego roz- 
poznania potrzeb rynku. Fak- 
tycznie, istotne są konsultacje z 
zakładami pracy, szkołami, lecz 
także z przedstawicielami rad 
narodowych wszystkich szcze- 
bli, bowiem czynnik społeczny 
jest wiarygodniejszym opinio- 


4 


dawcą niż przekonanie PKS-u o 
własnej słuszności. Jednym z f'- 
lementów takich badań powin- 
"110 być przede wszystkim naj- 
zWy'klejsze . ustalenie frekwen- 
cy,jności linii. 
Kto mmłby badać? Któż by 
inny, jak nie kierowcy l Nieste- 
ty, me robią tego (poza okre- 
sem bezpośrednio poprzedzają- 
cym wprowadzenie nowego roz- 
kładu jazdy). Dane o zapełnieniu 
wozu wpisują jedynie rewizo- 
rzy, są to jednak liczby wyryw- 
kowe, nie wzbogacające wiedzy 
o potrzebach pasażerów. Jes- 
t
m pewien, że mając w ręku 
tak komplementarne wyniki 
roz
oznania, PKS popełniałby 


. 
. 


E 


minimalną ilość błędów; o ileż 
łatwiej byłoby się do nich przy- 
znać, gdy wszystkich m()żna 
przekonać, iz zostały wykorzy- 
stane wszystkie możnwe sposo-, 
by okreśienia oczekiwań spo- 
łecznych! A i ludzie mniej by 
się skarżyli gazecie, bo PKS za- 
bezpieczałby odpowiedni tabor 
w zależności od tego, czy w 
mieście N. odbywa się targ, czy 
w gminie C. trwać będzie fe- 
styn sportowy, zaś w Szklar- 
skiej Porębie giełda piosenki 
turystycznej (świadkowie tej 
imprezy opowiadali, jak tłum 
żądny jazdy tratował dzieci i o- 
soby starsze - PKS mógł o tym 
nie wiedzieć?). Może' to i upro- 
szczona wizja rozwiązania moc- 
no splątanego węzła przewozo- 
wego, jednak mimo wszystko 
proponująca przewoźnikowi nie 
znane mu chyba dotąd warian- 
ty. Przewidzieć, że uczniowie w 
łecie mają wakacje, że przed 
świętami ludzie ciągną w góry, 
zaś w świateczne wieczory wra- 
cają na dół, i ująć to w rozkła- 
dzie jest łatwo. 
Zeby zakończyć ten nurt, 
przypomnę, iż od wielu już lat 
przyjęta jest praktyka wszyst- 
kich uru.-dów administracji 
państwowej wydłużania czasu 


do zabezpieczenia przede 
wszystkim potrzeb naf;zego wo- 
jewództwa. Dla przykładu, "gdy 
kiedyś Bolków; podobnie jak 
Jelenia Góra, był miastem po- 
wiatowym, zdecydowanie więk- 
sze obciążenie miała linia "do 
województwa" - a więc do 
Wrocławia. Teraz te proporcje 
się odwl'óciły i trzeba było 
wprowadzić więcej kursów re- 
lacji Bolków - Jelenia Góra. 
a można było <>graniczyć tr<>chę 
połączenia z Wrocławiem. 
- l\lówiliśmy o ogranicze- 
niach kursów dalekobieżn
'ch _ 
"wypadły" m.in. autobusy do 
Klodzka, Głogowa i Wrocławia 
- utn
'maIiście jednak wasze 
najdłuższe połączenie do Szeze- 
elna i Koszalina. 
- To już me zależało tylko 
od nas - ponieważ linię tę ob- 
sługujemy na zmianę z tamty- 
mi oddziałami PKS. Niezależ_ 
nie <>0 trudności z tym związa- 
nych, jak wspomniałem, decy- 
dowała tu głównie potrzeba spo- 
łeczna 
 autobusy t.(' jeżdżą zu- 
pełnie inną trasą niż pociąg, a 
ponadto praktycznie zawsze ma- 
ją komplet miejsc. O ile wiem, 
tera.z na te autobusy zostały już 
sprzedane przez "Orbis" prawie 
wszys.tkie bi1etv aż 0<"'1 kor.ca 
roku. 
- W komunikacji miejskiej 
bardzo często słyszy się o a- 
wariach autobusów lub nie- 
ukończonych kursach, na PKS 
natomiast narzeka się, że kie- 
rowc
' nie zawsze zabi.
rają pa- 
sażerów z przystanków. 
- Tłok w autobusdch - bo 
tylko wtedy takie przypadki 
mają miejsce - to rzeczywiście 
chyba najpoważniejszy nasz 
problem, związany nie tylko z 
ostatnimi ograniczeniam:f. Cho- 
dzi o to, że mamy coraz więk- 
szą liczbę autobusów o małej 
pojemności co szczególnie 
dotkliwie' odc:tuwa się w okre- 
sach nasilonego ruchu 'tury:- 
stycznego. Obecnie blisko jedną 
trzecią naszego taboru stanowią 
"Autosany" które mimo 


- 


większego komfortu jazdy za- 
bierają jednak de facto dwa ra- 
zy mniej pasażerów niż stare 
wysłużone "Jelcze". Ostatnio 
przykładowo - by tego stanu 
nie pogłębiać, zrezygnowaliśmy 
z 12 autobusów tcj marki, a w 
zamian udało się nam wyremon- 
t()wać w naszych warsztatach 
taką samą ilość ..Jelczy". Poza 
tym rozważamy możliwość li- 
kwidacji biletów miesięcznych. 
w których nie -są okreś,lone go- 
dziny przejazdu. 
- To zresztą był jeden z po- 
stulatów zgłoszonych pnez kie- 
rowców? 
- Tak, i to nie tylko u nas, 
ale we wszystkich oddziałach 
na terenie całego kraju. Kon- 
cepcje są dwie - ałbo wpr<>- 
wadzić dokładnie okreśłone go- 
dziny przejazdu, albo bilety 
mies.ięcz.'1e kasowane w auto- 
busie - by wyeliminować zbyt 
częste przypadki nadużywania 
tych biletów. Są też propozycje. 
by ograniczyć ilość wydawa- 
nych biletów miesięcznych tam, 
gdzie mOŻT1a dojechać kOleją. 
- Ograniczenie liczby kUr- 
sów powinno ri'wni.eź oznaczać 
lepszą pracę PKS... 
- Teoretycznie tak, choć 
nasz oddział i tak osiąga bar- 
dzo dobre wyniki. Na przykład 
od początku bieżącego roku a- 
war:L",,",Ść - określa się u nas 
wskaźnikiem 0,997 - oznacza 
to, że na 1000 autobusów tylko 
trzy nie ukończyły swoich kur- 
sów. M,amy też jeden z naj- 
wyższych w kraju wskaźników 
gotowości technicznej. Pozwoli- 
ło to nam m.in. mimo wszyst- 
kich ograniczeń na uruchomie- 
nie dwóch dódatk<>wych kur- 
sów szkolnych - do Jagniąt- 
k<>wa IDzIwiszowa, przed.tem 
dzieci musiały na od'!>owiednie 
połączenie czekać ok. 50 minut. 


Od redakcji. .Już po przepro- 
wadzeniu ninie.jszej rozmowy, 
od 24 listopada przywrócono na 
najbardziej zafłoczonych tra- 
sach łaunie 30 kursów PKS 
w 13'm. autobusy pośpieszne d
- 
Kłodzka i Wrocławia. 


pracy - w poniedziałki i pi'ąt- 
ki z myślą o petentach 
Szczególnie w poniedziałki wi- 
doczny jest napór ludzi pragną- 
cych się dostać do miasta wo- 
j
wódzkiego. . W wąlce o miejs- 
ce w autobusie petent urzędu 
zawsze przegra z uczniem i do- 
jeżdżającym pracownikiem. Co 
na to PKS? ,Co uczyni, gdy wej- 
dą w życie wolne soboty i wzro- 
śnie zapotrzebowanie na wyjaz- 
dy do miejsc, gdzie ludzie bę- 
dą chcieli wypocząć lub upra- 
wiać turystykę? Można spodzie- 
wać się kolejnych błędów, jeże- 
li rozpoznanie potrzeb społecz- 
nych w dotychczasowe wolne 
soboty jest na tym samym po- 


R 


c 


;.
 



 


ziomie, co rezpoznanie wszyst- 
kich uwarunkowań mających 
wpływ na funkcjonow,anie 
przedsiębiorstwa. 
Kiedy wreszcie - to już na 
koniec - PKS zechce wejść w 
kontakt z .FWP i uzdrowiskiem 
w Swieradowie, dla przykładu, 
i ustalić, w jakich dniach od- 
bywają się zbiorowe wyjazdy 
wczasowiczów i kuracjuszy, by 
zapewnić tym ludziom należy tv 
przejazd do Jeleniej Góry? Na 
razie idea dwutygod!1iowego 
wypoczynku bierze w łeb w cią- 
gu kilku minut, gdy w ogrom- 
nym ścisku ludzie forsują wejś- 
cie do autobusu i również prze- 
grywają bitwę z posiadaczami 
miesięcznych biletów. 
Oczywiście, anomalii w ru- 
chu pasażerskim nie upatruję 
jedynie w złej woli poszczegól- 
nych oddziałów, gdyż placówki 
te są kierowane przez dyrek- 
cję we W'rocławiu, niemniej 
jednak praktyka ta, nie zmie- 
niająca się od -łat, musi budzić 
mniej ]ub bardziej uzasadnione 
sprzeciwy. Do takich wymaga- 
jących natychmiastowego roz- 
wiązania zaliczyłbym przypa- 
dek Kamiennej Góry, po raz nie 
",iadomo który poruszany przez 
..Nowiny". Kolejne wyjaśnienie 


d:yrekcji zacznie chyba zgrzytać 
mieszkańcom miasta w zębach 
jak piasek. Teren ten obsługuje 
Wałbrzych, bo bliżej. Z ekono- 
micznego punktu widzenia _ 
słusznie. Kamiennogórzdnin ma 
(lub miał, dane pochodzą z roz- 
kładu i nie uwzględniają ewen- 
tualnych ograniczeJ'i) 64 kursy 
do \Vałbrzycha dziennie. Uza- 
sadnione to może być tym, że, 
wiele osób dojeżdża do pracy w 
Walbrzyskiem. Nie mniej - na 
7.akupy (bo przecież bliżej). W 
Jeleniej Górze mieści się istot- 
na dla mieszkańca Kamiennej 
Góry cała sieć or!!anizacji, sto- 
warzyszeń, wszf'lkich dyrekcii 
i zarządów. znajduje się urnw1skach, w takich 
też oborach obserwuje się naj- 
lepszą płodność. 
Ponieważ każda hodowla de- 
terminowana jest potencjałem- 
rozrodczym gatunku, a trzeba 
przyznać, iż w przyszlośei już 
bliskiej "trzeba. będzie podjąć 
pnice nad intesyfikacją tej ho- 
dowli, lek. wet. inż. Henryk Ko- 

yla z kamiennogórskiej Specja- 
listycznej Lecznicy dla Zwie- 
rząt prowadzi prace badawcze 
nad wpływem intesyfikacji rol- 
nictwa na płodność krów. On 
też doszedł do wniosku, Iż naj- 
bardziej optymalne waruriki 
istnieją w oburach na 7-10 
krów, choć rozrodczość jest m. 
in. determinowana poziomem 
nawożenia, zwiększającym się 
udziałem środków chwastobój- 
czych w produkcji rolnej, zmia- 
ną warunków żywieniowych 
(kiszonk:i) itp. Mimo tych nega- 
tywnych dla rozrodczości zja- 
wisk są gospodarstwa, które 
podejmują się specjalizacji w 
hodowli. jest bowiem oczywiste. 
że postęp chemizacji w rolnic- 
twie jest nieodwracałny i trze- 
ba tak ustawiać hodowlę, aby 
skutki tej chemizacji niwelować, 
nie zaś z hodowli rezygnować. 
Przyjmując taki właśnie kieru- 
nek działania specjalizują się 
w hodowli bydła rolnik Diterla 
Zarzycki i inni. . 
W ostatnich latach dane sta- 
tystyczne zaciemniały prawidło- 
wy obraz w tej gałęzi gospo- 
darki. a poprę to dowodem nie 
z lat minionych, ale danymi z 
ostatniego biuletynu wrocław:- 
skiej Wojewódzkiej Stacji Ho- 
dowli Zwierząt, która podaje, że 
niepłodność krów w oborach 
rolników indywidualnych wy- 
nosi 0,9 proc. Tak niski wskaź- 
nik może uspokoić fachowców, 
a przecież prawda jest inna: Z 
powodu niepłodności brakuje się 
u nals jedną trzecią pogłowia 
krów. a przy tym najbardziej 
niepokoi fakt, iż najczęściej są 
brakowane sztuki 6-letnie, a 
więc za,czynające zarabiać na 
siebie: 


Rozrodczość krów w aktualnej 
sytuacji żywieniowej kraju jest 
b'm istotniejsza. że determinu- 
je ona hodowlę nie tylko na 
dziś. ale w przyszłośCi również. 
a to jest już zagrożenie dła go- 
spodarki istotne. Zdajemy sobie 
wszak sprawę, że po minionym 
roku nieurodzajów trzeba Zakła- 
dać stały rozwój hodowli w la- 
tach przyszłych. Właśnie dlate- 
go należy zwrócić szczególną u- 
wagę m. in. na kwalifikację .by- 
dła sprzedawanego przez rolni- 
ków ind'ywiduałnych oraz spo- 
sób i warunki tej kwalifikacji. 
W Jeleniogórskiem do lipca 
ub. r. Zakłady Mięsne -skupowa- 
ły krowy i jałówki, a służba we- 
terynaryjna badała je na tere- 
nie ZM. Jeśli ustalono, że nie- 
które sztuki nadawały się do 


datnoś<;i do dalszej hodowli i 
rozrodu. Jest jeszcze' jeden mo- 
ment istotny w tym działaniu: 
lek. wet. podejmuje decyzję o 
evve.ntuałnym dopuszczeniu kro- 
wy do sprzedaży w oborze rol- 
nika, a przecież krowa ta ma 
właściciela i on powinien mieĆ 
prawo dysponowania nią. W su- 
mie, więc wszystko wskazuje na 
to, iż szybko należy powrócić do 
systemu sprzed lipca 1979 r. Je- 
śli bowiem rolnik decyduje się 
na sprzedaż krowy bądź jałów- 
ki, trzeba tylko zagwarantować, 
aby sztuka nadająca się do dal- 
S7..ej hodowli trafiła np. do Pą,R. 
Ponieważ tego nie zagwaranto- 
wano, dobre sztuki trafiają do 
rzeźni, zaś gorsze od nich znacz- 
nie stoją 'w pegeerowskich obo- 
rach. 


ści cielących się jałówe.k prze- 
karmionych, a b
dziemy mieli 
rozmiar strat w cyklach hodo- 
wlanych, wszak przez takie 
działanie wydłuża się czas od 
momentu wycielenia do nastę- 
pnej rui o ponad 55 dni. Straty 
są ewidentne - cielę przybiera 
w pierwszych 50 dniach średnio 
500-600 gramów dziennie, - o- 
późnienie rui, a więc i porodu 
o 55 dni powoduje straty śred- 
nio 28 kg masy mięsnej na każ- 
dej takiej sztuce,. Pomnóżmy o- 
we 28 kg przez ilość opóźnio- 
nych porodów tyłko w Jelenio- 
górskiem, a dojdziemy do wnio- 
sku, że szybko się powinno 
zmodyfikować kryteria aukcyj- 
ne, że t'rzeba u
talić optY11lcuuq 
wagę ciężarny.ch jalówek. 
Osobne zagadnienie, ale też 


CZY TYLK 


PASZE? 




:, 


I
' . 


t{

 



: 


,4f ',.;.", .$.' 
,'..,.' ' f '''' \':' 
,
:<::

(
!<::k'J. 


.
 
.\\ 



 


. ..;:::
r "::
<:;';:}::::.. 

 . . I. .:;:

: 

=-

'-jiJł!':>..,Oc' 


,2


 :" X,,_- 


/:
:,
. 



t
[
:--_'" ..,:
 



" 


/,
 


. ;.:., 
. ;.. 


..:.\....(


..: 
:f.):: 
:)
 


............. 
.:.............. 
. 


::::::.

:.. ".:" 
:-P:f.,:: 


, "'


 
i
iF":

!i&
1 i 


.-.-- 
'W! .?'IL
- 
:-':'''''-''::-X''. 
........
_........"'..
. Ą
'
 -
 
"'. '" ,', " ,: 1IJii li:J( ,.".,'.:,";, ."""""'....:«./,,", :
 
»: "," l. '

',,"" . '""0" .
.... .......
"-¥::
:
 


. '.
 ;> .. . 
 .. , . ..
.. :,-ł
.;.
:..:.i.;.. ;-:= v..-:;- . < 
 '. < 
'v.o
 
..., " 
. 
'::,:::"''' . i-0;

\" : 
 

. -.


"'= 
trzecież za- 
chorowalność wśród nich wzro- 
sła o 1QO procent, zaś zużycie 
leków zaledwie o 10 proc. Czy 
może zapowiadać poprawę zao- 
patrzenia rynku? Troska o zdro- 
wię bydła musi być tym 'wię- 
ksza, że krowa dająca dużo mle- 
ka wysoko tłuszczowego jest 
hardziej podatna na różnego ro- 
dzaju choroby i dlatego sztuka 
daiaca 20-30 l mleka d.Z!ien- 
nie wymaga szczegófnej opieki 
weterynaryjnej. Nie będzie ta 
opieka w pełni wystarczająca 
również z tego powodu. źe np. 
w kamiennogórskiej lecznicy 
pif'c7ę nad ok. 2 200 krowami w 
sf'ktor7e rolnictwa indvwidual- 
ne
o i w uspołecznio
vm nad 
ok. 1200 s7hlkami, nie 1i
ząc cie- 
laków, jałówek, wolców i by- 
ków. których jest dwukrotnie 
więcej. Czyż można w tej sy- 
tuacji snuł: optymistyc7ne pro- 
gnozy? Mówimy i piszemy o 
brakach pasz, o spa,dku poglo- 
wia, ale miliczy się o bra,kach 
kadrowych w weterynarii o 
br-aka-ch sprzętu .;;., lecz- 
nicach i niedostatkach tran- 
sportowycł\. 
Z nie mniejszym niepokojem 
trzeba patrzeć na duże pege- 
erowskie -obory, np. na kolos o 
600 stanowiskach na terenie ka- 
miennogórskiej lecznicy. Krowy 
nie mają tam tradycyjnej pod- 
ściółki, stoją na {zw. rusztach 
metalowych i są przez ciasnotę 
pozbawione ruchu. �?ącznie z 
wywoływanymi stresami ma to 
fatalny wpływ na rozród b);dła. 
niE'płodność bowiem w tych wa- 
runkach wzrosła do 70 procent. 
Fatalne jest też w dużych 0- 
borach żywienie bydła, oparte vv 
pierwszym rzędzie na zadawa- 
niu kiszonek o wybitnie złej ja- 
kości, a spodziewaną wydaj- 
ność stara się bezskutecznie 0- 
.siągać paszami treściwymi. Są 
one na Zachodzie tylko uzu- 
pełnteniem dobrych kiszonek 
Faktem przecież jest, że można 
. uzyskać dziennie od średniej 
krowy ponad 10 l mleka bez 
pasz treściwych, jeśli... kiszonki 
będą dobre. Brak nam pasz treś- 
ciwych, importujemy je, a r6w- 
nocześnie zgnojono np. w Jele- 
niogórskiem (PGR) dziesiątki 
tysięcy ton kiszonek, co nie jest 
przesadą. z pobranych bowiem 
prób w pegeerovvskich oborach 
(ze żłobów) wynika po labora- 
toryjnym przebadaniu, że kiszo- 
nki t(! nie nadają się do spasa- 
nia. Nic przeto dziwnego, :te 
tyłko na tereni-e tamtejs-r.ej lecz- 
nicy pegeerowskie krowy dają 
zaledwie 4,9 l mleka przy 
dziennym zużyciu 3-5 kg' pasz 
treściwych na jedną sztukę. 
Właśnie 'na skutek karmienia 
krów kiszonkami zgnojonymi 
tamtejsza zlewnia mleka (5000 
l doz.iennie) oost.avv.ala je o ta- 
kim 7.apachu, że praktycznie 
mleko to prze:r; trzy dni male- 
żało wylewać do kanału. Był to 
właśnie wynik nieodpowiednie- 
go żywienia krów. 
Nie zwalajmy więc wszysłkich 
niepowodzeń na nieurodzaje. 
Zacznijmy szukać winnych i 
sposobów omrowienia &OSPO- 
darki rolnej. Nie błko w Jele- 
niogórskiem. 


.t 


" 
.-
? 


ZENON WADECKI 


--ł.....,,,,,, 



 
.
 .i..-£ 



MarIan ""l.WaneK przypomnIał 
na łamach ostatniego tomu 
"Rocznika Jeleniogórskiego", że 
miała niegdyś Jelenia Góra 
swoje, tak zwane środowisko 
literackie. Niestety, literaci wy- 
jechali w Polskę. Dzisiaj wia- 
domo, że byli to pisarze dość 
średnich lotów, co nie przeszka- 
dza wspominał: ich nostalgicz- 
nie. Bierze się to stąd, że tlie 
wypełnili oni ważnej dla regio- 
nu i literatury misji. Zdaniem 
M. Iwanka bowiem ich program 
brzmiał tak: "Działalność jele- 
niogórskiego środowiska literac- 
kiego była spontaniczną próbą 
stworzenia ośrodka kulturalne- 
go odzwierciedlającego piękno i 
walory zdrowotne Kotliny Je- 
leniogórskiej". 
Wypominam ten passus M. 
Iwankowi dlatego przede 
wszystkim, że po Jeleniej Górze 
chodzi wielu marzycieli, którzy 
koniecznie chcieliby mieć lite- 
ratów na miejscu, po to tylko, 
ieby się stało światowo. 
Jak na razie jest w Jeleniej 
Górze i okolicach regionalnie _ 
- nie znaczy to aby się owego 
regionalizmu wstydzić albo wy- 
pierać przy pomocy tandetnych 
chwytów (o czym będzie niżej), 
bo wówczas regionalizm staje 
się chorobliwym stanem umy- 
słów (o czym wyżej). W każdym 
razie każdy, kto czuje się pisar- 
sko nie wyżyty, ma potencjalną 
możliwość pomieszczenia się 
wśród innych autorów na po- 
nad dwustu stronach "Roczni- 
ka", . 
Rozumiem ideę, która "przy- 
świecała" pomysłodawcom tego 
tytułu. Można ją więc zrekon- 
struować tak - "Rocznik", jak 
sama nazwa wskazuje, powinien 
być historią pisaną co rok, 
czymś w rodzaju kroniki regio- 
nu, kroniki pojmowanej jako 
zapis współczesnej świadomości 
problemów kulturalnych, go- 
spodarczych i ekonomicznych 
województwa. Słowem, "Rocz- 
nik" powinien odbijać I mówić 
o tych zagadnieniach, które są 


-ala wszystkIch wazne, istotne a 
więc in.teresujące f atrakcyjne. 
A zatem jaką funkcję w 0- 
becnym kształcie spełnia "R.J"? 
Do kogo jest adresowany? Te 
uczone PJ tania można sformu- 
łować w sposób mniej preten- 
sjonalny. Kto dobrowolnie i z 
przyjemnością przeczyta "Rocz- 
nik"? Kto zechce kupić owe wy
 
dawnicze monstrum za 80 zło- 
tych polskich? Stawiam sobie te 
pytania albowiem jest mi bliska 
i zrozumiała idea "RJ" nie mo- 


I dalej, jak się to ma do kon- 
cepcji pisma, bo przecież wszy- 
stko to są szczegóły? Właśnie, 
każdy z tych materiałów (pomi- 
jam tu ich merytoryczną, po- 
znawczą i każdą inną wartość) 
zamieszczony w stricte akadę- 
mickim wydawnictwie, a więc 
przeznaczonym do systematycz- 
nych studiów, bez ambicji sze- 
rokiego obiegu, mógłby w spo- 
sób właściwy spełniać swoją 
funkcję. Ten sam tekst wydru- 
kowany na łamach ",RJ" szełe- 


ISTD lilA CO 


gę natomiast zrozumieć inten- 
cji redakcji, które kazały tak 
a nie inaczej ostatni tom skon- 
struować. Są to pytania, nad 
którymi warto i trzeba się po- 
ważnie zastanowić, jeżeli chce- 
my aby wnioski jakie z tych 
pytań wynikną miały instru- 
mentałny wymiar. 


Jaka jest więc koncepcja 
"Rocznika"?' Wystarczy przyj- 
rzeć się niektórym tytułom ar- 
tykułów (które trafniej byłoby 
na
wać rozdziałami): ROZWOJ 
SPO�?ECZNO-GOSPODARCZY 
I KULTURALNY JELENIEJ 
GORY W 35-LECIU PRL, WO- 
JEWODZTWO JELENIOGOR- 
SKlE W UK�?ADZIE MAKRO- 
REGIONU PO�?UDNIOWO-ZA- 
CHODNIEGO, PROBLEM KO- 
MASACJI I ROZDROBNIENIA 
GOSPODARSTW ROLNYCH W 
WYBRANYCH WSIACH WO- 
JEWODZTW A JELENIO GOR- 
SKIEGO... Starczy skóra 
cierpnie, kiedy się czyta tak 
pompatycznie sformułowane za- 
chęty w postaci tytułu. Chyba, 
że każdy z tych tekstów prze- 
znaczony jest osobno dla socjo- 
loga, historyka, ekonomisty, in- 
żyniera, rolnika itd. Doświad- 
czenie uczy, że takich artyku- 
łów po prostu nie czyta nikt. 


I 


I 


. 


ści, odstrasza, męczy i nudzi. 
Jest to kwestia nie tylko tak 
zwanej formy (tytuł można 
przecież zmienić, język artyku- 
łów doszlifować) ale jest to pro- 
blem sposobu formułowania po- 
szczególnych zagadnień, o któ- 
rych chce się pisać. Jak to zro- 
bić? W każdym bądź razie nie 
tak, aby temat stał się koszmar- 
nym workiem, do którego moż- 
na wrzucić co się da, żeby nie 
formułować pytań tak, aby od- 
powiedź na nie przerastała moż- 
liwości i pi;;zącego, i czytelnika. 
,
 
"\Q) 


ro
 XVUI 


I.... I 
:', I . 
,;. 
 . 



 .
 
1 
:.: 

 
, 

 ,.. 
'" 
. 
m 

 ' '
 
, w 
., h 
. .
&t 


Kiedyś starzy profesorowie pi- 
sali książki zaznaczając w pod- 
tytule, iż rzecz traktuje "o cza- 
sach najdawniejszych aż do dnia 
dzisiejszeg9". Tylko niektóre z 
tych książek, które nota bene 
były najczęściej podręcznikami, 
dzisiaj nie trącą myszką. , 
Inną kwestię stanowi ilość te- 
go typu kobylastych publikacji 
w jednym wydaniu. Nie wiem 
jakie przyczyny złożyły się na 
brak tekstów innych, mniej- 
szych, bardziej z czytelniczego 
punktu widzenia atrakcyjnych 
(co nie zhaczy, że doma- 
gam się tekstów mniej" kompe- 
tentnych; na tym właśnie I po- 
lega sztuka pisania, aby kom- 
petentność ożenić z atrakcyjno- 
ścią). Faktem jest natomiast, że 
w ostatnim tomie rocznika ta- 
kich właśnie artykułów zabra- 
kło. Częściowo ratuje się ..,RJ
' 
"Kalendarium", ale tylko częś- 
ciowo, bowiem zaciążyła na nim 
c i e k a w o s t k o w ość. 
Nie nawołuję, nie namawiam 
autorów "Rocznika" do odcho- 
dzenia od metodologii, od na- 
ukowych metod poznawania. 
Przeciwnie, nie ma w nauce, w 
postawie badacza rzeczy waż- 
niejszej jak metodologiczny ry- 
goryzm, ale pojmowany nie po 
kapralsku. I rzeczywiście moż- 
na sobie w "Roczniku" na ów 
rygoryzm pozwolić, gdyż w sto- 
sunku do artykułów prasowych 
mają mieć one charakter po- 
głębiony. Powinny być zapisem 
refleksji głębszej i poszerzonej. 
W artykule otwierającym tom 
o rozwoju miasta .Jeleniej Góry 
(temat niezwykle interesujący) 
razi bezproblemowy dydaktyzm. 
Dydaktyzm - bo założenie jest 
zbyt oczywiste, bezproblemowy 
- bo historia nie składa się 
tylko z samych sukcesów. Czas 
-chyba, aby w sposób zgodny z 
dialektyką przedstawić również 
mniej oficjalne prawdy. Przypa- 
dek chyba sprawił, że ten rado- 
sny rozwój ilustruje zdjęcie U- 
rzędu Miejskiego. Co ja, jako 
czytelnik mam myśleć, patrząc 
na to 'zdjęcie? Do jakich reflek- 
sji ma mnie ono skłaniać? 


vv tym samym, artykule zdję- 
cie pierwszej strony, pierwsze- 
go numeru "Nowin Jeleniogór- 
skich". Jeśli się uważniej pr;tyj- 
rzeć, to oprócz k o t k a .można 
tam dojrzeć i przeczytać arty- 
kuł programowy redakcji, na- 
pisany również w czasach o d- 
n o w y. Napisane tam jest, że 
"Odzyskanie przez mieszkańców 
wiary w praworządność - to 
jedno z naszych naczelnych za- 
da!!", Tamte i obecne czasy _ 
ileż tu miejsca na dialektyczne 
myślenie... 


Chciałbym podzielić się rów- 
nież pewną refleksją ogólniej- 
szą, która odnosić się będzie' do 
zjawiska określanego mianem 
celebracji regionalizmu (okre- 
ślenie wypożyczone od red. Lej- 
dy). Otóż czytając uczone prace 
na .temat wątków karkonoskich 
w literaturze i sztuce odnosi się 
niejednokrotnie wrażenie, jakby 
właśnie tu w Karkonoszach bi- 
ły od dawna najżywotniej!>Ze 
źródła europejskiej kultury. 
Maniera ta dotyczy np. sposo- 
bu interpretacji. oraz przedsta- 
wiani,a genezy motywu "groź- 
nych gór", MieC'Eysław Buczyń- 
ski pisze, że motyw ten ukształ-' 
tował się "pod. wrażeniem ł 
pierwszych perygrynacji . tury- 
stycznych w Karkonosze nad 
którymi unosiła się jeszcz
 wte- 
dy, aura grozy spotęgowanej au- 
t€ntyczną dzikością pejzażu."' 
(s. 138). Tak mówi ów autor o 
motywie, który jest stary jak 
cała europejska kultura. Daw- 
no temu udowodnił tę prawdę 
Jacek Woźniakowski w książce 
"Góry niewzruszbne" i nie po- 
zostaje nic innego, jak tę pra- 
cę przeczytać i przyswoić zasad- 
niczą refleksję. 


STEFA'N ROGOWICZ 


"Rocznik Jeleniogórski", t. 
XVIII 1980, Jeleniogórskie To- 
warzystwo Społeczno-Kultural- 
ne, Wrocław 1980 


P.S. Cena "Rocznika" została 
zmieniona z 80 na 50 zł. 


II' Ilhl!l,ll': i," . 
. :IJJilb'1 ! t 
..I'Ił,.'tl
 II/II. 
,.;. !.' 
;;:".;;;' 
t'" If/ł J'::
' 
,,=. ": 
'I:: :.
: ;,::
'JtP 
,I 
(fJ'f! 


CERAMIKA 
j 
INAClEJ I 


Przywykliśmy do tego, by po- 
szczególnym dzaedzinom .sztuki 
mk1"eślać granice. Ten konwen- 
cjonalny schemat sklsujemy 
naj<:zęśoiej wobec tych dyscy- 
plin. które nazywamy "SILtuką 
stosowaną"', kt6re wyrosły z tra- 
dycji rzemiooła, z tradycji użyt- 
kowości. Tymczasem już daw- 
no granice liztuki okazały się 
płynne, a często wręcz nieistnie- 
jące. Stało się tak również I z 
ceramiką, która coraz częściej 
odrywa się od użyteczności, 


przechodz.i w sferę dokonań Uo: 
nikalnych, czysto m-tystycznych. 
Jak konsekwentne bywają owe 
"przejścia" przekonać moze wy- 
stawa prac Ireny Lipskiej- 
-Zworskiej, prezentowana w 
Galerii Sztuki Współczesnej 
KMPiK w Jeleniej Górze. 


Jest to prezentacja zarazem 
wielorakich zaiJnteresowań aT- 
tysty - formalnych, technolo- 
gicznych, arty:;tycznych - a 
jednocześnie prezentacja jedno- 
rodnej stylistyki autora o nie- 
spokojnej wyobraźni. Tworzywo 
ceramiczne, szkliwo, którym 
m<>żna je pokryć jest dla Ireny 
Lipskiej-Zwors1ciej punktem 
wyjścia do stworzenia konkret- 
negQ przedmiotu zawierającego 
abs.trakcyjne, artystyczne prze- 
słanie. 


TradycjonaUsta wypa.trzy na 
tej ekspozycji przede wszystkim 
formy naczyń. Ale nie są to fun- 
kcjonalne naczynia o konkret- 
nym przeznaczel1liu. To jedynie 
przestylizowane kształty kieli- 
chów przemieniające się w for- 
my pokrewne kwiatowym, to 
jedynie przetworzone kształty 
wazonów przywodzące skoja- 
rzenia konarów czy obłych, ni
- 


;
"
'::.OpZNl�? 
'Jilemogórsk,f, 
Fot. ARTUR SCHABOWSKI 


regularnych, zjawiskowych gła- 
zów. Są to formy oscylujące w 
stronę abstrakcji, w stronę rze- 
źby, której tektonJikę podkreśla 
delikatne, stonowane sZiU"ością 
mOl1ochromatyc:Dne szkliwo, nie- 
kiedy uło
Ol1e w rozmyś1lt1y, 
zgodny z koru>trukcją wzbr ge- 
ometryc2Jl1y. 


Tendencje rzeźbiarskde nabie- 
rają ostrooci w kompozycjach 
złożonych z kilku różnorodnych 
elementów. Są one całkowicie 
abstrakcyjne lub też odwołują- 
ce się do skojarzeń z formami 
nadnych miniaturowych na- 
c.zynek przedziwnie zdobiOiIlych 
ł przedzi
e bezużytecznych, 
to kompozycje ze ślubnych bu- 
kietów i rydwanów zaprzężo- 
nych w dziwa-czne ptaiki, to 
przestrzenne multiplikacje 
dzwoneczków. Lekikość, efeme- 
ryczn<>ść, finezj,a tych kompo- 
zycH stan<>wi o ich wdzięku i 
SLI l. t£:ln<>ś ci. 


Różnorodność tropów, jak.im,i 
kroczy wyobraźnia Ireny Lip- 
skiej-Zworskiej sprawia, że jej 
twórczość jest śmiała, dyna- 
miczna, witalna a jednocześnie 
poprzez sW1 
.-s:: 


lii 


.-:
. 


, 


., 


\ 


 



:' 


.... , 
fi?!( 
:,t

':' 
, t, 
if:i.,,:. ' 


i::f' 
,-:.-'.:' o" ..
. 


Zarówno .w abstrakcyjnych 
kompozycjach przestrzeImych 
jak i w przyściennych reUefach 
poza pierwotną, zewnętrzną 
warstwą ich czysto plastycznej 
urody znaleźć można ładunek 
reflek.>j:
':'1t;): ",:.}, . .", 
w _, !}} 
\
t:i f,:
łfi,
 '::. 
 
:;::
i/
 
.:-:.:-;.'-:. 
. !!;
Ji
')::';;111
i!t:.. 
Ifti; 
:-:-:-:.1 
 



:':2uij,I\K
;t ';:<:';>,;; ;$ 
Są to formy oscylnjące w 
stronę abstrakcji. 
Fot. ARTUR SCHABOWSKI 


.:.:.;.:. 
8..
:::::,..
{:: 
'4.,;?,h:'#':' 


k 


. 2
 
, /i:?t

 


:


 


.
 ... 
'i: 
,'::-:'», 
f-$". /.=r=.JSo..... 
 



:;; 


_.. -.. 
.:.....:-"V 


,:,
,j,',", 


" .
.. . 



..' 


. :.
 


.. '
..
'. \1 t"'"/ . . . ,::.. ,,, 


......... " 
;":-:';.'.:""<'. 


'.";';'-'::::'::':'. 


":":,
, ' 


Zdjęcia: JERZY BERGANDER 



(Ciąg dalszy ze sk 1) 
i WychowaJJ-ia sytua,cjo. wróciła 
do n.ormy. Podgórzyńscy no.-, 
uczyciele zł.ożyli także pos.tula- 
ty zawierające m.in. żąd
'l1
e u- 
kalra.11Jia .osób, które SWOlml de- 
cyzjami przyczyniły się d.o po- 
wstania tej' sytua,cji, wniosko- 
wali również - w zakresie za- 
leżnym od lroratoriuID: - u- 
sprawnienia zarządzarna ,w 0- 
świacie." 


_ Tylk.o tyle zdołałem usta- 
lić - powiedział 'autor. - Zde.- 
cydowałem jedna.k, że lepsza 
jest w tym wypadku taka in- 
formacja, niż żadna. 


NA CO LICZY�?EM? 


Pojechałem do P.od-górzyna 
p6ź:nym poP.ołudniem, by od- 
wiedzać lud;zi w ich d.omat:h po 
pracy. Nauczycielom zadać naj- 
prastsze i na:j,łatwiejsze pyta- 
nia: J.a,k dług.o trwał strajk! 
Kto strajkawał? Z jakiego po- 
wodu! Ja,k się ta akcja i czym 
. zakQńczyła? W rozmowie tele- 
foni.cznej nie można stawiać już 
żadnych pytań, gdy partner rzu- 
ci słuchawkę. Czł.owiek wyrzu- 
cany z czyjeg.oś mieszkania ma 
jeszcze możliwość zapytać: dla- 
czego t . 


NAUCZYCffiLKA I: Nie będę 
.odpowiadać na te pytaniia. To. 
wszystko jest zapisa.ne w proto- 
kołach. Pr
wodniczą-ca komi- 
tetu strajkowego trzyma doku- 
mentację zamkniętą na klucz. 
Proszę przyjechać w pr.zy's'złym 
ty,godniu, jak ona będzie to 
WSZ)'lStko pokaże. 


- Pam przecież stra-jkowaJa 
osobiście, nie może pani bez do- 
kumentów ptzypomnieć sobie z 
jakiego powodu i jak długo? 


- Poparłam tyl'ko nasze 
wsp61ne stanowisko, nie jestem 
kompetentna wyjaść... 


..r 


- Prrewodnli-cząca l1a SW.oją 
odpowiedzialność m<>że? 


. -' Tak. Ona j,est upoważnio- 
na. 


NAUCZYCIELKA II: Je:s.t 
jeszc,ze za wczeS11le rozn:mwiać 
o tej sprawie;to znaczy do wioa- 
dom<>śd publicznej. Daliśmy ul- 
timatum dQ dziesi,ątego grudnia, 
jak nie załatwią, sami ich po- 
damy da prasy... 


- A jak zaIatwią, to nikt się 
nie dowie, o co chodzilQ? 


- Tego me poWitedziałam. 
Dziesiątego powinno się wyja- 
snić. po czyjej strSt
imi nie dam ra- 
dy. 
- A o czym ma być? 


światowej plac6w:Ici. PodQbne 
jak we w
zystkich poL:>kJich 
szkołach są tu kwalifikacje na- 
uqycieli i u7Jdolnienia uc'z.niów, 
pod-obne pożytki i kłopoty wy- 
nikające z istniejącego w kraju 
systemu zarząd7Jania Qświatą. Są 
też, jak wszędzie; specyficZlne 
lokalne problemy. 
- W latach pięćdziesiątych 
traIWa rQsla na moś'oie granicz- 
nym - wspomina Eugeniusz 
Kozak, ówc7Jesny kJierownik 
Nieraz stałem przed budynkiem 
z woinym Janem Nielepkowi- 


1- 


IE SZKI�?Y 


_ O dzieciach. .Jak to pruni 
dz;eci swoje chQwa pracującą 
kabietą będąc. 
_ Na szóstą chodzę d.o pra- 
cy, bu-ctzi:kna sz
stą tr.z>:d
ieści 
im vastawiam,zeby smaaal:
e 
przygotowaue zjedli. 

m tr
J- 
kę - córka w trzecieJ klasIe, 
jeden syn w cz
artej i, 
eden 
w piątej. Mają je,szcLe smada- 
ma wy.kupione w szkole i chwa- 
lą sobie, bo tam dostają Zl'.-Y 
mleczne, a dzisiaj to znów r - 
wili była bułka z rybą. 


- Nie boi się pa-ni, że kiedy 
zwagarują, albo w dQmu zosta- 
ną z.amiast iść da sZ/koły? 


- Teraz to już nie. W ze_ 
szłym roku roarzało im się nie 
pójść. Umówiłam się 7.,. nauczy- 
cielami i na zakład da mnie 
dzwonią, jąk dziecka w szkole 
nie ma. Jest dobra współpraca. 


- Jak było w czasie strajku? 


- Nic nie wiem, tyle ca 
dZl
eci mówiły, a dzi,eci prze'" 
cież nie wiedzą, co mówią... Ze 
nauczyciełe strajkują, mówiły. 
b.o chcą panią Piastowicz wy- 
rZJlicić, a przyjść ma pani Ga- 
łęska, czy ja'ko
 tak, może zmy- 
1iłam nazwiska, o pa,n,ią dyrek- 
tor poszło... Tak dzieci mówiły, 
ja się lnie rozumiem. 


_ - Nauczyciele choieli panią 
dyrektor wyrzucić? 


- No... chyba tak, albo prze- 
ciwnie. Ja panu jedn.o powiem: 
do pani dyrektor mam dllżQnza- 
u.fania, do innych nauczycieJek 
też. Ja wiem, że ci co strajkują 
wiedzą, co r{)bią. Bezcelowo nik
 
me ż;wa czegoś, czego nie mQże 
żądać. Myśłę, że teraz ten pro- 
gram nadrobią,'te stracane lek- 
cje... 
-.: Ile dni była. przerwa 
nauce! 


nie 


- Ja-k trzy dni, to więcej nie. 
Dzieci codziennie chodziły się 
pytać, czy lekcje dzisiaj będą. 
P
a.ed7Jiałam dzieciom, jak 
IDme Q to py,tały.: Zostawcie tą 
sprawę oauczycioelom. 


w 


"Matka I" prosiła o nieujaw_ 
nia.nie nazwiska. Ustaliłem po- 
tem, że jej dzieci chodzą do in- 
nych kłas i noszą inne imiona 
niż mi podała. Nie prosłuję tych 
danych, bo się domyślam, czemu 
to zrobiła. Na co można liczyć 
jeszcze, gdy matki wyrzeka,ją 
się sWych dzieci powodowane 
macierzyńską troską? 


.. 
Uczn[Qwie po'wiedzieli mi, 7.
. 
strajk trwał 4-5 dni. Pytałem 
co robili w tym cza-sie, &dy nie 
był-o lekcji ani szkolnych śnia- 
dań. Więc różnie. W piłkę grali, 
czytali ksiąŻJki, bawili się n-or- 
maInie jak dzieci. Nie pytał"m 
-ich o nazwiska i imiona, ho 
wierzę, że mówiliby prawdę 
bez wahania. Chcę'w to wie- 
r,zyć: Nie pytałem o przycz:yny 
straJku, choć w ten sp-osób naj- 
prędzej mógłbym się czegoś do- 
wie
i'eć. 


INACZEJ 


Szkoła Podstawowa nr 1 W 
Zgorzelcu stoi na brzegu Nysy, 
bezpośrednio przy granicznvm 
moście. Ten fakt nie ma wp'ły:" 
wu na obowiązujący program 
nauczania, podział gQdzin i 
strukturę Ql"
uiza,cyjl!1ą tej 0_ 


czem, który żył tą s"llkołą nie 
lI'n
ej niQ: ja. Rozmawialiśmy o 
tym, czy doczekamy tej chwili. 
kiedy most znOlwu zac
nie lu- 
dziom służyć. 


Pan Kozak przyjechał do zgo- 
rzelca w 1945 rOIku prosto z me- 
mieckiej niewQ1i przez most 
pontonowy. Stały most na Ny- 
sie został wysadwny w trakcie 
działań wojennych, co spowodo- 
wało też poważne uS2Jkodzenia 
jerinegQ skrzydła szk{}lnego 
budynku. Pierwszy kierQwnik 
'Lec,n Myszkowski, były jeniec 
stalagu zapr.oponował panu Ko- 
zakowi pierwszą po w.ojnie nau- 
czyciełską pracę, sam po roku w 

wią:zku z .po::;tę,pującą chorobą 
płuc musiał wyjechać na lec le- 
nie i wkrótce zmarł. . 


Następną kierowniczką szk-o- 
ły wstała Krystyna Obwinow- 
Sika. W tym roku 9 maja ob- 
chodziła osiemdziesiąte uroozi- 
ny i jak zwykle w tym dniu 
otrzymała ze ZgQr-ze1ca kilka 
graotulacyjnych telegramów: .od 
grupki pamiętających ją ko
e- 
0ów i kol-eża'l1ck,'od szkoły l z 
;ddziahi ZNP. Dz,iś po laJlach nie 
potrafi pan Kozak mówić () swej 
poprzednicoce inaczej, j.ak z naj- 
w:yższym sza,cunkiem i uzna.. 
niem. T-o ona zaJkład:ała w 46 
roku spółdzielnię nauczycielską, 
organizowała ZNP, pedag{)gicz- 
ne konferencje samO'ksz'tał-ce- 
niowe, nauczycielskie imprezy 
towarzyskie. Tworzyła tę co- 
dzienną atmosferę służby war- 
tościom będącym ponad wszel- 
kimi _ powszednimi dolegliw.o- 
ściami, atmQsferę, -którą trudno 
wyrazić w słowach lecz jeszcze 
trudniej zapomnieć. W 1949 ro- 
ku za tę postawę kierownicZ/K.a 
Otwinowska 2Jostała przenie,sio- 
na kar,nie do Słupca kał.o No- 
weJ Rudy. 


w 


Po niej kierowni'kiem :wstał 
Eugeniuf'. Kozak' i peJnii tę 
fu.nkeję d<> emerytury, d<> 1973 
raku. W tym cza..ie wiele się 
w naszych szkołach zmieniło: 
wchodzi'ły nowe pr<>gr.amy, 
wprowadzon.o ośmi-olebni cykl 
nauczania, kierowników na,zwa- 
n.o dyrek,toram.i. i.nne stały ..ię 
marzenia absolwentów, Lnne 
przyg.otowanie zawodowe na- 
uczycieli. Przyszedł też dzień, 
gdy ruch na zgorzeleckim m.o- 
&cie s.tał się niemal tak SlWa- 
bodny, ja1k na wszlsotki-ch in_ 
nych mostach w kraju. 
- Odchodząc na emeryturę 
pytałem sam siebie, czy słusz- 
na była moja decyzja z 1949 ro- 
ku. Odpowię-dź trudna, były 
przecież różne sytuacje, ale w 
sumie byłem na tym miejscu 
potrzebny. Tak myślę, ale oce- 
na nie tylko do mnie należy, bo 
to właśnie w pracy nauczyc,ii'la 
jest najważniejs7.R, co ślad jakiś 
zostawia na chara.ktera-ch, u- 
miejGtnościa-ch i' decyzjach uc
- 
niów. 


- Dlac
ego n1al"Zył pan Q ru- 
chu na moście, pan który... 


- Tak. W niewoli czyś,cilem 
w Li.p.sku ka1nąlizację n:łiejskq 
za 14 de'ko chleba i lit:r zupy 
z bl'ukwi. Dażywiałem siG na 
śmietnikach wspólnie z głodny- 
mi psami. Nie mogę a tym za- 
pomnieć tak sam{) , jak Q tych 
kawałkach chleba, o kalla p- 
k
ch wsuwanych m;j wówcza;; 
ukradkiem w rękę, żeby tego 
nie widział jakiś hitlerowiec. 
Byrem znów w Lipsku w.1972 


roiku, widzi,ałem s'ta:rą Niemkę 
sK�?adającą goździk,i pod pom.ni- 
kiem POl1'iatow9k:iego. Powie- 
d.ziała, że ma dług wdzięczno- 
ści wobec Polaków, ba była wy- 
p:;azona zimą z wrocławskiej 
twierdzy. Jest wiele dobrooi i 
ludzkiej życzliwośc-i w Qbydwu 
naroda'ch, tQ tylkQ złe <;zasy 
d7Jelą dobry.ch ludzi. 


Kilk,a lat temu wydana w- 
stała we Wrocławiu książka o 
dalnośląskich hymnach szkQl- 
nych. Jest w niej także hymn 
zgorz€leck.iej "Jedynki" opa- 
trzo-ny komenwrzem Eugeniu- 
sza Kozaka na temat samej 
.szkoły, która zdaniem autora 
"stanowi jakby jeden ze słu- 
pOw graniczn
h". 


W i975 r.oku kolejnym dyrek- 
torem sZJk-oły zostaba Zofia Mu- 
zińska, nauczy'cielka matematy- 
ki. Ruch na przejściu granicz- 
ny:n nasilał się z roku na rok, 
choć przekroczenie granicy' wy- 
:nag.ało dopełnienia coraz dłużej 
trwaojących f.ormałnoś.ci. Wy- 
dłuiała się więc kQ;lejka- ocze- 
kujących na odprawę pojazdów, 
rQsl0 stężenie spalin w bezpo- 
śred'1im sąsied2Jtwie mostu, aż 
latem teg-o roku przekrocz.yła 
pięćdziesięciQkrotnie normy dQ- 
pU3zcza.lne dl,a ludZ/kiego zdr.o- 
wia. Celnky pełnHi służbę w 
tIen3wych ma,skach. W szkole 
choć ad dawna w największ
 
nawet upały nie otwie,ran<> (J- 
k.en zaczadzeni nauczyciele u- 
czyli Z/aczadzOl1e dzieci. 


W kwietniu dyrektorka o- 
trzymała bezwzględny nakaz 
zamknięcia szkoły. Ponioeważ 
dokumeutowi t,-mu nie towarzy- 
szyły żadne propozycje rozwIą- 
zania problemu, pani [\łuzińska 
zclccydowała się nakazu tego nie 
wykonać. 


- Zdawałam sobie sprawę z 
wagi tej decyzji i z cią.żącej na 
mnie odpowiedzia,lnośd. Trzeba 
był-o wybierać między kOl1ty- 
nuowa,niem nauczania, a zdro- 
wiem !1auczycieli i dzieci po- 
wierzonych majej opiece. Wy- 
brałam to pierwsze, bo przede 
wSLY8tkim jestem naucz:-<.:ielką. 
Pan Kozak bę-dąc dyrektorem 
powtarzał nam częst9, że "lekcja 
to jest necz święta", takie też 
jest moje naj głębsze przekana- 
nie, takie przekonanie mieć mu- 
si każdy. pra,wdziwy nauczyciel, 
ch.oĆ nie k.ażdemu jest, dane wy- 
rażać je w tak drama,tycznych 
okolicznQśc-iach. 


Z chwilą zamkniC'cia granicy 
w listopadzie tego raku' główny 
problem pani Muzińskiej stracił 
po prostu znaczenie, ale, jak w 
każdej szkole, nie brak i tu wie- 
lu nie rozw.iązanych pT{)blemów 
latami narasłych, a teraz drę- 
czących szczegółnie przez ich 
nagłe spiętrzenie. D.otyczą one, 
jak wszędzie, spraw organiza- 
cyjnych oświaty, programów i 
sytuacji bytowej nauczycieli. 
Grono pedagogiczne "jedynki" 
solidarnie . odmówiło przyjęcia 
przyznanej podwyżki płac pro- 
testując w ten sposób przeciw 
jej zasad.om. 


- Praca w szkole wyczerpu- 
je' psychiczną odporn()ść na- 
uczyciela - mówi pani Zofia 
Muzińska - u kobiet P.oznać 
wyczerpanie, po wzmoż.onej 

kłonności do płaczu. Normal- 
nie w nąszym, kobiecym w 
większości gronie zmęczenie to 
daWała się zauważyć w kwiet- 
niu, w maju... Teraz już w listo- 
padzie. 


- Co pani sądzi a nauczy- 
cielskim strajku? 


- O przerwa.niu nauki? To 
pa prostu niemożliwe. Ja sabie 
nie wyobrażam wystarczająco 
ważnego powodu. 


- A jednak sh'ajki takie 
miały niewątpliwie miejsce. 


- U nas nie miały. A gdy- 
by... Ja bym się chybą zwolni- 
I ła z pracy..: Nie. Robiłabym 
wszystko, żeby przeci.wdziałać. 
Jeśli by to nie odnio.q\o skutku 
też bym się przyłącr.yła, bo 
przecież przede wszystkim je- 
stem nauczycielką. 


WYJASNIENIA 
... 


Wbrew obietnicom. ehoć zgod- 
nie z moimi oczekiwaniami, ko- 
mitet st\-ajkOwy podgórzyńskiej 
szkoły nie udostępnił mi w na- 
stępnym tygodniu swych doku- 
mentów. Osoby, z którymi na 
tcn tcmat rozmawiałem, uza- 
sadniały swą odmowę w sposób 
urągający ełcm"ntarnym zasa- 
dom zdrowcg'o rozsądku i oso- 
bistej kultury. Rzucanie słucha- 
wek, podniesione głosy, a to że 
za wcześnie, a to że za póżno, 
że winna u'szysłkiemu 
est tele- 
wizja (?) i tak dalej. 


Zadnych informacji na ten te- 
mat nie posiada też MKZ NSZZ 
"Solidarność" w Jeleniej G6rze. 
Personel szkoły w Podg6rzynie 
w ogóle nie figuruje w rejestrze 
członków tej organizacji (stan 
z 28.11.1980). Prowadzący w 
niej sprawy oświatowe emery- 
t.owany nauczyciel pan Stani- 
sław Roszkiewicz przyjął moje 
pytanie ze szczerym zdumie- 
niem: "Strajk w szkołe? To po 
prostu zbrodnia! Niech pan nie 
myśli, że chcemy walczyć o 
słuszne prawa nauczycieli zapo- 
minając o ich szc:reg6lnYnl sp&- 
łecznym obawiązku". 


Nie p1am powod6w tak my- 
śleć. Wiem, że wszystkie akcje 
"Solidarności" w nauczycielskiej 
sprawie nie naruszały ciągłaści 
nauczania. Pamiętam wypo- 
wiedź Lecha Wałęsy obiecują- 
cego nawet "na kolanach PrQsić, 
albo zrobić składkę". Jest w 
niej zrozumienie tej dramatycz- 
nej prawdy, że społeczeństwa 
egoistyczne wobec swej oświaty 
same siebie wiodą do zguby. 


Poznałem przyrzyny i hasla 
podgórzyóskieg'o strajku. WyJa- 
wiła mi je jedlla II wtaJemni- 
czonych osób. Istnieje wiele 
sPosobów, by. skłonić ludzi do 
mówienia, gdy ten jesł uczci- 
Wy zawiedzie. 


Zaczęło się od akcji składa- 
r..ia postulatów. Nauczyciełe z 
Podg6rzyna wni.oskowali nie- 
dublowanie stanQwis:k w o- 
światowej administracji, CO po- 
zwali wielu nauczycielom na 
powrót do' czynnego wykany- 
wania zaw.odu. W trybIe reali- 
zacji tega postulatu zwolni-ono 
dyrektarkę szkoły w Podgórzy- 
nie, co rzeczywiście zmniejszało 
o je
en etat biurakratyczne 
p:"�?erosty w zarządzaniu gmin- 
ną oświatą, lecz również zł-oślf- 
wie krzywdziło człowieka. 


W wysłanym odwołaniu na- 
uczyciele tłumaczyli niezręcznie. 
że nie mieli na uwadze spraw 
gminy, tylko sprawy ogólne. Nie 
można przecież porządkować 
kraju wszystk.o po staremu z0- 
stawiając w gminach. Nie moż- 
na równocześnie żądać ogólnej 
sprawiedliw.ości i naprawy u- 
picrając się przy swoich nie- 
uza.sadn.ionych karzyściach. Od- 
w.ołatnie jednak zostało bez od- 
powiedZ/i. 


Z tego powodu ogłOln:ono 
sbrajk oomagając się: za:niecha- 
nia wszelkkh re<>rganiza-cji 0- 
światowych w gminie do koń- 
ca tego roku s2!kolneg.o, zanie- 
chania w tym czasie w9Zelkich 
wizytacji, zwolnien.ia ku.ru-tora, 
wi.zytatora i kiIku jeszcze pra- 
'c(""ników kuratorium, przywró- 
c :ua do pracy zwalruionej dy- 
rek,tork,i l publiez,nego prze pro.. 
szenia w Pl'asie. 


Zadne II t--ch ż4daó nie u- 
zasadnia straJku. Osobistych 
pretensji dochodzie można i 
n:tleży na "rudze shl
bowe.j lub 
sądowej. n
ZIJr:!.wl1e w
'ma!:"a- 
nin ni.
 mogą sluż)'c sprawiedli- 
wości. PO:.tęIJow:mie słra:lspodarstwo Ogrodnicze w 
Zanłdej -Wsi. Zostało ono po- 
wolane do produkcji owoców i 
warzyw oraz zaopatrzenia w nle 
W()jewództwa jeleniogórskiego. 
By cel ten umożliwić wydzie- 
lono odpowiednie obszary u- 
iytków rolnych, przydzielono 
znaczne sumy p
eniężne na po- 
krycie działa.}ności eksploatacyj- 
nej, inwestycyjnej 
tp. 
Kilka miesięcy później (13 
grudnia) pojawił się w naszym 
tygodniku artykuł pod tytułem 
..Nowe w szczerym polu". Jego 
autorka z dużą życzłiwością pi- 
sze o perspektywach przedsię- 
biorstwa. Wynika z nich, że dQ 
1985 roku wszystkie wskaźniki 
produkcyjne (plony warzyw 
gruntowych, ilość rodzin pszcze- 
lich itp.) miały wzrosnać czte- 



. "'ji 
 

j 
",,'o 



 


" ""'"..... 


'C-
.. . 
. " . ".'10' . 
.;....., 
. 


'-'S 
'....... 
. ... 




{ 


""" 


ro- lub pięciokr<>tnie a zbiory 
z upraw szklarniowych powinny 
wynosić: 1070 ton pomidorów 
i Qgórków, trzy miliony sztuk 
kwiatów (40 razy więcej niż do- 
tychczas!). 
Do planowanego terminu po- 
zostało sporQ czasu, ale już dzi- 
siaj wiadomo, że wiele z tych 
założeń wstanie nie zr
alizo- 
wanych. Ze wspomnianego już 
artykułu można się dowiedzieć, 
że w rejonie Dłużyny budowlani 
kończą właśnie prace ziemne 
pod pierwszy sześciohektarowy 


. 


. 


chodów Państwa i Kontroli fi- 
nansowej w Wałbrzychu wyni- 
ka, że działalność gospodarcza 
prowadzona przez to prz.
dsię- 
biorstwo "przynosiła w latach 
gospodarczych 1978/79 i 1979/80 
poważne straty, znacznie prze- 
kraczające założenia plano- 
we"(!). 
Na taki wynik finansowy 
wpływ miało szereg nieprawi- 
dłowości występujących prak- 
tycznie we wszystkich dziedzi- 
nach dzi.ałalności PGO. Nawet 
pobieżny ich opis zająłby ...y
...le 


s 


(1) 


"W toku kontroli udowodnio- 
no w sposób bezsporny, że dla 
uzyskania korzystnych wyników 
finansowych w poszczególnych 
latacłi, a tym samym funduszu 
premiowegCI, świadomie f
łszo- 
wano faktyczne wyniki, poprzez 
włączanie do dochodów wpły- 
wów za roboty wykonane na 
rzecz inwestycji syst
mem go- 
spodarcz3.m, gdy w rzeczywi- 
stości wykonano jedynie ich 
część, lub wcale". 
Gdy do powyższych stwier- 
dzeń 'dodamy jeszcze nie uza- 
s
dnio.ne 'gospodarcw :z.akupy, 
nIe u]a#niauie zapasów zbęd- 
nych, brał( rozliczeń materia- 
łów pobieranych przez pracow- 
ników grupy remontowo-budo- 
wlanej itp. L.raz przekr.acza-nie 
posiadanych uprawnień przez 
dyrekc
ę przedsiębiorstwa i 
brak jakiejkolwiek 'kontroli 
wewnętrznej (nie tylko etato- 
wej - "istniejąca w przedsię- 
biorstwie Rada Zakł.adowa a w 
szczególności jej przewodniczą- 
cy Jan Cieślak jest całkowicie 
podporządkowana dyrektoro- 
wi") a także niedos,tateczne 
sprawowanie funkcji kontrol- 
nych ze strony SZRP, bardziej 
zrozumiałe stanie się to, dlacze- 
go w PGO rozmijano się z efek- 
tywnym gospodarowaniem. 


S�?ONE PSZCZO�?Y 
Jeszcze trudniej o logicznoś- 
ci pewnych dz
ałań m6wić ma- 
jąc na myśH zasady prowadze- 
nia zakładu' pszczelarskiego w 
Poświętnem wchodzą.cego w 
skład PGO w Zarskiej Wsi. J'uż 
sama jego lokalizacja (na pola- 
nie leśnej w Puszczy ZgQrzelec- 
kiej między Ruszowem a Paro- 
wą) ze względu na specyficzne 
warunk
 ,przyrodnicze tego re- 
jonu jak i brak pożytku dla 
pszczół była niewłaściwa. Spo- 
ra Qdległość od siedziby przed- 
siębiorstwa (44 kilometry) prak- 
tycznie, uniemożliwiała bieżącą 
kontrolę f""kcjonowania zakła- 
d
 . 
W rezultacie doprowade.iło to 
dQ tegQ, że mimo nadmiernego 
zatrudnienia o pszczoły nie dba- 
no, o czym śWIadczyły masowe 
upa
ki rodzin pszczelich. 
StwIerdzono również przypadki 
sprzedawania lub wypożyczania 
mienia zakładu osobom pryw.at- 
nym i narus:z.ania przepi.sów fi- \ 
nansowych w działalności inwe- 
stycyjnej .(prowadzenie prac bu- 
dowlanych w budynkach nie bę- 
dących własnością PGO oraz za- 
wyżanie ceny kupna nieruchQ- 
mości przeznaczonej na miesz- 
kania funkcyjne dla pracowni- 
ków zakładu p&zczelarskiego). 
NajistQtniejsze w całej histo- 
rii jest to, że zało:Mmie własnej 
pasieki motywowano koniecz- 
nością zapy},ania kwitnących ga- 
dów przez pszczoły. Ilość posia- 
danych rojów własnych do speł- 
nienia tegQ celu była wystar- 
czająca, jednak w nieznacznym 
tylko stopniu z mQżliwości ta- 


kiej korzystano, i choć :z.abrzmi 
to paTadoksalnie - wynajmo- 
wano rodziny pszczele od pry- 
watnych pszczelarzy. 
Prowadzenie kosztem wielo- 
milionowych nakładów zakładu 
p
zczel.arskiego w Poświętnem, 
przy równocl.esnym braku na- 
dzoru jego działalności spow o - 
riowało w latach 1977-80 straty 
w wysokości ponad 4,5 miliona 
złotych 
Fakt nie liczenia się dotych- 
czas - w 12rzyp"cku tego przed- 
sięwzlęcia - z zasadami ra- 
, chunku ekQnomicznego po- 
twicr i'z2 niejako we wspomnia- 
nym już piśmie wyjaśniającym 
dyrektor Krygowski choć za- 
IDiar, jak przypusz
zam, przy- 
świecał mu odmienny: 
"Założenia prowadzenią 
gospodarki pasie,c.znej dla celóW 
zapyla,nia oodów, ze względu ną 
utratę głównego pożytku tj. rze
 
paku (jednakowy termin kwit
 
nienia rzepaku i sadów) wyklU
 
cza mOŻlliwość, co okazało się Vi' 
praktyce, pokrycia kosztów ut 
trzymania pasieki dochodarM 
uzyskiwanymi ze sprzedaży pr?t 
duktów. Efekty ekonQmiczne ut 
zyskuje się w tym przypadką 
we wzroście wielkości i jakośd 
plonu, co też miało miejsce. Na- 
kłady poniesione w gospodarce 
pasiecznej w tej sytuacji winny 
być traktowane jako koszt pro- 
dukcji sadowniczej a nie jakO 
strata w produkcji pszczela
- 

kiej. Niezaprzeczalnym. fakteT 
Jest, że kwoty utrzymania P'f 
sieki okazały się wyjątko"f 
wysokie, w tej sytuacji zwnr 
ciliśmy się pismem (...) z dn
a 
12.05.1980 r. do SZRP we 
Wrocławiu 'o wyrażenie zg4- 
dy na likwidację gospodark' 
pasiecznej i wpr.owadzeni
 
mniej kapitałr&two Budownictwa 
Przemysłowego. Teraz tne- 
ba będzłe kuć o'ł1II«Y ne 
zewnątrz, dokopywać aIę 
do muru. 


Przy _ budowie pa.wilonu na 
Zabobrzu, po wyLaniu posadz- 
ki. wkroczyła grupa hydrauli- 
ków z młotami pneumatyczny- 
mi. Przypomniano sobie właś- 
nie że nie założono instalacji 
wodociągowej. Podobną 1501ej. 
ność zastosoWalI10 przy budowie 
pawilonu na osiedlu Orle. Maj- 
ster oświadczył, że wynika ona 
z projektu. Absolutną dowol- 
ność wobec projektu zapreze.n- 
toWalI10 natomiaet przy następ- 
nym pawilonie na Zabobrzu (ul. 
Komedy Trz.cińskiego), gdzie u- 
stawiona konstrukcja, unie- 
możliwiła ułożenie belek stropo- 
wych. Po prostu są zbyt duże 


N 


8 


""' 


u 


blok szklarni (razem zajmować 
miały one 12 hektarów). Zgod- 
nie z kompetentnymi informa- 
cjami uzyskanymi przez autorkę 
na miejscu pisze ona: "Pierwsze 
szklarnie mają być gotowe je- 
sienią . przyszłego roku". Od 
przewidywanej jesieni minął 
rok. 
W przypadku szklarni same o- 
ględziny wystarczą, by ocenić. 
stopień nie zrealizowania pla- 
nÓw. Trudniej natomiast patrząc 
na hektary sadów czy stojące 
ułe orzec o stanie gospodaro- 
wania w przedsiębiQrstwie. 
Trzeba niejednokrotnie sięgać 
po dokumenty, sprawozdania, 
wyniki kontroli by skonfronto- 
wać to co jest z tym, co powin- 
no być. 


WYNIK JEDNEJ KONTROLI 


Z liczących kilkadziesiąt stron 
szczegółowych materiałów po- 
chodzących z kontroli, jaką 
przeprowadzali od połowy maja 
do końca września bieżącego ro- 
ku w PGO Zarska Wieś inspek- 
torzy Okręgowego Zarządu Do- 


'. 
 . 
..... :-:<..-: 



< 


..
... 


-,lot: 
 


.,
, 
,
 . 


_..N'....., 


od.ległości między belkami noś- 
nymi. 
. W pierwszym kwartale Okrę- 
goWy Urząd Kontroli l'\IK w 
Zielonej Górze. przeprowadził 
kontrolę wybra.nych 10 budów 
w województwie jeleniogór- 
skim. W sięrpniu i we wrześ- 
niu wnioski NIK-u potwierdziły 
poszczególne prokuratury rt'jo- 
nowe. W dniu 18 listopada br. 
a więc po dw6ch miesiącach te 
same budowy odwiedził dzien- 
nikarz w towarzystwie prokura- 
tora i przedstawiciela Społecz- 
nego Komitetu Kontroli Spo- 
lecznej. 


A 


REAKCJE: śmiech (,nie, no 
przesada, nie jest tak źłe he he 
he), zniknięcie brygady' (
łaś
 
nie wyszli, 6ą "na_ usterkach"), 
kłamstwa - co to jest? Barak 
pracowniczy. W rzeczywistości 
pakamera na wszystko i nic. - 
Od kiedy trwa praca przy tej 
budowie? - Od 1978 r. - W 
rzeczywistoś8'i Od 1976 r. 
 I 
jeszcze na piśmie w dzielmikach 
budowy .,święty(:h doJromen- 
tach", i na star.aJmlie wykali- 
grafowanych wywieszkach. Na 
przykład: ..Nośność stropu ma- 
gazynu 300 kg/m kw." W rze- 
ezywistości - 150 kg. ltd. ittd. 
ATRAPY: Kłódka na 
drzwiach, a'le to żadna przesz- 
koda. łl.agarz.yn CJtwart;y, d::rzwi 


miejsca, ograniczę się więc do 
kUku najbardziej obrazowych. 
StwierdzonQ między innymi, 
że niewłaściwa gospodarka zie- 
mią (zaniechanie upraw i zbio- 
rów na znacznych obs
arach u- 
żytków rQlnych) spowodowała, 
że w latach 1977-80 nie uzy- 
skano produkcji rQślinnej war- 
tośCi co najmniej 4,8 miliona 
złotych. , 
Inny ujawniony fakt: Wiosną 
1979 roku zaorano prawie 72 he- 
ktary będącego w dobrym sta- 
nie rzepaku rosnącego na zie- 
mi przejętej na polecenie Su- 
deckiego ZjednQczenia Rolni- 
czo-Przemysłowego od PGR w 
Zgorzelcu. Straty z tytułu nie 
uzyskanych plonów wyniosły 
ponad 1,5 miliona złotych, po- 
nadto PGO zwróciło zgorzelec- 
kiemu pegeerQwi koszty ponie- 
sione W' związku z zasiewem 
rzepaku - prawie 600 tysięcy 
złotych. 
Dyrektor przedsiębiorstwa 
Waldemar Krygowski, który de- 
cyzję powyżs7.ą podjął, w piśmie 
'wyjaśniającym skierowanym do 
OZDf'iKF informuje, że dzia- 
łał zgodnie z wolą SZRP, któ- 
re na- przejętych gruntach po- 
leciło rozpocząć produkcję wa- 
rzyw. Nie moim zadaniem jest 
rQzstrzygnięcie, kto za zaoranie 
rzepaku ponosi odpowiędzial- 
nQść. uważam j>ednak, że dyrek- 
tor w przedsiębiorstwie powi- 
nien być także od tego, by po- 
leceń odgórnych -- w przypad- 
ku, gdy są nieuzasadnione go- 
spodarczo - po prQstu nie wy- 
konywać. 
Oto jeszcze dwa wyimki ze 
sporządzonego przez kontrolu- 
jących protokołu: . 
"Przyczyną poWażnych strat 
b3'ła ni.
gospodarność polączona 
z karygodn3'm marnotrawstwem 
materiałów i środków trwahch. 
(...) Dodać tylko należy, że ma- 
gaz3'n materi:;.łów budowlanych 
mieścił się (i mieści się do tej 
'pon) w bezpośrednim sąsiedz- 
h
e dyrekcji. Znaczna część 
tych mat.cri:!łów nie nadaje się 
już do dalszego użytku". 


podparte kamieniem. Piękme 
obudowany drewnem barak, a 
pod spodem zbutwiałe płyty. In- 
nej budowy -pilnuje technik peł- 
niący obowiązki majstra. Nic się 
tu nie buduje. Co robi napraw- 
dę? Następna budowa: dozor- 
czyni i ltradzieże cennych ma- 
1r:-;ał6w. Noc po nocy. Drogie u- 
Tząd7eroe starannie opakowane, 
ale.. tylko z jednej strony. 
Dz;el1ol1ik budow
 pusty od 17 
miesięcy bez podania przyczy- 
'ly przerwania prac. 
POSTAWY' - WszystkQ jest 
nasze czyli niczyje, czyli nie 
moje. Leży cegła w błode. 
Mógłbym ją podnieść. Ale po 
co? Przyjew.ie samochód, przy- 
wiczie qyste cegły, nie będę 
się musiał schylać. 
- Jak terminy są nawaaone, 
to Każdy chce tylko zakryĆ tyły, 
teby jak najmniej oberwać. 
- Firma robi grube roboty i 
schodzi .z budowy. To najłaJt- 
wiej. Niech wykańcza 'kitoś in- 
ny. A każdy s1ę broni: czemu 
my? Za tu najmniej płacą. 
- Ludzi zabierają (la. z dachu. 
Nie zamknięte puszki z farbą. 
Ełemen.ty zgromadzone byl£ 
gdzie i - by1e . jak. Budowa stoi. 
Podobno nie ma dokumentacji 
na dalsze roboty. 24 maj
 1979 
za,kończono montaż konstrukcji 
staJ!.owej. Taką informację za- 
wiem ostatnj zapis w dziell1niku 
budowy. Trudno jednak wrien- 
tować się, kiedy właściwie roz- 
poczęto tu prace: czy 26 maja 
1978, kiedy to zapisano stany ze- 
rowe, czy l września 1978 za- 
pis: przekazanie budowy, czy_ 8 
września 1978 i odnotowanie 
rozpoozęcia wykopów. Potem 5 
m!esię<:y przeTWY i teraz nic od 
17 miesięcy. 
Technik Andrzej W,,
,...;
"" I 
został robowiązany poprzednią 
lrontrolą do uporząaK_. 
placu i magazynów. Ukarano go 
także kwotą 1000 zł. Dzdsiaj: 
!J'1ffiVet gaśnica dalej ta sama. 
Pusta na dTewmanej -srzopie ma- 
gazynu. A wewną.trz llaIterialy 
wartości setek ty&ęcy złotych. 
Wykonawca: Kombinat Bu- 
dowlany w Jeleniej Górze. 
pawilony szpitalne w Ciepli- 
c:a.ch. TermiJn ukończ.elllia lipiec 


Elżbieta Koczorowska-Kogut: 
położył jak Rejtan -. zadepczą. 


Myśl.
nie naszego społeczeil- 
stwa o rolnictwi
, tak jak i 
samo rolnictwo. jest podzielone 
na sektory. Wydaje się. żc prze- 
śledzeni
 kształtowania się tych 
wyobrażeń byłoby zajęciem .nie- 
zwykle płodnym poznawczo. 
także i dlatego, iż nie ma -ta- 
kiej dziedziny gospodarki, któ- 
ra byłaby tak zakłamana i tak 
teoretyczni.
 zaniedbana. 
Myślenie sektorowe w pew- 
nej swojej odmianie ma cha- 
rajder oficjalny i nieoficjalny. 
Np. zwłaszcza szczebel gminny 
był dotąd skłoimy przypuszc"za
 
że wskażnik uspołecznienia zie- 
mi fest najodpowł-edniejszym 
mieroikien1 rózwoj"u śbcjalizmu. 
Ileż z tego wyrosło nieporo- 
zumień widać wyrażnie teraz, 
kiedy ODNOWA pozwoliła zdj,.gć 
klątwę z rolnictwa indywidual- 
nego... Jest to jednakże stwier- 
dzenie nie do końca prawdziwe 
gdyż istotą polityki "ODNOWY 
jest nie tylko odczarowanie se- 
ktora indywidualnego ale r o l. 
n i c t 
 a 'w o g ó l e. 


- 


1979, potem czerwiec 1980. We. 
Nrz
śniu 1980 na budowle nie 
:"yło ,lud.d. SkieI:0wani do m- 
nych obiektów. 'Na placu ma,te- 
riały nie zabezpiecZO'!1e przed 
;;radz:.2-żą i warunkami a1mosfe- 
cZ!1ymi _(papa, drut zbrojetnio- 
'V). T 
I{" 
..:..t
 


Józef _ Wodejko dyrektor 
techn. 'Wojewódzkiego Zakładu 
RemontowQ-Budowlanego Służ- 
b;)' Zdrowia (wykonawca),- -jest 
innego zdania. Od 1978 r. I po- 
kazuje na dQwód "świętą ks.ię- 
gę..., dziennik budowy. Wkrót- 
ce wyjaśnia się skąd ta rozbież- 
'ność zdań. Bo jeden i drugi 
mówi "prawdę". Budowa pro- 
wadzona "na. dziko" od 1976 r. 
a oficjalnie od 1978 r. Materia- 
ły n.. placu nie poukładane wg 
asortymentów; - Będą, jak :r.bu- 
dujemy magazyn. - Mówi dy- 
rektor. - Nie jest tak źle... 
31 lipca 1980 r. miała być za- 
kończona budowa Zakładu Gar- 
mażeryjnego WSS Społem" w 
Jeleniej Górze. We wrześniu za- 
pisano, że brakuje podwyko- 
nawcy do układania glazury. 
Ciągnie się ta budowa z dwu- 
letnią przerwą od 19'14. r. Za- 
kończono roboty murarskie. We 
wtześniu kierownik Marek Le- 
wandowski miał jedno najwięk- 
sze zmartwienie: kto zapłaci za 
rozbieranie ściany? Bo trzeba 
będzie je rozebrać, żeby wsta- 
wić ko
ły c.o. W projekcie bo- 
wiem nie uwzględniono tzw. 0- 
tworów montażowych, no i za- 
pomniano też o nich przy mu- 
rowaniu. Zgodnie z projektem 
,wykonano również to pomie- 
'szczenie bez drzwi i okien. 
Listopad. Kotły c.o. już sto- 
ją we wnętrzu. Rozbita ściana. 
Teraz kierownik martwi się ko- 



:
 
:.'
' 
r i . 

:'. 

.
 

:. 


 


. 


E 


kierownik zakładu (obszar np. 
tysiąc:hektaTOWY) ni,e posiada 
pełnych gospodarskich upraw- 
nień, na to nałożona została roz- 
ilmuchana struktura zjednocze- 
J1Iia obshagującego bez mała triy 
wujewód
twa. Do tego dochodzi 
system dotacyjny, który demo- 
biliZuje ludno Na to wszystko 
nakłada się struktura cen, która 
uzałeżnia wielkość"< produkcji 
pr:z,ede wszystkim od pogody, 
której to pogody w ciągu o- 

1.nich lat - _ jak widać w 
sklepach - zabrakło. Tak więc 
nie pozostaje PGR-om nic inne- 
go jak przystosować się do pa- 
skudnego klimatu, bowiem w 
klimacie odnowy ekonomicznej 
wyginą jak mamuty. 
Raz po raz wybucha w 
PGR-ach jakiś skand8.1 (dostar- 
czając argumentów zwolenni- 
kom myślenia sektorowego). A 
to, że krowy jedzą spod' siebie 
nawÓz, z głodu ocZywiście, a to 
jakiś niewytłumaczalny 12 0mór 
przychQdzi na cielęta itd. O- 
statnio skandal miał miejsce na 
kilkudziesięciu hektarach po- 
między Cieplicami a wojcieszy- 
cami, gdzie kilkaset ośób dzien- 
nie rozdrapywało dobytek za- 
kładu ogrodniczego tj. marchew 
i liście kapusty. Fakt, że w 0- 


lejnością. Bo wg niego najpierw 
trzeba było zamontować went
- 
latory. Za te ściany, otwory i ich 
brak odpowiada poprzednia fir- 
ma - Dolnośląskie Przedsię- 
biorstwo Budownictwa Przemy- 
słowego. Teraz pracuje tu Wro- 
cławsk,ie 'Przedsiębiorstwo Bu- 
downictwa Przemysłowego nr 2 
i kilku innych podw;)'konawców 
państwowych i prywatnych. 
Kierownik in;;. Marek Lewan- 
dowski reprezen
uje tylko fir- 
mę, wrocławską i wcale nie u- 
waża się za kierownika tej bu- 
dowy. Bo też nim nie jest. Nie 
ma generalnego wykonawcy. 
Nie ma koordynatora. Położą 
kafelki, instalatorzy zrywają. To 
samo z tynkiem. 
Leżą elementy wentyłatorów 
zwalone na trawie. Zaczynają 
rdzewieć. Leży pod gołym nie- 
bem wełna miI}erałna. Wszyst- 
ko, co tu się robi, robi w po- 
czuciu niewiary w celowość ca- 
łego przedsięwzięcia. Bo nawet 
taka prosta rzecz, jak wejście 
Ktoś zaprojektował drzwi dwu- 
skrzydłowe ze wspornikiem w 
środku. ,Wózek nie przejedzie. 
Obrazu dopełnia ostatnia kra- 
dzież kafelk6w, noc po nocy, 
przy pełnym zabezpieczeniu i 
dozorczyni, 


. 


Kontrola NIK-u, prokura.tu- 
ry. Można by bez wizytacji na- 


L 


,,44" 
f." 

'..., 



 



 


w 



 


0,- 

:. 
.,
: 
,', 


,. 


" 
" 


f' 


" 
....... 


" 
. 


"-"','t\: 


c, 

.w 
..' 
p
' 
" 



, 
,.,- 


r:'.: 

. 


i/ rg.
- 
'- ....- 


li';£;' 
» 


/
 


«. . 


tł:

'r 


. ,1-1' 
-

 
11,._,;:, ;;;.. 
-. 





"""""'
 
,I'-'
.
'" -'<
'" 


i 


(
 


;
j 


),. 


:*>: 
.', 


'
;
. 
,.-ł
, 



 


W ziemi pozostało ,jeszcze wiele marchwi. 


statnich dniach listopada spora 
część marchwi pozostała jeszcze 
w ziemi, po dwu miesiącach 
prób wykopania jej (na kapu- 
stę nikt nie reflektuje poza kil- 
koma rQlnikami, którzy wszy- 
stkiego i tak ni-e zdołają ze- 
brać) jest oczywistym skamla- 
lem i nie zamierzam braku go- 
spodarności usprawiedliw.iać. 
Sprawy te wymagają jednak 
pewnego wyświetlenia tym bar- 
.dziej,. że historia z m
rchwią 
i kapustą kosztowała niemało 
zdrowia lud:i'Ji za to odpowie- 
dzialnych. 
Gospodarstwo do którego na- 
leży owe ki'lkadziesiąt hekta- 
rów ziemi posiada bardzo oso- 
bliwą nazwę a mianowicie: 
P A�?STWOWE GOSPODAR- 
STWO OGRODNICZE ZAR- 
SKA WIEś. SAMODZIELNY 
ZAK�?AD OGRODNICZY JE- 
LENIA GORA. W tym szyldzie 
jak w lustrz€: przegląda się or- 
ganizacyjny potworek - struk- 
tura, w której gospodarstwo to 
funkcjonuje. Skąd się toto wzię- 
ło? Otóż województwo jełenio- 
górskie cierpi na brak warzyw 
i . owoców. Kilka lat temu po- 
stanowiono więc un'i,ereleżnić 
się od kaprysów krajowego ryn- 
ku. Choć koncepcja ta jest nie- 
co średniowieczna, trudno od- 
mówić jej pewnego realizmu. 
Kłopot w tym, że województwó 
ze względu na okres wegetacji 
nie bardzo f'adaje się do upraw 
warzywnych. Jedynie północne 
rejQny spełniają, ten warunek, 
zaś w KqUinie Jeleniogórskiej 
można uprawiać jedynie warzy- 
wa korzeniowe. Zakład w Cie- 
plicach podłączono do Żarskiej 
Wsi tak aby całość działała na 
terenie jed\1ego województwa. 


Teroz pracownicy z Cięplic są 
oburzeni, bo ich zakład przy- 
nosi zyski a Zarska Wieś stra- 
ty, a zyskami i stratami muszą 
się dzielić równQ... 


stępnych siedmiu budów w wo-. 
jewództwie, zaryzykować twier- 
dzenie. że i tam one nic nie 
zmienił;)';' Dlaczego tak się dzie- 
je, że ludzie aktualnie żyjąc już 
nowymi treściami nowych ha- 
seł. nowymi nadziejami, cytując 
założenia "Solidarności", utoż- 
samiając sic: z nimi. ciągle mają 
taki sam stosunek do własnej 
roboty. 


Tu, w budownictwie, jest to 
zjawisko wiązane i dlatego też 
pewnie nikt nie ma ochoty pod- 
pisywać się pod tym, co robi. 
Czy to są tynki. czy studzienki. 
Już pierwsze zderzenie z bu- 
dową po szkołe jest czymś za- 
skakującym. Budowlańcy mó- 
wią, ie zamiera sztuka budo- 
wlana. I po co uczyć techniki 
robót żmechanizowanych, skQro 
to zostaje tylko toerią. Zamiera, 
bo: buduje się "od dymu z ko- 
mina". Każą kłaść tynki na 
mrozie. I wiosną, jak spłyną, od 
początku. Komin budować na 
mrozie. Spłynie. W tej sytua
 
cji niechętnie zostawia się swo- 
ją wizytówkę: ja to zrobiłem. 
To moje. Ludzie nie utQżsamia- 
ją się ze swoją robotą. Wstydzą 
się. że nie umieli powiedzieć 
"NIE'"? A może braku staran- 
ności? Ale, czy warto być sta- 
rannym skoro za chwilę ktoś 
zdewastuje robotę? ,Śmdeją się z 
projektów opartych na mate- 
riałach, od kilku lat wycofanych 


Ale jak to było z tą mar- 
chwią i kapustą? Specjalny 
kombajn dQ zbioru marchwi nie 
mógł pracować, bo było zbyt 
mokro. Ponieważ zakład ma 
zbyt mało pracowników posłu- 
żono się młodzieżą szkołną I 
przypadkowymi dełegacjami lo 
zakładów pracy 


Równocześnie rozpoczęła się 
złodziejska inwazja. Tak więc: 
marchew kopało jednocześnie 
nawet po kilkaset osób - nie- 
koniecznie wszyscy na zlecenie 
dyrektora. Jak eowiadają w 
_ kierownictwU: zakłllldu nawet 
milicja nie była w stanie pow- 
strzymać nawałnicy. 
- Nawet gdyby się położył 
człowiek ja:k Rejtan - zadep- 
czą - słyszę od głównej spe- 
cjałistki do spraw produkcji. 


Kiedy fotoreporter robił tle 
zdjęcia proceder odbywał się jut 
lega!nie. Ci, kt6rych widać na 
zdjęciach, zasługuią na pochwa- 
łę za obywatelską postawę. Ka- 
pusta natomiast nadal ezeka Da 
chętnych. 
Dyrektor zakładu JÓ2.ef Zie- 
liiński "zadręczany" prze2. urzę- 
dników i dziennJtarzy posta- 
nowił złożyć rezygnację z peł- 
nionej funkcji i zamierza pra- 
cować jako brygadzista. Zaś w 
piśmie do wojewody oprócz sto- 
sowl}ego wyjaśnienia dodał o 
inwazji: "Jest to naszym zda- 
niem niezmiernie grożne zja- 
wisko społeczne, które przero- 
dzić się mQże wkrótce w anar- 
chię, a rozkradanie warzyw z 
pól może stanowić wstęp do 
rozkradania magazynów i skle- 
p61oV". 
Zakład ogrodniczy w Cjepli- 
c3ch p:cwadzi również trzy 
.woje sklepy 


STEFAN ROGOWICZ 


Zdjęcia: ARTUR SCHABOW81U 


z produkcji. Sm.iej
 !lię - 
- 
ślałem, że przyjdę na nowocze- 
sną budowę, a tu jak -:r. okrNU 
radosnej odbudowy Warna.,.! 


Smieją na bałaganiarskich 
pl
cach bud6w i ani kary, ,I...i 
kontrole I;1iczego nie zmieniają. 
Nudzą się ale nie uporządkują 
magazynu, nie przybiją ods\a- 
jącej deski od 4ciany. ..,.... NaB;ta, 
czyli niczyje... - Gdyby podU- 
czyć ile materiałów budowla- 
nych niszczy się beJ.powrotl!jel 
_ Co to ma za :r.nac:r.eni" wo- 
bec tych miliard6w utopionych 
chociażby w Hut!': Katowicel - 
mówią ujawn.iając następne łą- 
cza społecznych procesów wią- 
zanych. t 


Wśród budowlanych likeji 
mieści się także "OrganlS&cja 
pracy" - pojęcie fikcyjne. Sto- 
ją z powodu braku małego ele- 
mentu. Ten element znajduje 
się na innym placu. Leży na zie- 
mi. Jak go odnaleź
? 


ALICJA NIED2:WłECKA 


Prokuratorska kontrola we 
. wrześniu zakończona została od- 
powiednimi wysląpieniami do 
poszczególnych dyrekcji. 


9 



EKONOMIA DLA DOŚWIADCZONYCH (10) 


Cztery la,La temu 8"ttykuiem za"yiulowanym "Jeśli jes- 
teś taki mądry, cz\!mu nie jesteś bogaty?" za,kończyliś- 
my cykl publi1kacji "Ekonomj'a dla początkujących" wy- 
jaśn'i'ając elementarne zjawiska i prawidłowości życia 
gospodarczego. Teraz wracam:, do tych prostych i nie- 
zmiennych prawd wnikając g
ęb.eJ w Złożoność ich współ- 
czesnych przejawów i konsei(wencji. Przyjmujemy bowiem, 
że winniśmy być mądrzejsi, skoro sla'liśmy S!ę bogatsi 
o nowe dośwtadcze..tie. 


JAK DOJŚĆ 00 N
OZY? 


Pytanie to słusznie wydaje Się 
głupie, bo nikt do nędzy nie' dą- 
ży świadomie, więc też nie po- 
trzebuje porad w, tym zakresie. 
Nędza 
eSlt nieszczęociem spada- 
jącyrr. na człowieka niczym ka- 
rzą.cy wyrok losu. Może być e- 
fektem głupOty w myśl przysło- 
wia: Bóg chcąc ludzi pokarać - 
rozum im odbiera. GłUpCOWI, 
choć do 
dzy z przekonaniem 
dąży, najlepsze nawet rady nie 
tnłtfią do rozumu. 
Chcę wi
 tych kilka prak- 
ty
ych recept i umiej
t!!1ości 
ptzeka-zać rozsądnym czytelni- 
kom na wszelki wypadek, żeby 
z nkh mogli - skorzystać w pil- 
nej potrzebie. Powiada i,me ro- 
zumne przysłowie, że dobrze 
jest wszystko umieć. a źle wszy- 
stk:o robić. 
By zadania 'naszego nie czynić 
zbyt łatwym posłużmy si
 naj- 


mniej kOl"-j sLnym przykładem. 
Pomyślmy na przykład o kraju 
z natury bardzo zasobnym, do- 
brLe urządzonym, zamiesLkanym 
przez ludzi zdrowych, roolnych, 
Silnych I szczęśliwych, w dodat- 
ku pracowitych jeszcze. Ich 
właśnie trzeba radami wpędzić 
w nędzę, a kraj ów dosz<:zętnie 
zrujnować. 
Czy można liczyć na czyjś po- 
słuch w zgubnej dla niego spra- 
wie? Nigdy, jeśli mu się z góry 
swój cel w;yjawi, a niemal zaw- 
:ne, gdy mówić będziemy każ- 
demu t{J, co najbardziej chce od 
nas usłyszeć. Więc na początek 
powtarzajmy ludziom mniej mą- 
drym, wykształconym i do- 
świadczonym, że il1'm ich lek- 
ceważą nie pytając o zdanie. 
Mniej zaradnym tłumaczmy, że 
się ich oszukuje. Mądrzejszym, 
że są zbyt s-kromni i przez to za 


mało pożyteczni. Bogatym, że 
wszystko co mają spl'awiedliwie 
im się należy. Od najmądrzej- 
szych trzymajmy się z daleka. 
bo choć nieliczni mogą grę na- 
szą przejrz,eć w porę. Im nic 
nie mówmy, raczej o nich. że 
nie tacy znów mądrzy, żeby az 
zazdrościć, a przede wszystkim 
śmieszni, co każdy. widzi, albo 
przynajmnJej zauważyć może. 
Następnie zachęcajmy wszyst- 
kich do walki i starań o jakieś 
przywileje niezbyt im potrzebne. 
żeby nie spotkały się przypad- 
kiem z powszechną aprobatą, 
a,le też nie całkiem zbędne, że- 
by było czego bronić w razie 
cz
go. Niech zd{Jbędą bezpłatny 
deputat owczej wełny wszysc
 
kom
niarze, przecież im się 
przy pracy hajbardziej brudzą 
ubra'l1ia, niech więc ma mo:hność 
uczciwy kominiarz zadać szyku 
po robocie w elega'l1ckim swet- 
rze. Niech z drogowych ograni- 
cZtń prędkoSci zwolnieni zosta- 
ną' kasjerzy, bo wszak nie mo- 
gą spóźniać się do pracy, a 
członkowie orkiestr dętych z o- 
płat za lekarstwa ze względu na 
stojącą pracę. 
Są to wszystko drobiazgi dla 
bogatego i sprawnie działające- 
go państwa, więc zostaną załat- 
wione przez nieuwagę lub dla 
świętego spukoju, niech się lu- 
dzie cieszą. My nie cieszymy się 
z nimI, bo przecież nie o to nam 
chodz,L Czas już zaczął dla na:; 
pr3COwać łecz nie zafizkodzi po- 
móc mI: w tym trochę, na przy- 
kład" dyskretnymi pytaniami o 
sprawiedliwość: w czym gorszy 
jes.t komin1arz od kasjera, albo' 
kasjer od człon,ka orkiestry dę- 
l,ej! 


Tu ruie trzeba juź wma wiać. 
ludziom jakichś roszczeń, któ- 
rych słuszności sami zanadto nie 
są pewni. Tu już liczą się fak- 
ty: Id0Ś za frajer coś dostał, 
więc czemu tylko on? Tu mu- 
simy tylko' dopilnować, by ktoś 
po trzeźwym namyśle nie co- 
fnął głupich przywilejów, które 
przecież należy rozszerzyć na 
większą liczbę osób, lub nagT<>- 
dzić pokrz)-'Wdzonych innymi 
przywilejami, skoro' ma być co- 
raz lepiej, a nie coraz gorzej. 
Uzyska:1iśmy już wiele: za- 
sy;czepi1iśmy wszystkim poczu- 
cie niezad{Jwolenia i daliśmy na 
grunt już przygotowany kon- 
kretne ku niemu powody. Udało 
się też w ogólnym porządku wy- 
wołać pewien zamęt i nie mu- 
simy długo czekać na jego skut- 
ki. Już kominiarz ha'ndlując' 
wełną mniej czasu ma na ko- 
miny. Już ci,1łgną do orkiestr dę- 
tych ludzie, co trochę poczuli 
się gorzej i rosną te orkies'trYl 
ch{Jć grają już. mniej p'ię:kruie. 
Ogólnie niby wszystkieg{J, jak 
dawniej, jest pod dostatkiem, 
lecz jakby trochę za mało, bo 
jak coś za darmo leci, oszczę- 
dzać nie ma potrzeby, a jak się 
nie z.aos:OCzl;dzi, to Sli
 rzecz ja- 
sna zmarnuje. Mai"notrawstW'() 
każdy widzi i nikt nie pochwa- 
la. My pierwsi musimy znaleźć 
na nie sposób: bo ktoś nas 
uprzedzi i znajdzie, nie daj Bóg, 
skutecmy. Więc wołajmy o 
zwiększenie kontroli, o zaostrze- 
nie, upow:nechnienie. Nikt so- 
bie ,na ni<: już nie pozwoli, je- 
żeli wszyscy będą w kont-rol1i. 
Tego typu sukces byłby jed- 
nak' zbytt łatwy i w związku z 
tym mógłby sif: okazać przel{Jt- 


::... 
 


ny. .Jest źle 
cj.__ coraz gorzej, 
brakuje już W'
ysikjego, bo nikt 
nie robi tego, cO'. pów.inien, lecz 
ciągle jeszcze robf": ,"
ÓgibY, bo 
ma czym i z czeg{J. Tę właśnie 
możliw{Jść musimy teraz wyklu- 
czyć. Są na to dwa sposoby i 
trzeba ie wykorzystać we wła- 
ściwej kolejności. 
Najpierw postarajmy się wy- 
tłumaczyć lud:aiom, co w tak 
n,iewątpliwie trudnej sytuacji 
jest najważnIejsze, a 'chętnie 
rzucą swe dotychczasowe nie- 
ważne zajęcia spragnieni rze- 
czywiście wrielkiej sprawy, bądź 
skłonni skorzystać z pretekstu. 
Powiedzmy, że będą to buty. 
Niech więc je r{Jbią wszyscy. 
Niech krawcy na skórze P.oła- 
mią swe ma,szyny. Niech się 
piekarzom spalą łopaty przy 
próbach wypiekania obcasów. 
Wiele surowca i narzędzi uleg- 
nię wó'wczas znis'zczeniu, ale nie 
wszys,tkie zdołamy w t;ym celu 
wyszukać i ludziom w odpo- 
wiedni sposób wskazać. 
Mamy i na to dobry środek, 
ten drugi z uprzednio wspom- 
nianych. Trzeba po prostu od- 
wołać się do ludzi, do ich mą- 
drości oraz. dobrych chęci. Niech 
każdy ratuje, co może i co po_ 
traIfi ruiezwłocznie poprawia. 
Nasza troska w tym, by wszyst- 
kich bez wyjątku popierać. Gdy 
każdy będzie burzył, co mu 
przesz
adza alb<> ruiepotrzebne, 
poganiał ostro, co już ledwo zi- 
pie, palił co się tylko nadaje do 
palenia i w złości rzucał czym 
popadnie wołajmy: "Ludzie, ma- 
cie rację". A potem zostanie 
tylko dyS'kretnie się ulotnić, je- 
ś1i to jeszcze będzie możliwe. 
MARIAN KOZ�?OWSKI 


POLEMIKI 


POZA PRA W,DĄ 


I 


W artykule "Poza 'prawem" 
redaJc:toc Marian Kozłowski 
mieni się być obrońcą c7010nków 
Prezydium MKZ obdac wnych 
prymitywnym paslJkwilem. On, 
autoc ponurych arty,lm.łów w 
s,pooób dogmatyczny atakują- 
cych ruch i idee "Solidarności" 
stawia się w- pozycji adwoka- 
ta diabła. Posł
uje się tutaj 
banalną metodą, która polega 
na tym, że z jednej strony pra- 
wi komplementy i "broni", a z 
drugiej imputuje działalność 
przestępczą. Posługuje się pr!.y 
tym roaniami fałszywymi i błęd- 
n)'lni konstrukcjami mysJ.owy- 
mi. 


RedaktOl" Ko71owski twierdzi: 
- "PI"oces nuywany "demo- 
kratyzacją" c-ora;r; więcej na- 
szych współobywateli stawia 
poza prawem, to znaczy wymie- 
n.. im kary bez sądowych roz- 
praw, bez udowodnienia winy, 
be
 neczywi
ty(:h możliwości o- 
brony". Pirszą.c to zdanie podaje 
go za prawdę OStatecU1ą, bez 
liczenia się z doświadczeniem I 
prakt1'ką. to dogmat Redakto- 
rze. 
Zdanie, ,oPublikacj.a ta jest 
probą obrony ludzi, którzy bro- 
ni
 się nie mogą", jest rozbra- 
jające. Wzrusza na-s panie Re- 
daM:torrze to, iż mimo Pańskie- 
go stoSll.Ul'lro do "Solidarności" 
łll'oni Pan tak żarJiwie człon- 
ków Prezydium MKZ, ale chcę 
Panu jednocześnie powiedzieć, 
że możemy się bronić, nikt nam 


, 


1111111111111111111111111 


LISTY 


,,KLIENT NASZ PAN' 


W dniu 23 na 24.11.1980' r. w 
tTzyosabowym towarzystwie 
przebywałam na kalacji w re- 
stauracji w Podgórzynie "N ad 
Stawkami". Nasz stolik był w 


10, 


.. 


tej możliwości nie odebrał i nie 
odbierze, a dalszą część arty- 
kulu udowadnia fałszywość wy- 
rażonej w nim intencj.i. 
- Głupota autora czy auto- 
rów "Komunikatu na l" polega 
na tym, że nie podjęli żadnego 
wysiłku myślowego, aby wma- 
WiaĆ nam złą wolę, opieszałość, 
działal1l
 na szkodę tych, k,tórzy 
dali nam votum zaufania, mają 
z nami codzienny kontakt,..znają 
nasze życiorylSY. Poprzestaje on 
na przedstawieniu nas jako ma- 
łych kombinatorów, kariero- 
wiczow, podejrzane figury. 
Tylko w glow!e mrnykających 
si-ę za szczelq,ymi drzwiami ga- 
binet6w osób nie wiedzących i 
nie roz.umiejących co się dzieje 
w -naoszem kraju, w na-szym W'()- 
jew6d:mwie, mómł się zrodzić ta- 
ki pomysł. 
Grubo się myli ten twardo- 
głowy autor pa6zkwHu, jeżeli 
są-dzi, że za pomocą roz.robienia 
personalnego wykończy }ub o- 
słabi "Solidarność". 
Wiąże Pan dwie zu- 
pełnie nie mające ze sobą 
związku rÓŻne !lPrawy. Paszkwi4 
pt. "Komunikat nr l" z "KOI;X1u- 
nikatem nr 3" - MKZ NSZZ 
"Solidarność" wojewó<łztwa je- 
leniogÓTskiego, w którym za- 
warte jest doświadczenie na te- 
mat wyboru byłego I sekreta- 
rza KW PZPR na ministra. 
Treści w wymowie swojej są 
zupełnie różne. W komunikato- 
wej satyrze nie ma ani słowa o 
naszej działaln{Jści społecznej, 


niedalekiej adleglości od bufe- 
tu oraz miejsc specjalnie wy- 
dzi'!lonycll.- Ok% godziny l w 
nocy 24 Xl 80 r. usiyszalam ja- 
'des podnieswne glosy oraz zo- 
baczyłam zamieszanie ,.o okoli- 
cy wydzielonych miejsc. Okaza- 
lo się, że pracownicy z obslugi 
restauracji silą wynoszą jedne- 
go z klientów. Uwagę naszego 
towarzystwa zwruciia' szćżegól- 
na brutalność, z jaką obsługa 
lokalu to robiła. Polegalo to na 
ciągnięciu człowieka po ziemi w 
tak. sposób, że uderzał on gf,o- 
wą o podłogę i różne wystają- 
ce prz:!dmioty. Zwróciłam. tak- 
że uwagę, że ktoś z towarzy- 
stwa wynoszonego, PTawdopo- 
dobnie widząc zachowanie 00- 


żadnej jej oceny, jest natomiast 
s.tek pomówień osobistych. W 
"Komunikacie nr 3" zawarta 
jest ocena polityka, który na- 
szym zdaniem popełniał błędy. 
Konsekwencje takich decyzji są 
udziałem społeczeństwa, tych 
którzy są rz"dzonymi. 
Wybór Pana Stanisława Cio- 
ska na stanowisko ministra ds. 
związków zawodowych zanie- 
pokoił nas, cz10nków "Solidar- 
ności" dlatego, że jego postawa 
wobec NSZZ "Solidarność" była 
delikatnie -mówiąc, dwuznacz- 
na. Udokumentowane fakty to 
potwierdzają. 
Wiemy, że wygłaszał oficjal- 
nie na temat "SoHdarności" 
sprzeczne zdania. Niezależnie 
zresztą tylko od rozwoju sytu- 
acji, ale zależności tego do ko- 
go to mówił. 
Czy może oczekiwać na zau- 
fanie tych, z którymi jako 
przedstawiciel rządu ma wspó1- 
pracować? Przesadził Pan 
twierdząc, że odbieramy konu.- 
kolwiek Prawo do awansu. Zą- 
damy uczciwości postaw i po- 
glą
w. Interesuje nas rola spo- 
łec;r;na i praca na określonym 
stanowisku d,la dobra społecz- 
nego. I mamy niezbywalne pra- 
wo tym się interesować jako 
członkowie "Solidarności" i o- 
bywatele. Losy karier osobi-' 
stych interesują nas mało. Nie 
odbieramy też jak napisał Pan: 
,,prawa do posIadania niena- 
gannej obywatelskiej opinii, 
chociaż nikt nie zna.lazł pod- 
staw do wszczęcia postępowa- 
nia kacnego łub dyscy-plinarne- 
go". 
Tylko widzi Pan, znam oso- 
biście wielu ludzi, którzy nigdy 
nie byLi skazani ani ukarani dy- 
scyplinarnie, a jednak opinia o 
nich jest negatywna. A Pan ta- 
kich zna? 


PomawIa Pan Redaktorze 
czlonków Prezydium MKZ 
NSZZ "SolidaJrność" o to, że w 
"Komunikacie nr 3" zniesławili 
Stanisława Cioska. Skoro uży- 
wa Pan prawniczych sformuło- 
wan, to powinien się Pan na 
prawie znać. Przestępstwo z ar-, 
'tykułu 178 par. 1 KK popełnia 
ten, kto: pomawia inną osobę, 
grupę osób lub instytucję o ta- 
kie postępowanie lub właścj- 
w{Jści, które mogą je poniżyć w 
opinii publicznej lub narazić na 
utratę za,ufania potrzebnego dla 
danego stanowiska, zawodu lub 
rodzaju działalności". Natomiast 
normy prawnej nie łamie ten, 
kto zgodnie z artykułem 179 
par. 2 KK - czyniąc zarzut pu- 
blicznie, działa w przeświadcze- 
niu opartym mi uzasadnionych 
podsta wach, że zranut j
st 
prawdziwy i' że broni SIpOł
- 
nie uzasadnionego interesu. 
- Za'tyt'lliował Pan Redakto- 
rze swój artykuł "Poza prawem" 
sugerując czytelnikom, że me- 
tody działania "Solidarności" są 
bez.pra wne, nie mieszczą się w 
obowiązującym w Połsce syste- 
mie prawnym. TWIERDZĄC 
TAK ZNALAZ�? SI�? PAN PO- 
ZA PRAWDĄ. W tej dziedzi- 
nie nie jest Pan Redaktórze 
pierwszym dziennik.a.rrem w 
p{Jlsce. Dowodem tego jest kcy- 
t y kowana obecnie propaganda 
9Ukcesu. A Pan Redaktorze w 
jakiej propagarn<łzie teraz robi? 


W ALDEMAR BOREK 


Podpisuję sWOje teksty imie- 
niem j nazwiskiem po to, by 
każdy czytelnik wiedział do ko- 
go zgłaszać sWc pretensje, u- 
wagi i pytana wywołane lek- 
turą. Takie jest podstawowe 
prawo czytelników i taki obo- 
wiązek dzi,cnnikarzy. Polemicz- 


slugi, krzyknął, aby wezwać 71ii- dałam się dD lekarza, który 
lleję. Kiedy zobaczylam, że wy- stwIerdził obrażenia. Okoliczno- 
noszonegO' mężczyznę wyrzuco- ści p1.zytoczone w moim piśmie 
no za drzwi, postanowi/am za- mogą potwierdzić świadkowie. 
dzwonić na MO. Kiedy powie- Jak się póżniej dO,1);,iedziałam, 
działam, że zadz. 1 J.>onię na MO -'" podobne sytuacje miały miejsce 
oraz że mogę poświadcz'yć co wielokratnie, a funkcjonariusze 
widzialam, jeden z obslugi sil- MO z posterunku w Padgórzy- 
nie wykręcił mi ramię obrzuca- nie nie potrafili temu zapobiec. 
jąc mnre przy okazji stekiem (Nazwisko i adres 
wcLlg«rnych przezwisk. Okazała do wiadomości redakcji) 
się jednak, że na tym się nie 
skańczyło, albowiem w następ- 
nej chwili zostalam uderzona 
dwukrotnie ręką w t. ' .oarz. 
Wkrótce nad;echała wezwana 
milicja z poster'unku w Podgó- 
rzynie i sporządziła odpou:i:d- 
ni Protokół przesłuchując 
świadków. Tego samego dnia u- 


SLIZGAWKA 
Po raz pier.wszy zwracam się 
do czasopisma z taką sPrawą - 
chodzi mianowicie o to, że przy 
ul. Tomąsza Zana 2a, {Jd czasu 
wybudowania tego budynku 0- 
kolo 20 lat temu (prawdopodob- 
nie administrowanego przez 


ny artykuł Waldemara Borka 
wyraża jego odmienne od mo- 
ich poglądy na temat zakresu 
stosowania przepisów praw- 
nych. i\'lyślę, źe jego wypowiedź 
jcst w pehii szczera i przemy- 
śla.na. . 
Po ukazaniu się tekstu "Po- 
za prawem" odebralem kilka te- 
lefonów w tcJ sprawie. ,Moi 
rozmówcy manifestowali swe 
krytyczne zapa.trywania na te- 
mat mej pracy, przy Czym jedDi 
poprzestawali na. złożcniu ka- 
tegorycznego ośWiadczenia, in- 
ni zadawali pytania i domagali 
się dodatkowych wyjaśnień. Nie 
było rozmów obrażliwych i nie- 
kulturalnych, za co jestem 
wdzięczny wszystkim zaintere- 
sowanym. 
Nie ma sensu akcentować tu 
raz jeszcze i tak przecież wy- 
rażnej różnicy zdań. Waldemar 
BOrek dobrze zrozumiał mój 
tekst i w sWojej polemice przy- 
tacza uczciwie moje sformuło- 
wania, jak równlei sens wy- 
powiedzi, choć tak 2;decydowa- 
aie ich nie pochwala. 
Czy widzę tu możliwoŚć ja- 
kichś wspólnych ustaleń? Tak. 
Myślę, że nawet zOstała ona w 
pełni wykorzystana. Okazało się 
bowiem, że można swobodnie 
za.prezentować przeciwstawne 
myśli bez wzajemnych W7mu- 
szeń, czekania Da poklask lub 
akceptację osób trzecich. że 
brak jednomyiilDości nie musi 
prOwadzić do 'wzajemnych po- 
dejrzeń. brzydkich pomówień i 
WulgarnyCh kODfroDtacji. Zga- 
dzamy się też najWyraźniej w 
odczuCiu wa.żności poruszonych 
problemów, skoro tY'lc osób z 
Odmiennych wychodząc założeń 
poczuło potrzebę podjęcia roz- 
mowy. 


MARIAN KOZ�?OWSKI I 
,.Celwiskozę"J, ani razu w cza- 
sie zimy nie została pasypana 
nawierzchnia chodników. 
Mam 41 lat, jestem dość spraw- 
ny fizyczn
e, z zawodu jestem 
drogowcem (ta ulica ma do 
5 Proc. spadku podłużnego), wi- 
dząc starszą osobę jestem po 
prostu zmuszony dopilnować jej 
przejścia. Mieszkam na ulicy 
Studenckiej ponad 20 lat i prZe- 
chodzę Tomasza Zana minimum 
dWa razy dziennie" widzi.ałem 
już kilka "wywrotek", dlatego 
odważyłem się zwrócić do Re- 
dakcji - prosząc o interwencję. 
Z poważaniem I 
ZYGMUNT WROBLEWSKI 
Jelenia Góra, 
ul. Studencka 4 m. 5 



. 


RADZIMY SOBIE 


.- 


USTY PoD ADRESEM: 
"NOWINY JELENIOGÓRSKIE" 
58-500 Jelenia Góra, ul Okrzei 20 , 
TELEFON 268-23 
W GODZINACH 13-14 
Redaktor dyżurny 


.. 


DZIURAWY 
SKRÓT 


Prosimy redakcję o interwen- 
cję aby jeszcze przea zimą WY. 
konano choćby prowizorycznie 
pasaż, łączący ulice DziałkowI- 
cza i Paderewskiego. Zaprojek- 
towano go jako raptem 5-metro- 
we przejście, wystarczy więc na 
jeden dzień' zatrudnić dwóch 
robotników, a powstanie dla 
mieszkańców ul. Działkowicza 
na Zabobrzu dogodna droga do 
miasta, zresztą jedyna w tym' 
rejonie. Podobno nawet odszko- 
dowanie za parę drzewek na 
trasie już zostało wypłacone, 
tylko tzw. odpowiedzialnym 
cz.ynnikom się nie spieszy. Pro- 
ponuję włodarzom od gospo- 
darki komunalnej spacer ulicą 
Działkowicza w deszczowy wie- 
czó:, a przekonają się, jak bar- 
dzo pasaż jest potrzebny.. f 
Edward Szmyt, 
Jelenia Góra 
ul. \\'ańkowicza 11 
-{:( 
W Urzędzie Miejskim uslys- 
szeliśmy, że ul. Działkowicza 


STRUMYK Z RURY 


Pomóżcie nam wy€gzekw<>- 
wać w "Wodociągach" naprawę 
n
ry przy ul. Polnej, bo woda 
ucieka z niej już kilka lat, za- 
mieniając stopniowo nasze po- 
dwórko w grzęzawisko. Nie cho- 
dzi już tylko o to, że do szo- 
pek z opałem trzeba brnąć po 
błocie, lecz o cod:vienne marno- 
trawstwo wody pitnej, której 
gdzie indziej brakuje. 
Podpisy ośmiu lokatorów 
z ul. Polnej 4 i 5 
w Jeleniej Górzc. 


MA�?O W�?GLA 


Zajmujemy w Pilchowicach 
mieszkanie funkcyjne, przyzna- 
ne' przez Zakład Energetyczny z 
Jeleniej Góry. Na ubiegłą zimę 
dwie tony deputatowego węgla 
nam wystarczyły. Ale urodzilam 
dziecko, a mieszkanie jest zim- 
ne (nieszczelne drzwi, pojedyn- 
cze okna w kuchni), nie ma też 
- gcazu. Przydział będzie więc za 
mały, aby dziecku zapewnić wy- 
starczające ciepło. Proszę o wy- 
jaśnienie, czy nie naieźy nam się 
'większy deputat opałowy, skoro 
dom jest bez gazu? Mąż pytał 
już w zakładzie pracy, ałe o- 
trzymał odpowiedź odmowną 
'Co w tej sytuacji robić, gdy 
wiosną zabraknie mi węgla? 
Nazwisko i adres 
do wiadomości redakcji 


. 


Jak poinformował nas w Za- 
I{ładzie Energetycznym Jelenia 


- 


wraz z okolicą stanowią tcren 
przyszłego osiedla domków jed- 
norodzinnych i czekają jeszcze 
na uzbrojenie i drogi. A skoro 
inwestycja - będzie o niej wie- 
działa Rejonowa Dyrekcja Roz- 
budowy Miast i Osiedli Wiej- 
skich nr l, bo plan)' się zmie- 
niły. 
W dyrekcji kierownik zespołu 
ds terenowo-prawnych ZDZI- 
S�?AW KOZmL oświadczył, iż 
pierwotnie rzeczywiście projek- 
towano połączyć ul. Działko- 
wicza i Paderewskiego - pieszym 
skrotem. Ze jednak w tym re- 
jonie zbuduje się dwa spółdzięl- 
cze bloki ..rotacyjne" - zamiast 
prymitywnej ścieżki powstanie 
normalna droga jezdna do osie- 
dla domków. Sęk jednak w tym, 
że z przyczyn C!lysto technolo- 
gicznych nie opłaca się kłaść na' 
wierzchni na nieuzbrojon
'm te- 
tenie, a WPRK dopiero z koń- 
cem roku rozpocznie ,roboty sie- 
ciowe przy ul. Działkowicza. 
Trzeba więc bę(1zie poczekać do 
wiosny na ułożenie przewodów, 
potem jeszcze trochę aż osią- 
dzie ziemia, a dopiero wtedy 
pl'Zyjdzie kolej na chodnik no- 
wcj przecznicy. 


"* 


Czekającym czas się' dłuży 
może dlatego wydaje się, III: 
.,Wodociągi" od kilku lat pusz- 
czają miD}.o uszu sygnały o aI- 
warii. Bo jak oświa.dczył kiero- 
wnik Zakładu Wodociągów w 
Jeleniej Górze ZBIGNIEW 
MI�?DZIK - zgłaszane skargi 
na usterki w sieci załatwia się 
najdalej w ciągu dwóch tygod- 
ni. W każdym razie tę z ul. 
Polnej sprawdzono natychmiast, 
a że woda rzeczywiście na prze- 
łączu wypływa - naprawi się 
rurę do połowy listopada. 


Góra kierownik wydziału admi- 
nistracy jno-gospodarczego TO- 
MASZ KOSTUJ - zarządzenia 
resortowe przewidują dla wszy- 
stkich energetyków jednakowy 
deputat 2 ton węgla na rodzi- 
 
nę, a nasz zakład dostarcza go 
jeszcze ludziom do domów. Bra- 
"kujący węgiel winni jednak 
pracownicy dokuPić na własną 
rękę w składzie GS, załatwia- 
jąc sobie przedtem przYdział o- 
palowy w urzędzie gminy. Trze- 
, ba więc wystąpić o to z wnio- 
skiem do Urzędu we Wleniu, 
I' drzwi na korytarzu spróbo- 
wać uszczelnić własnym sump- 
tem. Są zresztą jeszcze inne 
możliwości dokupienia węgla, bo 
już w trakcie naszej rOzmowy z 
lderownikiem jeden ze wsp6ł- 
pracowników zaofiarował, że 
oDstąpi pani swój deputat. War- 
to więc popytać w dyrekcji, ko_ 
mu węgla zbywa, a na pewno 
napisać podanie do wydziału ad- 
ministracyjno-gospodarczego o 
przyznanie dodatkowego opału z 
ewentualnej rezerwy Z.E. 


POGODYNKA W PRZYS�?OWIACH 


Gdy' Barbara się rozdeszczy 
Na Gody mocny mróz trzeszczy. 
*: 
Adam i Ewa (24 XII) pokazują 
jaki styczeń i luty po nich następują. 
*:, 
Boże Narodzenie po wodzie - Wielkanoc 
*: . 
Jeśli Jan (27 XII) ośnieżony, 
Swięty Józef (19 III) już zielony. 
, *: 


Suchy grudzień stoi za to, 
że sucha wiosna i lato. 
*: 
Ki,edy w grudniu często dmucha, 
to w marcu i kwietniu plucha. 


po lodzie. 


5 4 3 
2 
Ił 1 
7 . 
II 
9 
o 


KWIATY ZNISZCZY�?Y MEBLE? 


Rok temu zwróciłam się do 
::Hszyńs.kich Fabryk Mebli, do 
kt6rych nasz budynek należy, 
o wymianę spłuczki, kuchenki 
węglowej, wyłożenie podłogi gu- 
molitem i przyznanie farby 0- 
lejnej na okna. Prośbę pono- 
wiłam w czerwcu br., ale sku- 
tków dotąd nie ma. Wprawdzie 
kierownik gospodarczy obiecy- 
wał załatwienie, nawet był w 
mieszkaniu na oględzinach, lecz 
.twierdził fylko, że wilgoć na 
meblach 1 ścianach jest od 

wiatów. Zazna,ezam, że w ciągu 
szesnastu lat jak tu mieszka- 
my tylko jeden raz otrzymaliś- 
my farbę na okna i wstawiono 
nam kuchnię węglową. To 
prawda, że jesteśmy jedyną ro- 
dziną spoza załogi fabryki, ale 
chyba to nie upoważnia, by za- 
siedziałych lokatorów pozbawiać 
wszelkich remontów, j?kie sę 
udziałem naszych sąsiadów. 
Prosimy o pomoc, bo w łazien- 
ce woda IIpływa po ścianie, od 


MODA 


Sylwestrowych propozycji 
dzisiaj' ciąg dalszy. Wspomnia- 
łam w ostatnim odcinku o nie- 
sprzyjającej rzeczywistości, ale 
i tak jakoś każdy tego Sylwe- 
stra apędzi. Z pewnością będą 
takie panie, które chciałyby wy- 
glądać tak aby sobie i otocze- 
niu na ten jeden dzień popra- 
,wić samopoczucie. 
Skromnieje nam moda - j w 
aktualnej sytuacji jest to nor- 
malne. Mnie o tyle owa skrom- 
noU cies7,Y (akromność w 1eIl-' 


, 


wilgoci w pokojach gniją me- 
ble. 
Urszula i Jó,zef 'Olczakowie, 
Olszyna, ul. KOlejowa 11 
* 


Kiedy skargę przekazaliśmy 
\ dyrekcji Olszyńskich Fabryk 
Mebli oświadczono nam, że za- 
kład miał kłopoty z nabyciem 
farby i - wykładziny. Stąd za- 
proponował, by lokatorzy sami 
dokonali zakupu artYkułów na 
wyposażenie mieszkania, 'a fa- 
brYka zaliczy rachunek w poczet 
czynszu. Dodatkowych wyjaś- 
nień dostarczył list podpisany 
przez zastępcę dyrektora OFl\:I 
FRANCISZKA LISA z którego 
wynika, że za niewłaściwe po- 
traktowanie lokatorskiej petycji 
przedsiębiorstwo zastosuje san- 
kcje administracyjne wobec 
kierownika działu administra- 
cYjno-gospodarczego, a zgłoszo- 
ne w mieszkaniu usterki usu- 
nie do 10 listopada br. 


llie braku super drogich mate- 
rii i takichż dodatków) - bo 
zmusza do myślenia i zaangażo- 
wania wyobraźni. A ta ostatnia 
jest niezbędna, jeśli w grę. ma 
wchodzić coś co nazywamy po- 

ysło
ością,' oryginalnością i 
Indywidualnością. 


C:zęsto pojawiają się we wszy- 
stiuch magazynach i żurnalach 
ko,?pl.ety, kt6re nadają się w 
każdeJ sytuacji na wieczór syl- 
westrowy. Na taki komplet 
Ikła
 ;;ię: spodnium, uszyte naj- 
częścle
 
 połyskliwej tkaniny 
lub dZIanmy z rodziny lurekso- 
watych oraz kamizela z przeżro- 
ezystej tkaniny w wypukłe dość 
duże' wzory. 


Prz.yznam, fe na wszystkich 
prawIe sylwetkach taki komplet 
wygląda bardzo dobrze. Nawet 
n
 tych tęższych, byle J;!ropor- 
cJc:'nalnych. Kamizela pełni tu- 
taJ rolę czegoś w rodzaju para- 
wa.nu jeśli figura w samym spo- 
dmum wygląda niezbyt ciekawie 
lub odw
otnie jest czymś w ro- 
dzaju . g
6wnej dekoracji czyli 
właścIwie tym co najważniejsze. 
O 
podniumie pisać nie będę, 
bo 
le jest to nowość, ale owa 
kamizela daje się' zrealizować 
nawet niskim kosztem. Dobrze 
byłoby kupić na nią materiał 

w zależ;lOści od sylwetki: tęż- 
a;za. - mezbyt jaskrawy, szczu- 
pleJsza - śmielszy) kolory- 
styczn.ie dobrany do całości. Np. 
spod
llum fioletowe, materiał na 

amlzelę jasny fiolet - tło, i to 
Jest przezroczyste, a wzór wy- 
tłoczony - taki mniej więcej 
odcień. fioletu jak spodniumu. 
Taki materiał (zwie się to fa- 
chowo szyfon z tłoczonym wzo- 
rem, lub wzorzysty) można ku- 
pić w sklepie z resztkami w Je- 
leniej Górze i to w różnych ko- 
lorach i wzorach. Było go tv le 
iż wątpię aby (pis7ę to L12) 
ia
 
ło go zabraknąć. Chodzi tutaj o 
sam zamysł, którego i koszt nie- 
wielki, i pracy na jeden wie- 
c
6r. W zamian za to satysfak- 
cJa z własnoręcznie wykonanej 
nowej "szatki", a także o ile ko- 
lorystycznie dobrane to będzie 
do całości - uznanie otoczenia 
- a to dziś też jest coś. 


Inspiracja: Ellł', Burda, Neue 
Mode. 


Kolumnę opra'cowuje: 
MARIA JAR MOLU KOWA 


KOJA 


I 3"'-' .;,,-..« ... ' 

j;{ft ..'B ' " . 
\ 

...l.!.AL

:' : 
, 
\ 


"" 


"} . 
". . 
r........ ;, 


LOKALE 


SPRZEDAM mieszkanie własnoscio- 
we: 6 pokoi. kuchnia. łazienka oraz 
c.o., z miejs('em na garat. Józef 
Szakiel, ,Zgorzelec, ul. KosciuSzki 
37!3.' 1435-p 
PI.L
IE . po6zukuję samodzielnego 
'
'eszJ1 Zwyciestw.. 23/2 1419-p 
ZGUBIONO bilet pracownic.: li- 
nil 13 wydany PfLez ElekUO"....nl<: 
Turów na nozwlsko Czeslaw Cisek. 
Bogatvnia ul Koleiowa nr 27. 
1412-p 


1"1 ' 


'N 


. 



I G�?OS DLA KAŻDEGO 
--------- 
Kto b<>I się klasyków'! Komu różnicy mIejsca jakie zajmują 
zależy na tym byśmy byli zdani w okr,;słonym systemie gospo- 
. d' . i t t. - darkI społecL.l1ej. Godzi się wit;c 
Je yme na 111 erpre a orow my- nie t)'lko mówić o konsekwen- 
śli społecznej Marksa, Engełsa, cjach wynikających z marksi- 
Lenina? Dlaczego student stowskiego stanowiska w tej 
państw kapitalistycznych stu- kwestii ale i zdawać sobie z 
d . . kI k ' d d nich sprawę. 
IUJe asy ow, po czas g y ro- 
dLimy jedynie się ociera o ich W naszych warunkach, obok 
dziela? Dlaczego w szkolnic- klasy rob<>tniczej istnieją 
twie średnim myśl społeczna o- 
kaleczana jest do pustej fra- 
zeologii? Komu na tym zależy? 
Skąd się bierze postawa roz- 
pieszczonego dziecka, .które choć 
!ligdy nie posmakQwalo miodu 
twierdzi, iż mu on nie smakuje? 
Komu w kraju socjalistyczn')'m 
zależalo i zależy na tym, by nie 
myśleć kategori
mi socjalizmu 
naukowego? Dlaczego filozofię 
klasy robotniczej ograniczono 
dQ dogmatów, wyrywając tylko 
niektóre tezy z kontekstu filo- 
zoficznego dQrobku klasyków? 
Komu zależy na opium niewie- 
tlzy - narkotyku skuteczniej- 
szym od upofenia alkQholowe- 
go? A może. chQdzi Q to, by nie 
dopuszczać do siebie - sposobu 
myślenia podobnego do poniż- 
szego wywodu? 


Na początek dygresja. ,w dniu 
strajku ostrzegawczego rozma- 
wiałem z jednym z aktywistów 
powstających związków zawo- 
dowych, legitymującym się dy- 
plomem wyższej uczelni i man- 
datem zaufania załogi zakładu: 
Ny pytanie co to jest klasa spo- 
�?eczna nie potrafił odpowiedzieć, 
ba, w ramach jego światopo- 
glądu nie bylo miejsca na praw- 
dę, iż klasa robotnicza w pań- 
stwie socjalistycznym jest jego 
głównym pracodawcą, a jego 
egzystencja, pozycja, dochody 
od jej woli zależą. W tym wy- 
padku skrywanie myśli klasy- 
ków prowadzi do niepor?zu- 
mień, podobnych do takich ja- 
kie można zaobserwować, na 

rzykład, w spółdzielniach 
mieszkaniowych: urzędnicy 
traktują swoich pracoda wców - 
członków spółdzielni jak 
praco,dawcy petentów, zapomi- 
nają, kto faktycznie łoży na ich 
utrzymanie fundując im pensje. 
Postawa to wielce wygodna, ale 
zwodnicza - jest odzwiercie- 
dleniem poziomu edukacji opa- 
nowanej przez dyletantów, slu- 
żących interesom odległym od 
interesów klasy robotniczej i jej 
państwa - prQwadzi do pułap- 
ki, wizji społeczeństwa wziętej 
ze świata bajkowych książąt i 
kopciuszków. Na szczęście rze- 
czywistość społeczna jest znacz- 
nie bogatsza.. 


Podstawową kwestią jest py- 
tanie o 00, czy jesteśmy społe- 
czeństwem klasowym. Zgoda 
panuje co do tego, że na pewno 
istnieje klasa robotnicza, mimo 
że śporQ, nie od dziś i nie tyl- 
ko :._ naszym kontynencie ta- 
kieh, którzy pró bują poszerzać 
ten termin przy pomocy zwrotu 
"klasa pracownicza" - wrzuca- 
jąc tym samym do jednego wor- 
ka spawacza, łekarza, rzemieśl- 
nika, ministra, próbując za.trzet 
w klasie wbotniczej świado- 
mość jej miejsca i ro1i w struk- 
turze społecznej państwa. 


Przypomnieć należy, że kla- 
sami. są grupy łudzi, różniące 
się między sobą miejscem zaj- 
mQwanym w historycznie 0- 
kreślQnym systemie prQ...dukcji 
społecznej, stosunkiem do środ- 
ków produkcji oraz sposobem 
otr
Y!l1ywania i rozmiarami tej 
CZęSCl bogactwa społecznego z 
których jedna mOże przywła
z- 
czać sobie pracę drugiej, dzięki 


" 12 



 


Oczywiście mQżna pytać jak 
to się dzieje i jak to możliwe, 
że_instytucje będące reprezen- 
tantem klasy robotniczej fak- 
tycznie stajll się rzecznikami in- 
nych interesów? Odpowiedź jest 
jedna. Przykładowo, pełniona 
przez rQbotl1ika funkcja poli- 
tyczna lub związkowa czyli od- 
mienna Qd roli bezpośredniego 
producenta oddala go od środo- 
wiska, w którym wyrósł i trwał, 
zwłaszcza gdy role te pełni e- 
tatowo i staje bezpośrednio -' 
twarzą w twarz - w obliczu 
innych intel'esbw. W rezultacie: 
może stać się tak, iż zdeklasu- 
je się - ekonomicZnie i świa- 
domościowo - przestanie być 
członkiem grupy, z której się 
wY'-Yodził i przestaje jej służyć. 
Najmocniej doświadczyli tegr, 
działacze partyjni i związkowi, 
kiedy udzielone im zaufanie 
nadszarpnęlI. Płaci się za to 
często cenę wyższą od utraty 
stołka. 


r. 


c<.ęść zysku w procesie podziału- 
dochodu narodowego, dzięki 
czemu możli wa jest działalność 
administracji, wojska, propa- 
gandy, usług, itp. Takle grupy 
tWQrzą warstwy społeczne 
ndleżą dą nich ci ludzie pracy, 
którzy wprawiają w ruch in- 
stytucje nadbud"owy. Rzadko 
kiedy mogą oni - praktycznie 
jedyme w niezgQdzie z prawem 
- przywłaszczać sobie wi
ej 
ponad swoje pensje, samowol- 
nie zagarniać zysk wypracowy- 
wany przez bezpośrednich pro- 


.1 


NO 


A 


licząca SIę klasa chłopska oraz 
mniej znaczące, choć odciskają- 
ce piętno na rzeczywistości spo- 
łecznej klasy: drobnomieszczań- 
ska i drobna burżuazja. Ob<>k 
klas istnieją jeszcLe warstwy 
społeczne. Kdżcta z grup spo- 
łeczn) ch dzieli się z kolei na 
grupy zawodowe, interesu, na- 
cisku, elity. Powołują też one 
swoich manda-tariuszy ich 
przedstawicieli. W tak niejed- 
norodnym s'połeczeństwie muszą 
występować antagonizmy, tym- 
czasem na użycie tego słowa nie 
zawsze znajdujemy odwagę tak 
potrzebną w marksistowskiej 
praktyce. Swiadczy o tym naj- 
w
 mowniej. lektura prasy - w 
okresach kIedy w kraju kiep- 

ko z rolnic
wem chłop ustępu- 
J
 pola rQlnikowi, jakby robot- 
I11k w PGR był tożsamy z drob- 
notowarowym producentem. W 
. tym .ł:1i
jscu kolejna dygresja _ 
OSobIscle raz uczonQ mnie, iż 
klas
 chłopskiej w Polsce nie 
ma, 1I1nymi razy że jest. 


Na tle tak pojmowanej stra- 
tyfikacji społecznęj kwestią o 
kapitalnym znaczeniu jest ,sto- 
sunek tych grup społecznych do 
państwa - jako że grupy spo- 
łeczne organizują się na danym 
terytorium w instytucję o tej 
nazwie. W naszym przypadku 
społeczenstwo jest praktycznie 
jednQrodne (homogeniczne) na- 
rodQwo - mniejszości narodo- 
we stanowią niewielki odsetek, 
d.dęki czemu interesy narodo- 
we mogą pokrywać się w za- 
sadZle z interesami państwa. 
Pailstwo jako produkt społe- 
czeństwa z reguły jest instytu- 
cją klasową, kla"y naj silniejszej, 
panujqcej ekonomicznie, a za 
jego posrednictwem, tal<;że po- 
Etycznie. W tym też sensie w 
Polsce, USA czy Chile państwa 
>ą dyktaturami klas panujących 
(w marksi
towskim, nie potocz- 
nym .l:gc słowa rozumieniu). W 
:J3:.;;.ym wypadku jest to dyk- 
tatu:-
 proletariatu, a demokra- 
cja jest konsekwencją tego fak- 
tu, czyli' dopóki istnieją klasy 
można mówić tylko o demokra- 
cji klasowej. J ak pisał Lenin, 
dyktatura proletariatu jest to 
uporczywa walka krwawa i bez- 
krwawa, prQwadzona środkami 
przemocy i pokQjowo, zbrojna 
i ł:;ospodarcza, pedagogiczna i 
administratorska - przeciwko 
siłom i tradycjQm starego sp 0- 
łeczeństwa. 3 Cz}.ni to przy po- 
mocy instytucji powołanych do 
obrony interesów klasy panu- 
jącej - wojska, milicji, admi- 
nistracji, sądów. Całego apara- 
tu władzy i ucisku uruchomio- 
nego w imieniu panujących fak- 
tycznie, a dopierQ w dalszej ko- 
lejności dla pełnienia między 
innymi funkcji mediatora mię- 
dzy interesami poszcz-ególnycłl 
grup spoleczn) ch nie tylko we- 
wnątrz państwa. 


W tym miejscu ważne jest 
jedno zastrzeżenie. Instytucje 
państwowe i i::h urzędnicy, ży- 
ją dzięki kapitałowi pochodzą- 
.cemu z pracy klas bezpośr;d- 
nich producentów, przywłasz- 
czając sobie za zgodą tych klas 


ducentów (próby reprywatyza- 
cji, np. skra-jn) mi przypadkami 
mogą byc spra wy Ty(ańskiego 
C;;')' też Szczepańskiego), Nie są 
także w zasadzie w stani
 prz£'- 
ksztalcać wynagrod.l:eń w kapi- 
tał przynoszący procent, z któ- 
rego można żyć, a więc żyją 
dZh
k; własnej pracy wycenia- 
nej przez paiJstwo będące 
przypominam - dyktaturą pro- 
etariatu 


Dyn"mlzm społecznej egzy- 
stencji polega na pokonywaniu 
sprzecznosci W oorlziennym Za- 
gonienI..! postn

amy je przez 
,pryzmat własnej aktywności, te- 
g3 .cO robimy i co jest dla nas 
w danym momencie najważ- 
niejsze - pracę, kQłejkę, inte- 
resy, wielkie place budów, etc
 
Na plan dalszy schodzą obiek- 
tywne sprzeczności między in- 
tertjsami klas, warstw, grup in- 
tere
u i nacisku a państwem, 
- b} czasami objawić się z bru- 
t..lną siłą mierzoną złotówkami 
we własnym portfelu. Orienta- 
cję utrudnia też działalność 
propagandowa nie zawsze u- 
prawiana tak by najlepiej słu- 
Ż}Ć klasie panującej. Za przy- 
kład niech posłuży nadużywa- 
nie hasła o sojuszu robotniczo- 
-chłopskim, który jest pożąda- 
ny i możliwy - inaczej sojusz 
staje się antagonizmem - ale 
pod warunkiem, iż ha slo to nie 
będzie czekIem bez pokrycia. 
Powojenne lata dowodzą, iż nie 
je>t on rzeczą łatwą, oraz uczą 
o tym. iż o sojusźu faktycznym 
deC'ydują dzid łania a nie dekla- 
r
C'je pańdwa i mandatariuszy 
tych dwÓch kldS społecznych - 
przedL wszystkim podz:iał środ- 
ków i!",westycyjnyct i produkcji 
!1" ięozy sektor p",ńs
.wowy i pry- 
watny. Dyskryminacja chłopa 
miała tp
 w)'miar klapek na 
Q\:ZY \l tych urzt;dnikó
 i akty- 
wistów partyjnych, którzy czy- 
tali w uchwałach słowa nie na- 
pisane 
 rezultacie takiego 
sZbrosą- 
siedzkie stosunki część zysków. 
W rezultacie niebogacenie Iń.ę" 


klasy chłopskiej zubożało kla- 
sę robotniczą, a dewałuacja si'y 
roboczej chłopa odbija się na 
zaopa trzeniu rQbotniq;ej spiżar- 
ni. Stąd już niedaleko dQ de- 
waluacji wartości siły roboczej, 
chociażby w relacjach do wol-- 
norynkowych cen produktów 
rQlnych. Społecze.i1stwo w pań- 
stwie to swego rodzaju system 
naczyń polączonych - to co się 
dzieje wewnątrz jednej grupy 
wpływa na losy innych. 


Problem koegzystencji grup 

połecznych nie jest tworem 
teQret)'cznym - teorie buduje 
praktyka. Zdawalii sobie z te- 
go sprawę klasycy marksizmu, 
jak i gdańscy robotnicy, którzy 
ponadto rozumieli, iż rośnie an- 
tagonizm między interesami 
chłopa i robotnika, W pr<>tokole 
porozumienia zawartego przez 
Komisję R.l:ądową i Międzyza- 
kladowy Komitet Strajkowy w 
dniu 30.08.1980 r. w stoczni 
gdańskiej czytamy: MKS postu- 
łuje ponadto stworzeme trwa- 
łych perspektyw dla rozwoju 
chłopskiego gospodarstwa ro- 
dzinnego, podstawy polskIego 
rolnictwa; zrównanie sektorów 
rołnictwa w dostępie do wszyst- 
kich srodków produkcji. wł'ącz- 
nie z ziemią; stworzenie warun- 
ków dla odrodzema się samo- 
rządu wiejskiego (patrz pkt 6 
cytowanego porozumienia 
pr.l:YP A. K.). Przypomniano. 
tym samym o tym co twierdził 
Engels piszą'c, że Choć am roz- 
wój sił wytwórc.l:ych, ani też 
program socjalizmu nie mogą 
zagwarantować trwale chłopu 
prywatnej wlasnośCi ziemi i 
środków pracy, to nie można 
myśleć o wywłaszczeniu chło- 
pów przemocą, z odszkodowa- 
niem czy bez - deklarując jed- 
nocześnie, iż wbrew woli chło- 
pów nie będzie się ingerować 
w ich stosunki własnościowe. 
Pamiętał też o tym Lenin po- 
stulując znalezienie sposobu 
współżycia klasy chłQpskiej z. 
klasą robotniczą.' 


Dlaczego robotnicy a nie chło- 
pi upomnieli się o chłQPski in- 
teres? Egzystencja klasy robot- 
niczej staje się zagrożona w 
chwili obniżenia egzystencji 
klasy chłopskiej, co wynika i ze 
społecznego podziału pracy. Po- 
na -'ltQ . siła klasy społecznej za- 
leży od siły jej zespolenia, 
zwłaszcLa w sytuacjach konflik- 
towych, kiedy to decydującą ro- 
lę odgrywa świadomość klaso- 
wa, stawanie się z "klasy w 
- 
bie" w "klasę dla siebie". Te 
atuty stanowią o przewadze 
klasy rQbotniczej." 


Sprzeczności między interesa- 
mi klasy rob<>tniczej i chłQPskiej 
oraz relacje między pozostałymi 
grupami spolecznymi należy po- 
strzegać na tle relacji państwo 
---:- g
Upy 
połeczne wraz z wl- 
l11'kaJącY1l11 stąd konsekwencja- 
mi i sprzecznościami. W stosun- 
kach tych uczestniczą zarówno 
polityq:ni przedstawiciele klas 
- partie - jak i pracownicy 
administracyjno-biurowi i inży- 
n
eryjno-techniczni. Część z 
Olch zarządza, kieruje. admini- 
struje zakladami pracy i insty- 
tucjami państwa, otrzymując - 
od klasy robotniczej w szczegól- 
ności, choć i od pozostałych grup 
także - mandat administrują- 
cych przede wszystkim interesa-' 
mi klasy sprawującej władzę. 
Ludzie ci podlegają społecznej 
kontroli, najsilniej proletariatu 
i dążeniu do pełniejszej kontroli 
nad sprawowaniem władzy - 
własnej robotniczej - przypi- 
sywać należy to co się wokół 
nas dzieje. W praktycę społecz-' 
nej rządzi argument siły anie 
siła argumentu. Kto tego nie 
rozumie, bądź nie chce rozu- 
'mieć, nie pOjmie co się stało w 
tym roku w kraju. Nie pojmie 
też tego, iż towarzyszy temu ry- 
zykQ przelania krwi. 


Kontrolę swą nad państweTn 
klasa robotnicz,a spra wuje przy 
pomocy przedstawicielskich or- 
ganów państwowych partii 
związków zawod<>wych' i rad rQ
 
botniczych. Gdy któraś z tych 
instytucji zdradza interes kla- 
sy, której winny służyć, klasa 
panująca musi ją zmienić 
inaczej tolerancja zagrozić mo- 
że najżywotniejszym interesom 
klasy robotniczej i jej państwa. 


Zad.na grupa społeczna \Y po- 
jedynkę am też instytucje (w 
tym fQrmalne - rQdziny, par- 
tie, związki, państwQ) nie są 
faktycznym motorem dziejów. 
Jest nim dialektyka zapisana 
sprzecznośćiami wynikającymi 
ze stratyfikacji społecznej isto- 
ty państwa - odmawiając so- 
bie prawa do istnienia tych 
sprzeczności odmawialibyśmy 
sobie prawa do dalszego rQZWO- 
ju. A istnieć będą one przynaj- , 
mniej tak długo jak długo 
istnieć będzie stratyfikacja SPo- 1 
łeczna WbudQwana w państwo. 
Znajomość tego d
je oręż po- . 
zwalający rozumieć nie ty'lko I 
fakty społeczne ałe i na nie 
wpływać. Niewiedza doprowa- 
t;lzić może do zgubnych skutków 
i nie Qdwrócą ich najpiękniej- 
sze intencje - pozostaną pu- 
stym frazesem wobec odpowie- 
dzialności za czyny. 


Powyższ
 uwagi. sądzę, są tym 
ważniejsze, gdy pod hasła odno- 
wy i solidarnQści próbują pód- 
szyĆ się' ci, dla których Qdno-, 
wa, ani też solidarność nie jest 
celem lecz środkiem dla reali- 
zacji od nowa partykularnych 
interesów. Swego rodzaju pro- 
pagandą sukcesu mQgą być ha- 
sła głosząc,: solidarność dziś a 
jutro sukces, jeżeli nie będą o- 
pierały się o podstawy orienta- 
cji w prawach spolecznych. 


Ewentualny zarzut podpiera- 
nia się klasykami
 marksizmu 
odpieram twierdzeniem, iż nie 
ma potrzeby wyważać dr:r.wi już 
dawnQ. otwartych. Dewizą 
marksizmu zawsze było twier- 
dzenie, że nawet Qd wrogów na- 
leży brać to co przydatne w 
praktycznym rQzwiązywaniu nie 
tylko społecznych łamigłówek. 
Nie bójmy się konfrontacji po- 
glądów gdy istnieje' kCQfronta- 
cja sił - idealistów praktyka 
społeczna wyrzuca za burtę. Pi- 
szę też tak, choć w pełni je- 
stem świadom. iż i tak czytają- 
cy z' reguły czyta to co chce 
przeczytać - nawet słowa nie 
napisane. 


ANDRZEJ K�?PI�?SKI 


l Pułapki tej nie uniknął też, 
mimo powoływania się na kla- 
syków marksizmu Marian Ko- 
złowski, Nowiny Jeleniogórskie 
nr 46 "Reprezentować nas może 
partia". 


· W. L Lenin, Wielka inicja- 
tywa, Dzieła t. 29, s. 415, W-wa 
56 
:I W. I. Lenin, Dziecięca cho- 
roba "lewicowości" w komuniź- 
mie, Dzieła t; 31 s. 29, W-wa 
1956 


· K. Marks, F. Engels, Dzieła 
Wybrane t. 2, s. 414-415 W-wa 
1949; W. L Lenin - Dziecięca 
choroba "lewicowości" w ko- 
muniźmie, w "O socjalistyczny 
rozwój wsi". Dyskusja Warsza- 
wa 1964 s. 83-108 


I K. Marks, F. Engels, Dzieła 
L 8, s. 524-528 Warszawa 1970 



r

mm


;;
r . s 
._ . . . . . . . .. ..r, ' 
ImIjIl


 I 


Odbyty niedawno zjazd wo- 
jewódzki Szkolnego Związku 
Sportowego w Jeleniej Górze 
był okazją przyjrzenia się pro- 
blemom związanym ze sportem 
szkolnym. Dyskusja ogniskowa- 
ła się wokół paOblemu - jakie 
,mamy wychowanie fizyczne w 
_ szkole? 


ogniwem sportowej rywalizacji 
w szkołach są zawody i roz- 
grywki międzyklasowe. Impo- 
nujący jest bilans zorganizowa- 
nvch imprez we wszystkich 
<;;.kołach. W ciągu roku było ich 
ponad tysiąc. i zgromadziły pra- 
wie trzydzieści jeden tysięcy u- 
czestników. Dużo to czy mało. 
a w ogóle czy tylko o imprezy 
chodzi - do tych spraw usto- 
sunkowali się dyskutanci. 
Generalne stwierdzenie, że 
w:rchowanie fizyczne nie speł- 
nia dzisiaj funkcji jakie powin- 
no spełniać opiera się na tym, 
:te wf nie przygotowuje do spor- 
tu a także nie rozwija wszech- 
stronnie wszystkich cech moto- 


wanie zajęć szkolenia pod 
istniejącą bazę. W niektórych 
I}środkach dałoby to może lep- 
sze efekty w określonych dys- 
cvplinach ale w części dostęp- 
de byłyb; tylko szachy i warca- 
b:y - jeżeli dałoby się jc włą- 
czyć pod wYChowanie fizyczne! 
Problem jakości wf w szkQle 
rzutuje w 'najbliiszej przyszłości 
aa sprawność ogólną naszego 
społf'czeństwa. Nie jest tajemni. 
cą, że z wf korzystają głównie 
jednostki pajsprawniejsze, naj- 
bardziej uzdolnione. Pozostali 
czerpią k()rzyści częściowe, a 
jest grupa dzieci i młodzieży, 
które są opóźnione w rozwoju 
i dla nich należ:tłoby zwiększyć 


WYCHOWANIE fllYCZNE CZY SPORT? 


Województwo jeleniogórskie rycznych młodzieży. postulowa- 
posiada w szkołach podstawo- no Ci usportowienie zajęć wy- 
wy ch i ponadpodstawowych chowania fizycznego, ale padały 
prawie 85 tysięcy dzieci i mł<>- również zarzuty pod adresem 
'dzieży. W zakresie wychowania złej bazy, braku sprzętu, kadr
 
fizycznego pracuje z młodzieżą a także kłopotów z dojazdamI. 
około 420 nauczycieli, prowa- zwJaszcza młodzieży wiejskiej i 
dząc lekcje wf a także. SKS-y. z małych miasteczek. Przyczyny 
Lącznie w 205 szkołach działa- takiego stanu rzeczy są znane. 
ją szkolne koła sportowe, na- W wielu szkołach nauczyciele 
tomiast w 93 proc. szkół pro- prowadzą przez cały rok zajęcia 
wadzone 'są szkolne igrzyska 11a powietrzu .lub na kory ta- 
'sportowe (SIS). Najsłabszym n'ach. Proponowano ukierunko- 


:
1fł

:łi
"
] 
i}')

r '
'A
( 
 

:;,.'<,,' J 
I -"
f/':; ,.. U 

 , 
 , ; + " 
 _,' 
.W. 
. .,,':%: ..,.., ',,,, 
;1 f .. 
 , 
 , ' , :\r , : . 
 , 
 . 
 , 
 , :
 , ; , : , ; , 
 , ' , . , 
 , '
;;:
e

'\;' , 
 , " , i , !
 , \ , i . t . ' , 

 , 
 , : " . . , . , i , ;. , '. , ' . , , '; , :
i/ "" 
ł

:::
:
:;;!::'hr::
:
 r.' . ';0..' 
 
.": .:.:.:.:.:.;,.: ..
......:...-..:.
:
' 
, ::.::.
:=::::::.::.:: 
, .. ......:.:
 

 .
. .', 
i ' :': , : , ' ,, ' , " , " , ' , ' , ' , : ,, ' , : , ' , ' , ' , : , ': , . , ' , ' ",, """ri 1
,;i'" 
, . '. .'
.. 'q/"'" ..:
\::.::"!":::: .<,. ..:':.:......,.:.J:-'::.:....:: . 



\?7t\
tr. :::




:;:..... 
, 'fj
iC!ł'5<\
;f;:
 
:.......;...:.:.::..:: 


?
 


}<"ot. HENRYK -8TOllIECKJ 


NA PRZE�?AJ PO WYSOKĄ FORM�? 


Koni,ee sezo'nu SZo'SO\We- 
go oznacza w kol'ar,slwie 
a'kływność p.rzełajowców. O 
sytuacji w tej dyscyplinie 
'sporLu rozmawiam z drugim 
trenerem 
adry PZKot 
Januszem M a.ce'l ue hem, 
'p'ra'cującym na 00 d.zień w 
klubie MZKS Ka,rkonosze 
w Je'len-i'E'j Górze. 
- Odb3--ła się seria dwóch 
w
ścigó\V o Gl.and Pdx Jele_ 
"niej Góry. W najb}iżSLą sobotę 
,i niedzieł
 są kolc.jne. Dla 
07 
'jgo są to Imprezy I kto w niCh 
startuje? . 

 _ K:lka lat ma już ta impre- 
:za i kiedyś wyścigi w Jeleniej 


Górz€ odbywały s.ię z udziałem 
Szwajcarów, Austriaków, za- 
wocJuików CSHS i NRD. Była 
mocna obsada, dużo zawodni- 
ków i impreza spełniała swoją 
rolę. Obecnie ścigamy się we 
własnym gronie a na dodatek 
prLy..hodzi garstka kibiców. 
- Stanęliśmy więc na gru- 
pie zawotlllik{nv bw. "stajni". 
która walezy' o pasLporty na 
mistnostwa świata'! 
- W Polsce liczą SIę Ci, któ- 
rzy specjalizują się 'W przeła- 
jach, zresztą w innych krajach 
jest podobnie. Szosowcy nie ma- 
ją szans w takiej rywalizacji, 
chociaż w ramach treningu star- 
tują ua przełajach. W kadrze ju- 
morów i seniorów mamy obec- 


'liczbę zajęć precyzyjnie dobie- 
rając program. Różnice w po- 
ziomie sprawności powiększają 
się gwałtownie, kiedy najzdol- 
niejsi podnoszą 
wojf' umiejGt- 
nośd w ramach zajęć SKS lub 
MKS. Nauczyciele dbają o ta_ 
kich uczniów z proste'go wzglę- 
du. System punktacji zawodów 
cbejmuje także dorobek szkoły, 
fi w tym i konkretnego nauczy- 
ciela. Są więc w każdej szkołe 
uzdolnione dzieci - omnibusy, 
osiągające prawie w każdej 
dyscyplinie przyzwoity wynik, 
który dopisuje się do punktacji. 
Daje to wymierne wyniki w 
pU:1ktach i szkoła zyskuje od- 
powiednie miejsce wywalczone 
najczęściej przez kilku młodych, 
zdolnych i wykorzystywanych 
wszędzie sportowców. W tej sy- 
tuacji trudno nawet dokładać 
starań i szukać możliwości by 
podciągnąć najsłabszych. Ich 
postawa poza własną przyszło- 
ścią na nic już nie rzutuje, po- 
mijając fakt, że tworzy ciemny 
cbraz jakości wychowania fi- 
zycznego w szkole. Po prostu 
taki jest system: 
W takim kontekście z przy- 
krością pQdnoszone były obawy 
o stan fizyczny dzieci i mło- 
dzieży w związku z projektami 
wprowadzenia wolnych sobót w 
szkołach z ograniczeniem liczby 
godzin wf. Sami nauczyciele 
podkreślali, że byłaby to nie- 


nie po 8 zawodników. Pr.lygo- 
towywani są oni do startu w 
mistrzostwach świata w Hiszpa- 
mi w dniach 21-22 lutego, Po- 
jedL:e po 4' zawodników. 
- Czy któryś li: jcleniogór_ 
sldeh }Jrzełajowców ma szanse 
na wyjazd? 
- W kadrze seni.orów znaj- 
duje się Lucjan Leśko, nato- 
miast wśród juniorów trzech 
naszych zawodników: Jan Szaj- 
waj, Tomasz Izworski, Wiesław 
Wiktor. Teoretycznie każdy z 
nich może pojechać na mistrzo- 
stwa świata. Zadcc
'duje forma 
.lademonstrowana podczas. mis- 
tr7.ostw Polski, które zostaną 
rC'zegrane w Jeleniej Górze 8 
lutego. 
- W ubiegłym roku zdobyli- 
śmy mc,lale... 
_ W tym b<;d7.ic trochę trud- 
niej. Po pierwsze wprowadzono 


powetowana strata i olbrzymi 
błąd, który mściłby się w przy- 
szłości. Podawano przykłady 
Czechosłowacji, gdzie już każda 
szkoła dysponuje własną salą 
gimnastyczną i problemy te zo- 
stały rozwiązane wcześniej z ko- 
rzy:kią dla zdrowia i rozwoju 
młodzieży. 
Problemy bazy ujawniają się 
szczególnie wtedy, kiedy spra_ 
wa dotyczy nauki pływania. 
Mamy w Polsce województwa 
nie posiadające ani jednej kry- 
tej pływalni. W Jeleniogórskiem 
są dwie. Jedna praktycznie jest 
wewnętrznym obiektem Wyż- 
szej Oficerskiej Szkoły Radio- 
technicznej w Jeleniej Górze, 
druga - przedwOjenny, niewy- 
miarowy 'obiekt w Bolesławcu, 
eksploatowana. jest do granic 
wytrzymałości. Gdzie więc i kie- 
dy uczyć pływać? Ze statystyki 
wynika, że w minionym roku 
1244 dzieci zdobyło odznąki "Już 
pływam". Głównie podczas 
dwóch letnich miesięcy na o_ 
twartych pływalniach. Liczba ta 
stanowi znikomy procent wszy- 
stkiej młodzieży. 
Rozwiązaniem ubogich jest 
wprowadzenie szkół sportowych. 
Nie stać nas na wprowadzenie 
na szerszą ska-lę szkół o takim 
charakterze i dlatego tworzOne 
są placówki mające poniekąd 
charakter sportowych "stajni". 
'Wkalkulowany jest każdy uczeń 
takiej szkoły i odpowiednio za- 
rejestrowany w rubrykach 
sportowych teraz 'lub w przy- 
szłości. VV naszym województwie 
działają dwie - Szkoła Sporto- 
Na nr 12 w Jeleniej Górze wśród 
szkół podstawowych oraz Szko- 
ła Mistrzostwa Sportowego w 
Karpaczu o charakterze Liceum 
Ogólnokształcąceg{J. Trafia tam 
młodzież najzdolniejsza, ale jak 
długo zajmować się bGdziemy 
hodowaniem pojedynczych mi- 
strzów? I tu wady systemu wy- 
nikają z braków bazy i pienię- 
dzy. Dlatego stać nas na pro- 
wadzenie 6 MKS-ów w woje- 
wództwie, 18 szkół, w których 
funkcjonuje system limanowski 
w narciarstwie 'biegowym oraz 
50 szkół z poszerzonym progra- 
mem wf i to w ograniczonym 
wymiarze. Na tym wyliczanic 
można skończyć. Na prawdziwy 
system dostępny dla każdego 
przyjdzie jeszcze poczekać. 
ANDRZEJ WDOWIAK 


medale za . konkurencję druży- 
nową, co zmobilizowało wszyst- 
kich a po drugie na starcie po 
raz pierwszy staną kolarze 
ZSHR. Z tego co wiemy będzie 
to bard:w mocna ekipa. 
- Co ze sprz(tem? 
- W klubie bez większych 
kłopotów, bo większość dosta- 
jcmy za pośrednictwem PZKol. 
dl.} członków kadry. W zasadzie 
za wodnicy jeżdżą na tym samym 
C{) na szosie. 
- Słyszałcm opinię, że Jele_ 
nia Góra bę(!7ic się ubicgać o 
Qrganizację mistrzostw świata"? 
- Nic o tym nie wi!'m. Zre- 
sztą na najbliższe dwa lata or- 
gan
zacja jest już przydoliclona, 
tak że pierwszy wolny termin 
byłby dopiero w 1984 roku. 
- Dziękuję za rozmlln ę. 


Rozm. ANDRZEJ WDOWIAK 


>N
$kR
I
:
 " 


W n..aj bliższą wb<>tę i mcdzie- 
ię na Rakownicy w Jeleni
j Gó- 
rze odbę-d-z.ie się druga sena wy- 
scigów przełajowych o "Grand 
Prix Jeleniej Góry". ?:awody w 
wbotę rozpoc:z;ną się o godz..13, 
j 'W 11Ji.edzielę o go.:z. 11. " 
W podokręgu Piłki NoŻ'nej 
:!::gorzelec po rundzie jesiennej 
iN' klasie B kolejulośĆ jes.t na-stę- 
-pująca: Piast Zawidów - 20 
pkt., �?uźyce Lubań - 19 pkt., 
Kwis.a Lubań - 18 pkt., Hutnik 
Pieńsk - 17 pkt., Bazalt Suli- 
ków - 12 pkt. Dwie ostatnie 
pozy,cje zajmują - Sudety Gie- 
bułtów - 5 pkt., Znicz Kruszyn 
_ 3 pkt. W klasie .C prowadzi 
Radostów - 17 pkt., przed Pla- 
terówką - 14 p
t. i Bobrza.na- 
mi Bolesławiec - lS- pkt. W 
klasie teren()wej Suniorów gra- 


/. 


ją cztery zespoły: l. Ba.zalt Su- 
lików - 4 pkt., 2 Granica Bo- 
gatY'nUa - 3 pkt., 3. Piast Zawi- 
dów - 3 pkt., 4. Fatma Pobied- 
11'a - 2 pkt. 
. 
Podczas wojewód.lkiego tur- 
nicju tenisa stołowego spółdziel- 
czości pracy z{JrganiwwanegQ 
przez. "Start" wJeleniej Górze, 
wśród kobiet wygrały dwie re- 
prezCiJ1tantki Legnky - Aneta 
Jackowska przed Ali'(;ją EigUler, 
trzecie miejsce zajęła Lidia 
Strzelecka (Elektromet). W ka- 
tegor.i
 mężczyzn kolejn{JŚĆ była 
następująca: Edward Starzyń- 
sld. Andrzej Skraburski, Jerzy 
Mielcarz. W grze mieszanej 
wygrali A. Ei.gner i J. Mielcarz. 
Drużynowo zwyciężyla spół- 
d'zielnia "Czystośe' z Jeleniej 
Góry. 
. 
W spotkaniach II ligi tenisa 
stołowego Karkon{Jsźe Jelenia 
Góra zremisowały w pierwszym 


meczu 9:9 a w drugim pokona- 
ły 11:7 Pogoń LGbork 
. 
Kosz)'karze wałczący o wej- 
ŚCIE: du II ligi uzyskali następu- 
jące rezultaty - Turów prze- 
grał w Wałbrzychu z Górnikiem 
11 82:87 natomiast Spartakus 
przegrał 74:75 w Rawiczu z 
miejsc{Jwa Ravia. Mecz ten miał 
niecodzienny przebieg. W nor- 
malnym czasie zakończył siG 
wynikiem 76:75 dla jeleniogó- 
rzan i taki rezultat został za- 
prot{Jkołowany, jednak wskutek 
interwencji sędziego mierzącego 
CZilS, punkty zostały skreślone 
jako uzyskane po czasie Cała 
ta sytuacja działa się na 9 sek. 
przed zakończeniem meczu i' 
fakt ten potwicrdził obserwator 
PZKosz. Spartakus ziożył pro- 
test w tej sprawie do Polskiego 
Związku Koszykówki. 
. 
Pięściarze Turowa Zgorzelec 
rozegral.i pierwszy mecz o pu- 


char "Słowa Polskiego" z Za- 
głębiem Lubin. Na własn)'m 
ringu lepsi okazali się górnicy 
ze Zgorzelca wygrywając 12:8. 
WYl1lki: (na pierwsz.ym l1uejscu 
zawodnicy Turowa) J. R6żnlckI 
- Krynicki 1 :2, A. Hóżnicki - 
Ma
sieI: 3:0, Bender - Grzy- 
wacz 1:2, R. Siwak - P. Siwak 
3:0, Stańc.lak Mostkowski 
3:0, Dachnowski Kwoczko 
3:0, Musiał - Krzak 0:3, Ma- 
liI'1ski - Wardęga 0:3. Szybiń- 
ski - W. Siwak, zwyciGiŻył puez 
nokaut SzybiilSki, Moneta 
Węgierski 3:0. 


. 


Wyścig przełajowy kolarzy - 
juniorów wygrał w Policach 
Jan Szajwaj przed Mirosławem 
Pawłowskim ({Jbaj MZKS Kar- 
konosze). Piąty był ich kolega 
klubowy Tom::1sz Izworski. Pod- 
czas startu w Strzelcach Kra- 
jeńskich Szajwaj był drugi. 


1I:ł
1 


Organizowany od pocz, 


- loteria-niespodzianka; 


oraz wyrn.iana pamiątek raj- 
dowych i zdjęć fotograficznych 
a także' uwagi o dotychczaso- 
wych wycieczkach, mogące 
przysłużyć się łepszej organi- 
zacji wycieczek w następnych 
latach. 


Uprawnieni' do udziału w u- 
roczystości zakończonej Qpr6cz 
zaproszonych gości: 


a) UCZJcstnicy X Rajdu na Ra- 
ty z opłaconym wpisowym raj- 
dowym (szczegóły w zaJwńcze- 
niu nota'1Jki (J pięćdziesiątej dru- 
giej wycieczce w "Nowinach Je- 
le'liogórskich" z 12 listopada 
br.); 


b) przodownicy tUr) styki 
pieszej PTTK, prowadz'lcy wy- 
ciecLki X Rajdu na Raty. 


O godz. 13.30 amatorzy kra- 
joznawczego spaceru udadzą się 
pod prrewodnictwem mgra Ed- 
warda Nowotorskiego z Jeleniej 
Góry-Cieplic, przodownik iI tu- 
rystyki pies
ej PTTK, na zwie- 
dzanie wybranych obiektów (za- 
bytki, mU.lea) Jeleniej Góry. O- 
soby' :' JDecne na uroczystości 
za
ończenklwej dołączą do gru- 
py przed Schroniskiem Mło- 
d.lie.l.{Jwym "Michałck" . 
I Planowane zakończenie wy- 
cieczki około godz. 17.15. 
(T�?O) 


Wikt{)r - czwarty a PuwlQwski 
- S.lIJsty. 
. 
Turniej "gwI'-'o1.okowy" LZS w 
pOOll0S.lCIllU clężarow 'zorgulll
 
zlJwany w Hakowlcacll WIełklCh 
zgro
l1adził na starcie 14 zawod- 
luKOW. l'IaJlepSo1.C wynlkl uZY.- 
skali: waga bO kg - M. G{Jr- 
czyca 207,5 kg, 67,5 kg - Wie- 
SłaW Biegacz łbO kg, 75 kg - 
Jozef Pot)sLka 190 kg, 90 kg 
- Marek Du1kaczewski 220 kg. 
. 
Od Pl'o1.ys.lłcgu sezonu roz- 
gr'.Ywki boksershw będq Się od- 
b) wały w l l 11 lidLc w powię- 
kszonym składLic. Ekstraklasę 
powlI;kszono do 16 dru/)Il (UV.IC 
grupy po 8) oraz II ligę do 32 
zespołów. (4 grupy po 8). Tak 
WIęC zdegra<1uwanc drużyny bę- 
Ó<1 nadal WY5tępowac w ligach. 


1.3,. 



"' 



 


p p 
Oddr"1ł J - l 
 .'. . WdJl" l -:»ł 1:' - ?wyCh 
W e erueJ Górze, u1. 1 Maja nr 75 


PILNIE 


ZAKUPI 


od przedsiębiorstw uspołe-cznionych: 


A przyczepy ciągnikowe samowyładowcze, 
A przyczepę asenizacyjną, 
A spawarki wirnikowe, 
A samochód i przyczepę do przewozu pałiw płynnych, 
A sprężarki przewożne (na pneumatykach), 
A tokarki uniwersalne, 
A t"!iertarkl słupowe, 
A wytwornice acetylenowe, 
A kużnie polowe, 
A giętarki do zbrojenia, 
A betoniarki przewożne, 
A- wózek widlak, 
A wózek akumulatorowy, 
A pompę spalinową przeponową. 


303-k 
SPÓ�?DZIELNIA KÓ�?EK ROLNICZYCH 
w Jeleniej Górze, uJ. Kaczawska 19 


OG�?ASZA PRZETARG 
NIEOGRANICZONY 


na wykonanie następujących robót: 


roboty elektryczne - baza Zakładu Usług 
Warsztatowych w Komarnie - na kwotę 150 
tys. zł. 


W przetargu mogą brać udział ..przedsiębiorstwa państwowe. 
prywatne oraz spółdzielcze. 
Oferty w zalakowanych kopertach nalezy składać w sekreta- 
riacie Spółd7ie1ni Kółek Rolniczych, ul. Kaczawska 19. 
Komisyjne otwarcie ofert nastąpi w ciągu 'l dni od dnia uka- 
zania się ogłoszenia. 


Zastrzega się prawo wyboru oferenta, ewentualnie uniew8Ż- 
nieI1\.a przetargu bez podania przyczyn. 


325-k 


GMINNA SPÓ�?DZIELNIA 
"SAMOPOMOC CH�?OPSKA" 
w �?omnicy, ul. Kolejowa 18 


OG�?ASZA PRZETARG 


na sprzedaż samochodu marki skoda MTS-24, 
nr rej. JGN 002 K, nr silnika 300095-401, nr 
podwozia ,300095-401, rok produkcji 1974, ce- 
na wywoławcza - 240 000 zł (słownie: dwie- 
ście czterdzieści tysięcy zł). 


W przetargu mogą brać udział przedsiębiorstwa państwowe, 
spółdzielcze oraz jednostki gospodarki nieuspołecznionej, któ- 
re wpłacą do kasy GS wadium w wysokości 10 proc. ceny 
wywoławczej na jeden dzień przed rozpoczęciem przetargu. 
Komisyjne otwarcie oCert nastąpi w 14 dniu od daty ukaza- 
nia się ogłoszenia o przetargu, w Gminnej Spółdzielni "SCb" 
w �?omnicy, ul. Kolejowa 18. 


Samochód mo:!:na oglądać codziennie w godz. 1_15 w Gminnej Spół- 
dzielni "SChli w �?omnicy, ul. Kolejowa 18. 


Zastrzegamy sobie prawo wyboru oferenta lub unlewa:!:nienie prze- 
targu bez podania przyczyn. 


323-k 


WOJEWODZKI DOM KULTURY 
w Jeleniej Górze, ul. 15 Grudnia 28/30 


ZAMIENI 


nowe opony samochodowe, rozmiar 185B-15c 
(tarpan), szt. 5 - na nowe opony samochodowe, 
rozmiar 650-16C (żuk, nysa), szt. 5. 


Infonnacji udziela Dział Administracyjny WDK w Jeleniej 
Góne, teL 267-69. 


324-k 


WOJEWÓDZKI ZAK�?AD US�?UG WODNYCH 
\ 


w Jeleniej Górze z/s w Gryfowie Śl., 
ul. Lwówecka l - tel. 209 


OG�?ASZA 
PRZETARG NIEOGRANICZONY 


- na wykonanie w Sulikowie 2 studni wierco- 
nych wraz z włączeniem ich do eksploatacji. 
Wartość robót ca 200 tys. zł. 


Otwarcie ofert nastąpi w dniu 17 XII 19811 r. w siedzibie 
akladu. 
Zastrzega się prawo unlewa:!:nlenia przetargu. 


WOJEWÓDZKI ZAK;�?AD US�?UG WODNYCH 
W Jeleniej Górzoe, Z/S w Gryfowie Śl., 
ul. Lwówecka l - tel. 209 


OGtASZA .KONKURS 


na stanowisko 


ZAST�?PCY DVREKTORA 
d/s TEC

ICZNYCH 


Wymagana jest pra-ktyka na stanowisku kierowniczym, wykształcenie 
wyższe o specjalności - inżynieria sanitarna lub budownictwo. 
Warunki pracy I płacy do uzgodnienia. 
Zaklad zatrudni też Inżynierów I techników o różnych specjalno. 
śclach oraz pracowników fizycznycb monterów instalacji wod.-kan. 


Zakład nie zatrudnia osób, które porzuciły pracę. 


I 321_k 


URZĄD MIEJSKI W KARPACZU 
58-540 Karpacz, ul. 1 Maja 54 


OG�?ASZA 
PRZETARG NIEOGRANICtONY 


- na wykonanie robót budowlano-montażowych pawi- 
lonu tymczasowego Miejskiego Ośrodka Kultury. 
Wartość robót budowlano-montażowych około 350 
tysięcy zł. 


Oferty należy składać w terminie 7 dni od chwili ukazania się oglo- 
szenia w sekretariacie Urzędu Miejskiego w Karpaczu. 


Urząd Miejski zastrzega sobie prawo wyboru oferenta lub odstąpie. 
nla od przetargu bez podania przyczyny. · 


328-k 


WOJEWODZKIE PRZEDSI�?BIORSTWO 
GOSPODARKI MIESZKANIOWEJ 
w Jeleniej Górze 
ZAK�?AD GOSPODARK. MIESZKANIOWEJ 
ul. Szkolna nr 1, 59-610 Wleń 


OG�?ASZA 
PRZETARG NIEOGRANICZONY 


na wykonanie: 


o 
- robót instalacyjnych wod.-kan. i c.o., 
- robót ślusarskich 
w budynkach mieszkalnych nr 21/22 i 23/24 przy 
placu Bohaterów Nysy we Wleniu. 


Przewidziany koszt robót zgodnie z dokumentacją projekto- 
wo-kosztorysową - 500 000 złotych. 


Wszelkich informacji o powyższych lOobotach udziel:1 Dział Techniczny 
ZGM w godz. od 7.00 do 12.&0 w dniach pracy. 
W przetargu mogą brać udział przedsiębiorst\'.a państwowe, spółdziel- 
cze lub rzemieślnicy prywatni. 
. Komisyjne otwarcie ofert nastąpi po upływie 7 dni od daty ukazania 
się niniejszego ogłoszenia o godz. 10 w siedzibie ZGM we Wleniu przy 
ul. Szkolnej nr l. 
Zastrzega się prawo wyboru oferenta lub unieważnienia przetargu 
bez podania przyczyn. 
Zainteresowanych zapraszamy do składania ofert. 


327_k 


KARKONOSKIE ZAK�?ADY PAPIERNICZE . 
w Jeleniej Gorze, ul: Wiejska 29 


, 
ZATRUDNIĄ NATYCHMIAST . 
OFICERA POżARNICTWA 
lub PODOFICERA 
ze średnim wykształceniem, na stanowisk!o 


SPECJALISTY 

 
do .praw 
oamoNY pp2A&Q1fBI.., 


Wantnki pracy l płacy do om6wienia w Dziale Kadr i Szko- 
lenia. 


Przyjmiemy do pracy rencistę Jub emeryta. 


3221k 


.. 



.!... EN lA 
I!a
...l
 . E 


., 


ZGUBY 
SKRADZIONO legitymację stu- 
dencką wydaną przez filię PolJ.- 
techniki Wrocławskiej w Jeleniej 
Górze n:l nazwisko: Jan Sudoł Lu- 
bań SI., ul. Główna l. 87876-g 
ZGUBIONO zezwołenle na prowa- 
dzenie rzemiosła (posadzkarstwo) 
wyd,ane przez Urząd Miejski w Je- 
lenlej Gorze oraz dokumQł1ty 
rachunki na nazwisko: Stoicis Chrl- 
stos, Jelenia Góra. uł. Wyzwolenia 
Narodowego 111. 87885-g 
ZGUBIONO pieczątkę o treśei: 
"Ceramika Szlachetna - in:!:. An- 
drzej Zych - ul. Skowronków 19 
Jelenia Góra". 87891-g 
ZGUBIONO legitym
ję służbową 
wydaną przez PKS - Tow. - Je- 
lenia Góra na nazwliko: Boleslaw 
Zając, Jelenla Góra. Karłowicza 
23171. 87891-g 


Obywatel Adamczyk Dariusz 
s. Jerzego ur. 1963 r., zam. Je- 
lenia Góra ul. Solankowa 11, 
w dniu 1.07.1980 r. w Jeleniej 
Górze zabrał w celu ,przywła- 
szczenia ze sklepu radio_telE
_ 
wizyjne
o przy ul. Solnej dwie 
kasety ma
netof()nićzne warto- 
ści 440 zł na szkode WPHW w 
Jeleniej Górze, za co został u- 
karany przez KOlegium dis -Wy- 
kroczeń przy Prezydencie Mia- 
sta Jeleniej Góry karą 
rzyw_ 
ny w wYsokości 3500 zł. zwrot 
równoWartości skradzionych 
kaset oraz karą dodatkową po_ 
danie orzeczenia do publicznej 
wiadomości na koszt ukarane- 
go. 


.) 


Obywatełka Ewa Siejkowska c. 
Stefana ur. 1947 r., zam. Krom_ 
nów nr 32, w dniu 31.07.1980 r., 
w Jeleniej Górze jako ajentka 
kiosku warzywno-owocowego 
nr. 6. przy ul. XX-Lecia, popeł_ 
niła dwa wykroczenia: 


l) oszukała nabywce 00 do 
ceny zakupionego towaru, 
pobierając należność wyż- 
szą o kwotę 8 zł 30 
r. od 
rzeczywistei wartości 
sprzedanego towaru, tj. 
wykroczenie z art. 134 
. l 
kw. 


2) naruszyła przepisy o obo- 
wiązku uwidaczniania cen 
oraz nie umieściła posia- 
danego cennika w miejscu 
widocznym dla klienta. 


za co została ukarana przez 
Kolegium dis Wykroczeń. przy 
Prezydencie Miasta Jeleniej 
Góry karą 
rzywny w wysoko__ 
ści 4000 zł oraz karą dodatko- 
,wą podanIe orzeczenia do pu- 
bliczne] wiadomości na koszt 
ukaranej. 333_k 


Miejsko-Gminny 
Ośrodek Kultury 
w Lubawce 


OG�?ASZA 
PRZETARG 
NIEOGRANICZONY 
na wykonańie robót malar-' 
skicb w obiekcie Miejsko_ 
-Gminnego Ośrodka Kultury 
w Lubawce przy ul. Ka- 
miennogórskiej 19. Koszt ro_ 
bót wg kosztorysu wynosi 
- - 102.594 d. Termin wyko- 
n!Lllia robót do dnia 20.XlI. 
1980 r. 
W przetar
u mo
a brać udział 
przedsiebiorstwa państwowe, 
sPóldzielcze i pl'YWatne. Olerty 
należy składać w Miejsko-Gmin- 
onym Ośrodku Kulturv w Lu- 
bawce. Komisyjne otwarcie o- 
fert nastapi w 'i dni od daty 
ukazani], sie o
łoszenia. Za- 
strze
a sie prawo wyboru ofe- 
renta lub unie\vażnienia prze- 
tarJ:u bez podania przyczyn. 
330-k 
Dyrekcja Kombinatu Rolno_ 
-Przemysłowego w Lubo- 
mierz u UNIEW AZNIA zagi_ 
nioną pieczątkę o treści: 
..Kierownik Działu Na- 
praw i 6warancji - Jó_ 
zef Laszczyński". 


326-k 


Radzie Zakładowej przy Fa- 
bryce Narzędzl im. W. Wró. 
blewskiego za zorganizowanie 
pogrzebu, okazanie dużo serca 
I współczucia. przyjaciołom. 
znajomym l sąsiadom za po- 
moc ł udział w uroczysto_ 
ściach pOl!:rzebowych zmarlego 
w dniu 21 listopada 1980 roku 
ś.t p. 
PIOTRA ORMANA 


składa najserdeczn,le]he po- 
dziękowania pogrą:!:ona w 
smutku 


z O N l' 


R70R
- 
 


it 



-(Ciąg dalszy ze str. 16) 
_ A któż py inny - Thaddeus przepłuk
ł 
aróło żytnią 
 tym 
razem niemal już zdecydował, że nie odpowJa
a mu ta branza..- 
Drobne to ale mocne. ,Główka jak stalowe sJdła. Zyła dwadzle- 
ścia lat' z 'tym zmarłym buchalterzyną. Skąpiec. niech jego dusza 
będzie zbawiona. Nauczył ja, jak gnieść centy. . " . , 
_ A nie moglibyśmy przywieźć go teraz? Z tym lUZ prawJc 
kończę. 
Dopiero, jak ona o'a znać. 
Nie rozumiem. 
CZy uznała naszą ofertę za naj niższą... . 
A twój stary obraca się teraz pewno 
 groble... 
Amen _ zakończył Thaddeus i odstawlł butelke tytni6wki 
z powrotem na półkę. 


." 
_,I., 


YPA 


EK 


I 


Popołudnie minęło spokojnie.' Młody Conway popijał l!iwkO 
i oglądał telewizję. John wt,:drował li odkurzaczem z p!koJU do 
pokoju, nie starając się nawet o systenlatyc
e us
w
nle k.u. rzu . 
Zanim się zorientowali. była jui ,prawie szosta. Uswladomdl to 
sobie. kiedy rozległ się ryk syreny. 
John wyjrzał przez frontową Wystawę. 
_ Straż pożarna? - zapytał Thaddeus, . 
_ Karetka _ odrzekł John. - podjeżdża właśl1:1e 
o nas. . 
Kierowca i sanitariusz wnieśli -długi worek zaWlera]ąC
 zwłokI 
Adama L Peddington3 i ładunek swój umieścili w pokoJu przy: 
gotowawc
ym. Thaddeu's zaprosił nastepnie k
ero
ce . karetki 
i sanitariusza na drink'a. Wyjął świeżą butelke zytmowl n , przy- 
niósł nawet kieliszki i lód. . . 
_ Ba'rdzo wam dz,iękuję, panow'ie - pc:wł
Zlał 
 VI'/- 
chyhN1'ju pie1rwszej kolejki - za przywleZl\<8n l le tych zwłok 
z kostnicy... 
z kostnicy?! - krzyknął kierowca. 
Zabraliśmy je z ulicy, . . 
Gdy tylko 
ezwolił na to COrOl"ler -: dodał 
amtanus2.. 
'_ Chceci'e powiedzieć, że władze zezwohły, 
y 
ło- 
ki leżaiły ca1ły dZ!leń na uUcy? - spytał z n'iedow'lerzaln'lem 
Thaddeus. .......... dł 
_ Skąd cały ozleń? - oburzył się kierowca. - Fac
t. wypa 
prz
d niespeł11a godziną - popatrzył na z.egarek. - Glmy l b
łY 
tam zaraz a my tuż po nich. p'otem przYjechał cor
er z . e a_ 
rzem poli
yjnym. Też znaleźli się prawie natychmIast. Jakby 
czekali zet rogiem. Co, Moe? 
_ Zgadza się - potwierdził 
oe. . ." , 
_ Całe dochodzen'ie skonozyl1 w J'a
(1es. 
zy k!wadiran- 
se _ ciągnął dalel kierowca. - Za!p
kowah'Smy go z Moe 
do kOlstniicy, kiedy wdow.a p,rzych
iZl z c:o;rone
em i mó- 
wią, żeby go przywieźć tutaj i wz'iąc pokwłtowanae. 
_ Pokwitowanie... --=- jęknął Thaddeus Conway. 


-, 
I 
I I :\\\j\j\\j\j\j\II\\I\i. . H 
- 
. ............. < 
I r:

1 
WIerzymy, Że nasi Czytelnicy bę- 
I dą traktowali swoje horoskoPY jaiw 
cotygodniową rozrywkę. 
KOZIOROŻEC 
22. Xll.-20. l. 
I Kilka drobnych, mppowodZen 
nie povlinno wpłynąć w sposób za- 
sadniczy na Twoje sa)TIOpoczuc:ie 
Uwaga: bądź bardziej ostrożny w 
dziąłan'iu! Za killreporter), 
Marla Suchecka, Andrzej Wdowlak (z-ca sekreta"!-za redakcJI), AndrLC 
Werka (sekretarz .redakcjl). Przemysław Wlśn:ewskl. 
TELEFONY: t;ekretariat I rcdaktor naczelny 269-13, zastępca red"lgloszen 
redakcja nie ponosi odpowledz;al.1Oścl, , 
Informacji o warunkach prenumeraty udzielają OddzIały RSW ..P,",s;, 
-Książka-Ruch" t UrzędY pocztowe. Cena prenumeraty rvcznej 208 zl 
Prenumeratę ze zleceniem wysyłki za granicę przyjmuje RS
. ..prasa- 
-Książka-Ruch" Centrala Kolportażu Prasy I Wydawnictw ul. Towarowa 
28. 00-958. Warszawa. konto NBP XV Oddział w Warszawie. nr 
U53-201045-139-1l: prenumerata ta jest droższa od pl'enumeraty laajoweJ 
o 50 proc. dla zleceniodawców Indywidu;;,lnych I o 100 proc. dla :zleca- 
jących Instytucji 1 zakładów pracy. NR INDEKSU 36687. B-18 


----ło..... 


.....-.....-.............. 

:l::f
:
:I


;. . 


r 


T 
TELEWIZJAI 


$roda, 10 Xł'11980 r. 


Pro!':ram dnia. 
obiektyw. 
Dziennil{. 
..Michalki" - program 


15.50 
15.55 
16.15 
16.30 
dla dzieci. 
1'ti.55 _ Dzien dobry w kre!':u ro- 
dziny. 
]_7.30 - puchar UEFA: Widzew 
ł.ódź - lpswich Town (kolor). 
18.15 - Losowanie ł'ixpress Lot- 
ka i Małe!':o Lotka. 
19.20 - Dobranoc. 
19 30 - Dziennik telewizyjny. 
:10:10 _ F"ilmoteka arc:ydziel: ..Pół 
żartem pół serio" - fIlm prod. 
USA. 
22.10 - Dziennik. 
Z2.25 Trybuna literacka. 


PROGRAM 11 
10.00-13.15 Dwójka dla dru- 
J{iej zmiany - Premiery dnia. 
10.00 - Piosenka. 
10.05 Eliminacie Mistrzostw 
Świata w piłce nożnej Malta - 
polska. 
11.40- - Sprawy młodych: "Mar- 
ta" - f11m prod. NRD (kolor). 
13.10 - Piosenka. 
15.50 - Program dnia. 
15.55 - J ezylt angielski (3). 
16.Z5 Jezyk angielski (lO). 
16.55 _ Program morski. 
J..Z5 - Studio kwadrans. 
17.40 - SpraWY miodych: ..Mar- 
ta" - film prod. NRD (kolor). 
19.00 Piosenki tygodnia. 
19.20 Program lokalny. 
19.30 Dziennik telewizyjny. 
20.10 Ekran reporterów., 
20.40 Pasje Joanny Kulmowej. 
21.10 24 !':odziny. 
21.20 Pe!':az młodych. 
21.50 Recital zespołu "Alibab- 
k
" (kolor). 
22.10 - Antyczny świat pro1. 
Krc:wczuka. 
22.40 Wieczorne rozmowy .... 
k:'egu rodziny. 
23.]0 - Jezyk angielski. 


Czwarte'k, 11 X1'I1980 r. 


- Pro
ram dnia. 
- Decyzie pietnastolatków. 
- Obiektyw. 
- Dziennik. 
Czwa rtek 
- Magazyn 
Telewizia 


15.20 
15.25 
15.55 
16.15 
16.30 
17.30 
17.55 
stawia. 
}8.20 Patrol. 
IH.50 Dobranoc. 
19.00 - Sonda. 
19.30 - Dziennik telewizYJny. 
ZO.10 Teatr sensacji. ..Swla- 
dek oskarżenia'" (kolor). 
21.25 - Pe!':az. 
22.15 "Listy naszych czytelni- 
ków" - film prod. TP. 
22.40 - Dziennik. 
22.55 - Dwie strony medalu 
T>ublicystyka sportowa. 


TDC. 
motoryzacyjny. 
młodych przed- 


PROGRAM 11 
10.00-13.00 Dwó1ka dla dru- 

iej ZI11iany Premiel'Y dnia. 
10.00 - Piosenka. 
10.05 - Puch..r UEFA: Widzew 
ł...ódź - Jpswich "l'own. 
11.40 Sonda. 
12.05 Kosmos. 
12.55 Piosenka. 
15.55 Program dnia. 
lb.OO JezYk rosyiskl. 
16.30 -. JęzYk francuski. 
17.00 - Kosmos. 
19.10 Program lokalny. 
19.30 - Dziennik telewizyjny. 
20.10 - NURT (porozmawiajmy). 
20.40 - NURT (psychologia). 
21.05 - 24 godziny. 
21.]5 - Wieczór filmowy. 
22.35 - NURT (matematyka). 
23.05 - J('zyk rosyjski.. 


Piątek, 12 xn 1980 r. 


15,55 Obipktyw. 
, 
 :
..

... .... .::
:
nik. 
l , ::::::::::::::::::::::::., .
 K' 
: @mmmrmm: 
 " 
I I KRZYŻÓWKAI 
, 
I 
, 
I 
I 
I 
I 
1 
I 


P......::...........i\...L..J
 
l. poś,.edniczy w pisemnych kO{1- 
tab..taCl1. - 4. kw.iaty w W'Lnte, - 
H. mi.G
\.ld skubaniec, - 9. roozime 
torn"do. - 11 uszlachetnlOny żu- 
zel, - H 365 karlek do zdzierania, 
17. parada gWla7d, - 19, po 
strzale-. 21. sila, WJgor, - 23. 
stetryczali starcy. - 24. koneser, 
fachman, - 25. Szkot nosli na spod- 
nicLce, - 26. pdr.agraf
imi :n.ndzia- 
ny - 23. CLasern zclazna, czasem. z 
bensell1 shl n11ja. -" :m. rentgeno; 
L....dLczou metoda badal1J
a ukladu 
n10CZO\V
go. - 33. v.-'odolaz na czte- 
l'€cb kolkach, - 34. JXln n<1 dwa- 
na
cie l....s :ag. 
PIONOWO: 
2. CZ31"i,a w stadzie, - 3. miara 
po",,\'
rzcbni. - 4. szalowy gad. - 
5. p.o.cmat o l,osach bol1aterów
 - 
6. cżyli cynglel, - 1'. mial dyl<:'mat 
ze żłobami, - 10. dba by się nie 
psl1!o. - 12. in'uę z rognmi, - 13. 
grożny lal;ei ZOo 


ROZWIĄZANIE KRZYZÓWKI 
NR - łB 
I>OZIOMO: l. katar. 4. struŚ. 7. 


16.30 _ ..Kółho gramaste" wi- 
dowisko dla dzieci (Iwlor). 
16.55 Dzien dobry w kręl- U 
rodziny: 
17.20 - Dom l my - pro!':ram re- 
klamowy. - 
17.50 - ..Taicmnicą Enigmy" - 
odc. V serialu prod. TP (Jwlor). 
18.40 - Rolniczc rozmowy. 
18.50 - Dobranoc. 
19.00 - Telewizia miodych: Li- 
st,,, przeJ>ojoVl ksiaL.lwwych. 
]9.30 - DZlennik t"lewizY.lny. 
20.10 - Teat.r telewizji: ..Zabawn 
w koty" (kolor). 
22.00 - Dziennik. 
22.15 Listv o gospodarce. 


PROGRAM II 
]0.05 .. Telernniea- EnlJ;!n1Y" 
odc. V serialu prod. TP. 
lLV5 - ....Siedemnaście m
nlen 
wiosny" - odc. serialu prod. TV 
ZSRR (kolor). 
lZ.15 - Mowić - nie mówit. 
12.55 - Piosenka. 
16.05 program dnia. 
16.10 Jezyk francuski. 
16.35 J ezyk rosY1ski. 
17.10 Kino "O,hieżyswlat". 
]7.4C ..Start". 
18.00 K]ub Jazzowy Studia Gn- 
ma. . - 
]8.50 - Małe kino. 
19.00 - Piosenki tygodnia. 
19.10 - Program lokalny. 
19.30 - Dziennik telewizyjny. 
f\potkania w Dwo1<'e. 
20.15 _ ,,Kono;tancjn" wyohoo2li w 
morze'" - odc. V serialu prod. TV 
franc. (kolor). 
21.15 - 24 godziny. 
21.30 - Mówić. nie mówić - pro- 
gram publicystyczny Ewy Pląt- 
kowskiej. 
22.15 - Rozrywkowy koktajl mu- 
!tyczny (kolor). 
22.45 - Jezyk francuski. 


5'.B Rachmaninowa 
pro
ram muzyczny prod. TV ZSRR. 
19.30 - Dziennik teleWizyjny. 
SJ}Otkania w Dwójc,,: 
20.15 - Hallo War:>zawa! - pro- 

r..łm rozrywkowy. 
21.05 - Twórca i ieRo dueło. 
21.50 - ..Moia :1ona i ja" - libn 
JJrod. NRD (kolor). 


/ 


Poołed
iałek, 15 XI 1980 r. 


- Program dnia. 
obiektyw. 
Dziennik
 
Dla ozieci: Zwierzyniec. 
Dzieli dobry w kr"Ru ro- 


15.50 
15.55 
UL 1
 
16.30 
16.55 
(]ziny. 
17.15 ..Arsen Lupin" - ..Osiem 
uden:eil" - film TV francuskiej 
(kolor). 
18.10 Krok»() kroku - pro- 
Rram publicystyczny. 
18.40 - Rolnicze rozmowy. 
18.50 - Dobranoc. 
]'-1.00 - Echa stadionow. 
19.30 - DZlennik tclewlzyjny. 
20.10 - Teatr telewizji. Ersklne 
Caldwell - ..Ziemia tra
iczna". 
21.50 - CZy powroci El Dorado? 
plJblieystykn miedzynarodowa 
(kulm). 
22.]0 - Dziennik (kolor). 
22.25 - Sledztwo -zostało wzno- 
wione (kolor): 


I.ROGRAM II 
Dwójka dla dru"iei zmiany 
Prelniery dnIa. 
10.00 Haslo. 
11.00 - Czy J)Owroci El Dorado. 
11.20 - Dom i my. 
11.40 - Progl"amy Studia BiB. 
]6.05 - JęzYk niemiecki (11). 
16.30 - JęzYk angielski dla za- 
awansowanych. 
17.00 - Studio Bi.s. 
19.10 Pco!:lam iokalny. 
19.30 Dzienmk telewizyjny. 
ZO.10 - Studiu Bis c.d. 


Wto 1 rek, 16 Xłł 1980 r. 


- Fro
ram dnJ2. 
- Obiektyw. 
DZIennik. 
Telewizyjny Klub 


15.50 
]
.55 
lli.15 
16.30 
m. 
16,55 
17.Z0 
niny" 
lor). 
17.35 
(kolor). 
16.15 - "Królik Bugs plzedsta- 
win" - film animowany (kolor). 
18.40 - Polska Kronika Fl1mo- 
wa. 
18.50 - Dubranoc. 
1'-1.00 - Lelwrz radzi - O <:ho- 
l'obaCI1 nel ek (kolol"). 
HJ.l0 - Opisanie i::wiata. 
19 30 Dziennik telewizyjny. 
20.10 - "Sybena" - odc. fllmu 
TV radLieckiej (ko]or). 
21.20 - prawde mowi
 - Czy 
możemy sie wyżywi
 (kolor). 
21.55 - Dzienmk (kolor). 
22.10' - Puchar 'Interwizji - ho- 
kej na lod-Lie CSRS - Szwecj.. 
(lwiOJ'). 
23.00 _ TelewIZYJne Biuro Usług 
'- Giełda miliardów (kolor). 


senoo. 


Interstudio. 
..Wujna i pokój 2 Czar- 
film dokumentalny (ko- 


Telewiz1a Młodych CDN 


TVP zastrLt.ga sobie mozliwośt 
z.midD w programi
. 


NAGRODZENI ZA KRZYŻÓWK�? 
- NR - 
B 
l) Janusz Adrjdnowicz - Jelenia 
Góra. ul. NowowIejska 2, Z) Kazi- 
mierz AntonIiszyn - Lubai"! !ił.. ul. 
Bolesław" Chrobrego 1/19, 3) Stani- 
slaw l\:ret - zgorzelec, ul. Lu1yc- 
ka t,5/b, 4) Maria Now<>5i.els.ka 
Jelenia Góra. ul. Moniuszki 8/74, 
5) Leszek wyspiailski - Luban ŚI., 
skr. pocLtowa 56. l.uzycka Brygada 
,--nT 


1
 2" li I "\ 3 - 1f.J, L 
- ' I J \{ 1 
 f 
iĄ L I L. ¥ L r l... ? L
 
- - 
8 7 ( L 9( .Q, -ł
 A- L .H , J 
iL , L -12 I f I .B L 
 J I I 
- 
o. -Iltl A- I , Pi , Ił 
 )) L 
- 
- "- - 
T - -ł
) L L 
 - L -\", L 
..m" li I "fAL . .)1) L 
- 4::. - 
2.1' L :p, L 2
 N 
. L', L' 2.2 
 
,- 
Zff . , 
 \ .
 2.x. n
 
--'..I. \ , . L-- Ił fi ( f}- 

L I I Z.yJI V I
 -\T t-\ I L V 
26 !) .
 2 '" I LI 2tł z 
T L or -\ I 
 L I -+- 
- - 
'ł 30. ił }I H-- 3

 I I ; A 
-:..- 
 I-. f 
 
)ł- l L r 'I) 
- ---- .., 
3l ł r., \ J\ r-ł- 
 p \) b U ..., Z 






 


 
oQ
 


coS o WSZYSTKIM 
WSZYSTKO O CZYMS 



CZMY SUS ZJEWAe 
Nie jest elegancko ziewać w 
towarzystwie. Nie musimy więc 
tego robić publkznie, choć zie- 
wanie zostało ostatnio uznane za 
terapię naturalną i może być 
stosowane jako ćwiczenie ant y- 
stresowe. Ziewając na całe gar- 
dło, zmuszamy się do głębokich 
oddechów, dających uczucie od- 
prężenia i ułatwiających wy- 
prostowanie kręgosłupa. Nie 
należy ziewać z zamkniętymi u- 
stami, płuca muszą się napełnić 
powietrzem jak wolnQ otwiera- 
na pa,rasolka. Zwolennicy jogi, 
poza ćwiczeniami oddechowymi, 
wprowadzają też ziewanie VI po- 
zycji leżącej i siedzącej. 


S�?ABY KLEJ 


Otrzymaliśmy broszurkę wy- 
daną z okaźji WQjewódzkiego 
Zjazdu Delegatów ZSL, czyli 
tzw. materiały zawierające spra- 
wozdanie i pr<>jekt uchwały. W 
trzech miejscach tego opraco- 
wania klej puscił. Słaby i on 
ostatnio. 


..
. 


Relacjonując przebieg posie- 
dzeń wojewódzkiegQ zespołu do 
spraw realizacji postulatów ro- 
botniczych sygnalizowaliśmy, że 
w wyniku braku butelek olej 
będzie sprzedawany .luzem, czyli 
z konwi do naczyń przyniesio- 
rlych przez klientów. Tak się też 
dzieje, ale przy okazji dzieje się 
coś innego. Mianowicie klienci 
przychQdzą bez naczyń, kupują 
ocet wylewając go byle gdzie, 
po przepłukaniu butelki kupują 
w nią olej. Jak tak dalej pój- 
dzie - zabraknie octu. Do tego 
samego celu zaczynają służyć 
butelki po mleku - odnotowu- 
je się znacznie mniejsze zwroty. 
Aby jeden niedQstatek nie pro- 
wadził do innych braków. 


!ty". 
.' JUJKA 


Z�?Y DUCH 


.. 


DliCI1Y dL Im: na dobre i złe. 
Spod tej k\..1ó,.. _ikd:jl wymykają 
SU
 indyw.du, LI.o CI w rQdzaju 
Liczyrz' py, a k,żdemu podz'a- 
lewl trzeba POZ\ olić na \ yjątkL 
Mimo, że z "" eku na wiek po- 
garszaj2 im warunki bo 
"tarych rUl., qeCIL:{ mocy nad- 
przyrodzcnych, nikt nie remon- 
tuje - słysz
 SIę że ten i ów 
duch o:ndme pru. trwał dQ na- 
szych cza"ów. PeL'1ej inwenta- 
ryzacjo IJriiKuje. Jest to zadanie 
trudne, crueb z tego mepewny, 
a nauiwv.cy imaj.., się jedyme 
bezpieez,.ych tematów. 
Warto i'dwięclć parę słow 
rluchow:. któr
 z całą pewnoś- 
Cią nal<>Z\ do złych i podobno 
orowaOL swoją dz:
łalność do 
dziś. Na _ wa ę Konrad. Poltu- 
tuje IN r"mach starego zamku 
we 'V'! .
::uu. Za życia dopuścił 

lę wle.u :."�?cny
h CZ\ nów. Nie- 
które 1 
'c" ,,-, ...,.". (by. 


.6 


L 


PIERWSZY paZYPA.DEB1 


Joseph Orbi z Kalifornii po- 
stanowił mgdy się nie ożenić 
i nie wiązac z żadną kobietą. 
Jednoczesme jednak odczuwał 
przemozlle pragnieme ojcostwa. 
Zdecydował się więc na danie 
ogłoszenia do prasy I}as-tępu]ą- 
cej treści: "Poszukuję kobiety, 
która zdecydowana jest urodzić 
dla mnie dziecko - w grę wcho- 
dzi wyłącznie sztuczne zapłodnie- 
nie". Na apel pana Orbi odpo- 
wiedziała. niejaka Kathleen X., 
3D-letnia mężatka i matka dwoj- 
ga dzieci. Poddała się ona 
sztucznemu zapłodnieniu meto- 
dą opracowaną przez naukDwca 
hinduskiego dra B. C. Bhazza- 
charya, stając się w ten spo- 
sób zastępczą matką dziecka zu- 
pełnie meznanego sobie męż- 
czyzny. Po przyjściu na świat 


dziecka zobowiązała się przeka- 
zać je ojcu wraz ze zrzeczeniem 
się wszelkich ewentualnych ro- 
szczeń. Tytułem wydatków na o- 
piekę lekarską przyjęła ona od 
pana Orbi 10 tys. dolarów. 


Według orzeczenia radcy 
prawnego Qbu stron, NQela Kea: 
ne, sprawa ta jest zarazem 
pierwszym przypadkiem uroda:e- 
niól dziecka samotnemu męż- 
czyźnie przez ma tkę zastępczą. 
N
 liczne zapytania co skłoniło 
panią X do I90djęcia tak bądź 
co bądź niezwykłej decyzji, Ke- 
ane stwierdził, że jegQ klientJką 
klerQwały uczucia głęb<>ko hu- 
manitarne oraz pragnienie na- 
dania eksperymentowi rangi 
precedensu i zaA:hęty dla innych 
kobiet. 


TALIZMAN RATUNKU 


Kierowcy od dość dawna no- 
szą bransoletki z plakietką, na 
której oznaczona jest grupa 
krwi. Obecnie we JCrancji roz- 
powsLechnia się inny rodzaj in- 
formatora. Jest to mały medalik 
noszony na szyi lub ręku. w 
którego wnętrzu mieszczą się 
następujące dane: imię i na- 
zwisko, adres, wiek. grupa krwi, 
alergie, przeciwwskazania leko- 


we, stan zdrowia, adresy osób, 
które w razie wypadku należy 
zawiadomić. Medalik z chromu, 
nierdzewnej stali lub złota jest 
odporny na działanie wody i 
wysokiej temperatury. Zaleca 
się, aby ten "talizman ratun- 
ku", jak go nazywają, był no- 
szony nie tylko przez zmotory- 
zowanych. 



 col &"AU 


. ,,.
 

 
;ł:-


 
 
:<,
. 
 
:..-. 


. 


"::..,{ .,.
 


;;:s:"",' 



. - 
':
'
 
.. 

 t;
. 


,"" 


<. 


"
' 


'. .,,:.,¥'.."'. '*. . '.' . .., . -. '*
 
...
....' 'i
 '",\.
," «"%\" " 
 
<'
 /:"£' . , . ' , :3_ 1 " . " .....>


 
\ ... . . .); . : . 
 ' . 
'
 
 -} 
.;r
 I 
 -" en 
 
 
 , '<
 , 
::. . 
 . : . ;Y , 
 . : . :
 . ' ... . : : , ' . ,.
.,... . .: . . , 
. T' .... , 
 .: ":!
' V-::
_i' .----' 
Fot. ARTUR SCHABOWSKI 


Do redakcji wpłynął list: 
"Przyjedźce do Buk
wca i zo- 
baczcie jak wygląda "remonto- 
wany" budynek przy szkole 
rolnicLej. Ze trzy lata - temu 
zdjęli z niego dach, zaczęli re- 
mont i na tym się skończyło. 
Budynek się sypie, patrzą na to 
uczn1Qwie l mieszkańcy wsi, bo 
dom się wali. Zróbcie zdjęcie 
jak wygląda gospodarność dy- 
rektora tej szkoły. A mieszkań 
nam tak bardzo brakuje. Jak 
zobaczycie to się przekonacie, że 
piszę prawdę. I w tym domu 
mieli mieszkać nauczyciele tej 
szkQły rolniczej". Podpisała 
mieszkanka tej \vsi - Jabłoń- 
ska. 
Bylismy, rozpoczynając od pa- 
ni Jabłonskiej: - Ja? List? Ja- 
ki? - zdziwiła się i zapewniła, 


laby to ObI' a' !I'oralności w 
czys,
j po
t..CI). K+o jut zaś cie- 
kaw -:L ..... ['raw .ał Ko..rad, 
n poe y. i \ ch księ- 
b-C iW pl. . .10 _ 
 e zawle- 

.llr 
KI u ,-wdł przedLiwne 
k..pn J. K;edy mies kańcy 
\\ len.a rue b J li w ;tame speł- 
lldC . _ 
,' " v;Y
'ył"ł "achoł- 
ków żeby I va i burmIstrza i 
/'-:im.. ,
I: J" w c mnym lochu. 
CZElI:<ł m bi da" tak długo aż 
-,po 'Y Le ozbawlą złegQ 
pa:Lc.. P ,
_a _rmL,rza me 

:f ,LY' "1Zlę"iem. Jeden z 
ourmi u. CL' w był wy- 
j"�?I.IJ\. ) .-..... L. OdZJ1.!cLał 
SIt'; taklE' IOcr .vym rozsądkiem. 
Ci Lył mk '-'1uCÓW .'-nel- 
kim UZI. l ( l ci dokładali 
\\ 
Zl lk.ch -tara!. b J raz po raz 
wyciągac. gu z i mkowe
o lo- 
chu. K:H.l'ad ybko spostrzegł 

i
, że ma 3{ c lienia z silnym 
prLcciwru:'-'::elP .1 takich SZCLe- 
gólnie mc ZJ1' . bo uważał się 
Zd :1,,', en. 
o w okolicy. 
POSW'L;ci ł w: c.1ly dzień na 
myślenie aL ILł sposób na 
ostateczr1e re :'a -vienie się z 


że nigdy dQ redakcji nie pisa- 
ła. Tę "prawdę" psał więc ktoś 
inny - odważny, postępując 
podle. Fotoreporter zdjęcie wy- 
konał, a dyrektor szkoły rolni- 
czej Mieczysław Woziwoda taJt 
skomentował sytuację. Rzeczy- 
wiście bardzo dawno temu bu- 
dynek planowano remontować, 
ale po ekspe:rtyzie (80 proc. zni- 
szczenia konstrukcjI, wielkie za- 
wilgocenie) odstąpionQ od po- 
mysłu. Złożony materiał prze- 
znaczony jest na niewielkie po- 
miesL;czenia gosPodarcze, a dach 
został rozebrany, b<> groził za- 
waleniem, a-ruina służyła za 
melinę także. . 
Tak więc ktoś coś słyszał, ale 
nie uo końca. Jak się wydaje 
nie jest to obecnie sytuacja wy- 
jątkowa. \ 


burmlstrLdm. Postanowił z;rrl.e- 
ch
 c .ud.'ość "Vlenia do Cze
 
słm\ 3. . 
Dz.." niej t: mi et czytać i pi- 
:>at OL.li<,CL:::łO mniej więcej to 
"amo co dziś być magistrem. 
Wiadomości lokalne i ze świa- 
ta PI'.ZU zywali ustnie wędrow- 
ni dZB.(i,'wie. Konrad przekupił 
kilku L. ;"]ich : dokładnie pouczył 
co mają czynić. Przez cały na- 
stępny dzień grupa dziadów 
plotkowała we W!eniu Q Cze- 
sła'Yl€. ZE: ha'"1dluje pokątnie k
 
łan11 0(1 ,'lOZÓW drabiniastych, 
że pcpija oimber własnej robo- 
ty robI mne rzeczy. których 
WÓ\ cza3 riie uc'hódziłQ czynić. 
LUCLC
Ć nie uWierLyła jednak 
w tp l1!f dOI zeczności. Konrada 
spo"--ła za
 kara - głowa prze- 
kręciła mLl się tak. że mogł wi- 
dziel: swoje plecy. Pewnie dla- 
tego że usiłował znisz'czyć Cze- 
sława za jt-gQ plecami - kQ- 
mentowab miesz}j:ańcy Wlenia. 
Wkrótce głowa odpadła Konra
 
de>\';: całkc;wicie. We;ma tei gło- 
wy jako duch,' sl-rasząc, trzyma 
ją ZilW"L
 pod pachą. 


::IIB.IJilliltł1'11./1 


(dokończenie z nr 49) < 
- Nie będę go opłakiwać - stWierdziła ,pMi Peddi'ng- 
ton. - To .by' była hi'pok:ryzja. Mówi
c .ęczerze, 'panie 
Conway, 
ddaUl.iśmy się już od siebie' w 'ciągu ostatn.ich 
,
. Za .kazdy
 ralzem, gdy aw'3lnso'wa,no go' w -przedsię-- 
blOrstw.e, powIększała się przepaść między 'nari:ti
 Im był 
starszy, tym bardiZJiej odpowiadały mu młodsze kobiety. 


w 


! 


DEK 


......" 
 
:
 


- Obawiam się, to słabość .dość powszechna zauważył 
Thaddeus -:- Sukc
sy w
ale me dają szczęścia. W związku z 
tym zres
tą mtrygu]
 .mme pewne sprzeczności w pani sytuacji... 
- Jakle sprzecznoscl? 
- Cóż, pan Peddington zajmował się niewątpliwie na Ol'odze, 
w górę, że tak powiem. zanim spadł w dół. A to oznaczałoby 
jeśli wolno mi tak powiedzieć. sporQ pieniędzy. . , , 
- Owszem, są. pieniądze. Nie wiem ile. Adam wykluczył mnie--- 
ze swoich spraw finansowych. Sądzę jednak, że jest bogaty, 
albo bardzo bliski bogactwa. I 
- Nie mogę więc pOJąc. dlaczego pani. jako wdowa po mn, 
jest aż tak zainteresowana w maksymalnym obcinaniu kosztóv.:. 
pogrzebu nieboszczyka. Nie jestem wcale za iakąl ekstrawagan- 
cją w tych okolicznościach lecz... I 
- Niestety, nie mogę lOaczej - stwierdziła pani Peddington. 
- Muszę maksymalnie obciąć wszelkie wyaatki. 
- Ale pani przeCIeż dZIedziczy po nim... 
- Nie natychmiast. Mój mąż .zawsze odczuwał silną antypatię I . 
wobec bogatych wdów. Uważał. że mIędzy 
gonem męża, a uzy- 
skaniem pełni władzy nad spadkiem, powinien obowiazywac 
okres QCzyszczający. Miałoby to zapewnić tym wdowom bardziej 
zrównoważony pogląd na przeszłość I na przyszlość. Tak w 
k
żdym rażie często się wypowiadał. W moim przypadku oznacza I 
to, że nie dzieoziczę nic poza piemędzmi z le!1;o polisy na życie. 
I do tego muszę się ograniczyć przez dwa lata PO lego - śmiercI. 
- Polisa na życie - powtórzył Thaddeus. - To lUż iest coś. 
- Albo nie. I 
_ Przecież premię asekuracyjną z te!1;o tytułu otrzymuie się , 
natychmiast ' 
_ To prawda - przyznała pani Peddington. - Lecz w tcsta__ 
mencie mego męża istnieje klauzula przewidująca, że przez l{wa I 
lata po jego śmierci wolno mi 
yć wyłącznie z tej premii' ąsek,(' . 
racyjnej. Nie wolno mi podj:\ć żadnej pracy'. aby dochody moje 
powiększyć, nie wolno mi zaciagać żadnych pożyczek. Mogę że_ 
brać, jeśli sobie tego życz
, bądź wydatkować pieniądze. jakie , 
posiadam w momencie jego zgonu. Nie mogę jednak zastawiać 
żadnych rzeczy osobistych. takich jak biżuteria. Zreszta nawet 
nie mam wiele biżuterii. I 
_ Niezwykły dokument - skomentował Conway. - A jakie 
konsekwencje grozą w wypadku zlekceważenia tych zastrzeżeiJ ': I 
_ Bardzo jasno wyrażone, W takim razie dziedziczę jedynie 
dziesiątą część maiątku, a resztę otrzymuje ieJ?:o siostra i jej 
synowie. 
....... Ile wynosi ta premia ubezpieczenIowa? I 
- Dwa tysiące dolarów. 
- Ma pani żyć za te dwa tysiące' dolarów przez dwa la- 
ta? - Thaddeus szybko przeliczył w pamięci. - Droga 
palni, to przecież za,ledwie dwadzieścia do'la,rów tyg'Odnio- 1 
wo. 
_ Wiem. Adam był bardzo rzeczowy. kiedy mi to wyłOżył. , 
Zaraz po ślubie zarabiał . dwa tysiące rocznie. Zyliśmy z tego 1 
i jeszcze robiliśmy oszczędności. 
_ Ale w tamtych czasach życie było znacznie tansze. 
- Smierć również. .. 
_ Jednak dzisiaj dwa tysiące dolarów. to przecież śmieszne I 
Będzie pani zdana na miłosierdzie luozkie. 
_ Mam jeszcze pięćset dolarów na książeczce oszczędnościc- 
wej, o której nie .wiedział. 
- Wszystko się przyda. 
_ No i poza tym polisa przewiduje podwójne odszkodowanie, I 
jeśli śmierć nastapi wskutek wypadku. A to oznacza cztery ty- 
siące. prawda? 
_ Owszem - powiedział Thadoeus. . 
_ A upadek z balkonu. które!1;o nie było na dziesiątym piętrze , 
zwykle uważa się chyba za wypadek. 
- Chyba tak. . 
_ Może omówimy teraz najniezbądniels,ze koszty, pan:e 
Conw.ay. 
Thaddeus westchnął i skiną./: głową. 
_ No początek musimy wziąć pod uwagę. że w znącznel więk- 
szości przypadków gwałtownego zgonu. taki lak ten fatałny 
upadek. niezbędne są pewne zabIegi kosmetyczne w cełu odtwo- 
rzenia rysów meboszczyka. upadabni.ajacych... 
_ Z tego !nożerny zrezygnować - przerwała mu pani Ped- 
dington. zaznaczając cos w swoIm notesIe. 
_ Rozumiem. Ceremonia lUż przy zamknięte; trumnie 

 Ja w ogóle nie płanuję trumny. 
- A cq zamiast tego. maoame? 
_ Myślę, że kosz wysta,rczy. Ma,cie takie z pokrywómi? 
Thaddeus westchnął- zasmucony. 
_ Owszem, mamy z pokrywami 
- Swietnie, . 
_ Dalej. Co do odzieży... ZYCZy pani sobie. abyśmy sami do- 
starczyli. czy też panj si
 tym zaimie? 
_ A dlaczego nie miałby .wstać tak. jak jest? 
_ Zapewniam panią że niJ?:dy się tego nie praktykuje Cokol- 
wiek nieszczesny by miał na sobie w tel strasznel chwili. WSZy- 
stko na pewno ponllęte... albo ieszcze gQrzej. . 
_ Prawdopodobnie pókrwawiom' ..trzępy zauważ
'ła pani 
Peddington. - Nikomu sie już na nic nie zdadzą. Niech więc 
zabiera je ze sóbą. Adamowi odpowiadałoby takie OSzl"lędne 
podejście. Nie cierpiał marnotrawstwa. 
_ 0, rany!.., Musimy jeszcze podjąć decyzje w sprawie miej_ 
sca pO!1;rzebu. Chyba. że państwo są lUż członkamI jakiegoś ża- 
łobnef'"() stowarzyszenia 
_ Dokonamy kremacH - 'postanowiła pani Peddington. 
Adam szanował wartosć ziemi.' . 
W godzinę później. slęgajac po słój z aldehydem mrówkowym. 
Thaddeus powiedział do Johna . 
_ Dziś pod -wieczór może nam się trafić przywiezienie ledne- I 
go spłaszczone!1;o. ' 
l -Z miasta? - zapytał John z pokoju przygotowawczego. 
_ Tak. ale nie m;:\m jeszcze ookładnego adresu. 
- Linoskoczek? . I 
l -Mam głupie przeczucie, że żona go pchnęła. 
_ Ta damulka, z którą rozmawiałeś? 
(Dokończenie na str. 15. 


::;.: 


i;$ 


ftk.